Rudka nie wierzy w przypadkową śmierć Rafała Cupka

– Matka 24-latka, Alicja i jego brat Damian nie mogą uwierzyć, że Rafała już nie ma. Fot. Monika Kamińska

– Wypadek? Przypadek? – pytają ludzie z Rudki. – Kierowca dopiero ruszał, trzeźwy był i nie czuł, że po człowieku przejeżdża? – wyrażają wątpliwości.

Rudka to mała, spokojna miejscowość tuż za Sieniawą. Ludzie tu serdeczni, gościnni i rozmowni. Teraz jakby cichsi i oniemiali po tragedii, która wydarzyła się w minioną sobotę (16 lutego). 24-letni Rafał Cupek nie żyje. Zmarł w szpitalu tuż po tomografii. – Wyszła do nas pielęgniarka – wspomina brat Rafała, Damian. – Powiedziała, że on nie żyje – głos młodego człowieka przechodzi w szloch. – Nie wierzę, że nie mam już brata – dodaje.

Dom Cupków jest na końcu wsi. Ładny, solidny, zadbany. Wśród zimowej aury żółty, ciepły kolor elewacji sprawia wesołe wrażenie. Pozornie, bo tę wesołość gasi klepsydra na ogrodzeniu. W złowieszczych czarnych rankach czytamy, że Rafała Cupka już nie ma. Właśnie podjechał jakiś samochód, wysiadają z niego dwie kobiety z wieńcami białych kwiatów. Czarne wstęgi powiewają na zimowym wietrze. – Białe, bo dla młodego przecież – starsza kobieta w chustce ociera dobre oczy pełne łez. To są ciche łzy, bolesne, dużo się ich zebrało. – Nie żyje nasz Rafałek – starsza pani raz po raz dłonią ociera oczy. – Takie dobre dziecko – łka. – Za co to wszystko? – pyta.

Damian: – Już go nie ma, nie ma
Ciocia zmarłego Rafała zaprasza do schludnego domu. Na próg wychodzi młody, ciemnowłosy chłopak. Niby się jakoś ”trzyma”, choć twarz ma opuchniętą od płaczu. To Damian, młodszy brat nieżyjącego Rafała. – Nie mogę w to uwierzyć, nie mogę – chłopak jednak się rozkleja w kuchni, gdzie jeszcze do niedawna, jego brat jadał śniadanie przed pójściem do pracy na budowie. W kuchni czysto, porządnie, ciepło, jakby nic się nie stało. – Jego już nie ma, nie ma, nie ma – ramionami Damiana wstrząsa szloch. – Ja tam byłem, byłem tam – chłopak bezwiednie powtarza słowa wśród łkania. – Mówią, że kierowca nie wiedział, że on jest pod kolami – Damian patrzy w przestrzeń. – Jak można nie czuć, że się przejeżdża człowieka? – pyta.

Sobota, jak każda inna
Sobotnie popołudnie, około godziny 17. Dzień, jak co dzień, tyle, że weekend. W Rudce spokojnie, może nawet trochę nudno. W małym sklepie w środku wsi ruch normalny. A to ktoś po piwo wpadł, a to po doładowanie do telefonu. Nagle pod sklepem jakieś zamieszanie. Paru chłopaków z sąsiednich Cieplic, z Izabelina podjechało jakimś “dostaw czakiem”. Nikt w sumie nie wie o co poszło, dlaczego 24-letni Rafał bił się z młodymi mężczyznami, których znał. – Jak przyszedłem pod sklep, to zobaczyłem bójkę – opowiada brat tragicznie zmarłego, Damian. – Rafała nie widziałem, tam sporo ludzi było – wspomina. – Ledwo podszedłem dostałem w twarz – relacjonuje ciemnowłosy chłopak, tak różny od jasnowłosego zmarłego. – Kompletnie nie wiedziałem o co chodzi.

Policja: – Nieszczęśliwy splot wydarzeń
Resztę zdarzeń Damian kojarzy, jak przez mgłę. – Wtedy, po tym wszystkim na policji i w prokuraturze umiałem to opowiedzieć – mówi. – Teraz mam już mętlik w głowie. Pamiętam, że tamci wsiedli do tego “dostawczaka” i mieli odjechać – relacjonuje Damian. – Ruszyli i wtedy ktoś krzyknął, że mój brat tam jest, pod kolami, że go przejechali – Damianem znów wstrząsa szloch. – Jezu, jak można było człowieka przejechać, nie zauważyć? – pyta chłopak. – Kierowca przecież trzeźwy był – dodaje.

Istotnie, kierowca, który zdaniem policji i prokuratury nieumyślnie przejechał Rafała Cupka, 25-latek spod Leżajska był trzeźwy. – Mężczyzna usłyszał zarzut udziału w bójce, jak pozostała piątka oraz zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci 24-letniego Rafała C. – mówi mł. asp. Elżbieta Siupik, oficer prasowy przeworskiej KPP. – Na razie wszystko wskazuje na to, że doszło do tragicznego splotu wydarzeń – dodaje.

- Jeden z tych, co tam byli, bili się z bratem jest miejscowy – opowiada Damian. – W twarz mi się wczoraj zaśmiał – wzdycha z bólem chłopak.

