Ruchy pozorowane nie pomogą Siarce

Zasługi Zbigniewa Pyszniaka dla rozwoju koszykówki w Tarnobrzegu są niepodważalne. To głównie pasji i operatywności tego człowieka zawdzięczamy, że dziś Siarka gra w krajowej elicie. Z drugiej jednak strony, sposób w jaki to robi, to także jego zasługa. To przecież on zbudował ten zespół, dobrał do niego zawodników, wreszcie nimi kieruje. Z jakim skutkiem, wszyscy widzimy. Jedna wygrana, dziewięć porażek i ostatnie miejsce w tabeli.

Na pewno nikt Zbigniewowi Pyszniakowi nie odmawia zaangażowania i dobrych chęci. Szkopuł w tym, że to jednak nie przekłada się poprawę sytuacji drużyny, która swoimi występami chluby nie przynosi. Według mnie, w dużej części wynika to z tego, że w tarnobrzeskim klubie panowała chora sytuacja, w której prezesem i trenerem był ten sam człowiek. Takie przypadki mogą się zdarzyć na poziomie amatorskim, a nie w zawodowej lidze. Jeśli miały miejsce, to znaczy, że Siarka albo ludzie nią zarządzający po prostu tam nie pasują.

Prezes – trener Pyszniak, po kolejnej kompromitującej porażce, zapowiada rezygnację z tej drugiej funkcji. Czy to coś zmieni? Szczerze wątpię, jeżeli roszady będą polegały na awansowaniu do rangi pierwszego szkoleniowca Bogdana Pamuły i wymianie części zawodników. Nie wierzę, że dotychczasowy asystent, będzie w stanie suwerennie rządzić drużyną i wyrwać ją z marazmu. Prezes Siarki powinien się zdecydować na gruntowne zmiany. Ruchy pozorowane, w obecnej sytuacji nie pomogą w dłuższej perspektywie czasu.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.