Matka: – Dlaczego?
W czystej, niemal sterylnej kuchni, gdzie rozmawiamy z Damianem, pojawia się ciemno ubrana, drobna, ładna kobieta. Trudno uwierzyć, że urodziła pięcioro dzieci, bo delikatna sylwetka przywodzi na myśl raczej siostrę, a nie matkę zmarłego 24-latka. A jednak ta ciemnowłosa kobieta z młodą twarzą, skrzywioną teraz niewyłowionym bólem, to osierocona matka Rafała, Alicja. – Córkę mam najstarszą i czterech synów – mówi gospodyni. – To znaczy teraz …trzech – zanosi się szlochem pani Alicja. – Dlaczego? – pyta nas, syna Damiana, Boga. – Dlaczego? – wołanie matki jakby umyka gdzieś z czterech ścian kuchni, niesie się ku niebu, ku ziemi, ku ludziom.

Sklepowa: – Tragedia, że w głowie się nie mieści
- Spokojny chłopak był – Piotrka, kolegę śp. Rafała spotykamy w sklepie, w tym samym, pod którym niecały tydzień temu doszło do tragedii. – Pewnie, że go znałem, z tej samej wioski jesteśmy, to znaczyli byliśmy – poprawia się Piotr. – Normalnych człowiek był, żaden chuligan – podkreśla Piotrek. – Pracowity, niekonfliktowy – mówi o zmarłym koledze w samych superlatywach. Sklepowa też potwierdza jego słowa. – Nigdy tu żadnych problemów nie było – podkreśla. – Wtedy, w sobotę na zmianie inna koleżanka była, nie ja – zastrzega ekspedientka z małego wiejskiego sklepiku. – Taka tragedia, w głowie się nie mieści – wzdycha kobieta. – Jaka żałość dla rodziny musi być – spuszcza głowę. – Taki młody chłopak, na życie mu szło, a nie na śmierć – dodaje.

Matce zostało tylko zdjęcie
Samotny znicz plonie pod sklepikiem w Rudce. Ktoś go zapalił, by ludzie pamiętali, że tu właśnie przejechany został śp. Rafał Cupek, który umarł w szpitalu niedługo po tym zdarzeniu. Póki co ustalenia policji wskazują na nieszczęśliwy splot wydarzeń. Młody mężczyzna chciał wyciągnąć z odjeżdżającego auta innego, przewrócił się i trafił wprost pod koła. Ale wieś wie swoje . – Wypadek? Przypadek? – pytają ludzie z Rudki. – Kierowca ruszał dopiero, trzeźwy był i nie czuł, że po człowieku przejeżdża? – wyrażają wątpliwości.

A w schludnej kuchni na końcu wsi osierocona matka patrzy na puste krzesło. – Zdjęcie mi po nim zostało – pani Alicja pokazuje fotografię młodego, przystojnego chłopaka, który miał żyć, a w środę spoczął w grobie.

Monika Kamińska

do “Rudka nie wierzy w przypadkową śmierć Rafała Cupka”

  1. Juzek

    Gadajcie gadajcie. Ale nikt nawet nie złożył rodzinie kondolencji.

  2. zeus

    Mnie się wydaje że to była jakaś zorganizowana akcja.

  3. erni

    No przeciez ze sa znani.. tosz to juz pol wsi wymordowali. Co chwile o nich w gazecie pisze. Jeden z nich bral udzial w zamachu na Mubaraka. Co za bandyci

  4. sovieticus

    sprawa jest prosta-przyjechali,pobili i zabili.Znani są podobno z takich wypadów i drak

  5. cygan

    z waszej perspektywy to oni najgorsi… A moze tu zawinił kto inny?

    • gaga

      tak to według ciebie kto tu jest winny ?

      • Janko

        w artykule blizniaczej gazety wydawanej w rzeszowie, napisane jest, że policja twiedzi, że chłopak biegł za samochodem, chcąc otworzyć drzwi auta. Stracił równowage i wpadł pod koło auta. To troche zminia postać rzeczy moim zdaniem. Nie wyrokował bym tu tak łatwo.

    • babcia Jadzia

      powiedz że diabeł-tak najprościej.Wiara- wiarą i pomimo iż to zagłębie moheru to zdrowe myślenie mówi jasno-BESTIALSTWO

  6. maria

    do kamieniolomu do końca życia ,,,

  7. grażyna

    Nie wierzę, że to był przypadek, myśle ze to było działanie w afekcie, czy oni wsiadając nie widzieli, gdzie on upada?

  8. Gggggggg

    Coraz gorsze rzeczy się dzieją na świecie !!! To nie są rzeczy normalne i takiego czegoś nie mogli zrobić normalni ludzie, tylko jakieś BESTIE !!! Winnych tej tragedi powinni zamknąć w lochu o głodzie i bez wody na jakiś czas to może by pomyśleli troche wtedy co zrobili psychopaci !!!

  9. Arti

    Powinni tych sku***nów powywieszać!
    Jedyny skuteczny sposób na opanowanie rosnącego bestialstwa!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.