Runda pod górkę

Grzegorz Walasek jest obecnie najskuteczniejszym zawodnikiem PGE Marmy Rzeszów. Fot. Wit Hadło

ENEA EKSTRALIGA. PGE Marma traci 5 punktów do miejsca premiowanego awansem do play-off i ma 3 “oczka” przewagi nad pozycją zagrażającą spadkiem

Trzy zwycięstwa, remis, pięć porażek i w efekcie 7. miejsce na półmetku fazy zasadniczej – to dorobek żużlowców PGE Marmy Rzeszów. Dla zespołu Dariusza Śledzia nie była to łatwa runda – śmierć Lee Richardsona, kontuzja Joonasa Kylmaekorpiego oraz spóźniony start sezonu sprawiły, że w gruncie rzeczy osiągnięty wynik nie jest taki zły.

Oczekiwania rzeszowskich kibiców przed tym sezonem były spore. Wprawdzie transfery może nie były takie, jakich się spodziewano, ale nad Wisłokiem udało się skompletować ciekawą drużynę. Niestety, “żurawie” od początku sezonu miały pod górkę.

Spóźniony start
Zaczęło się od kłopotów z przebudową toru, które sprawiły, że rzeszowscy zawodnicy wyjechali na owal przy ul. Hetmańskiej zdecydowanie później, niż to planowali. Jakby tego było mało, jeszcze przed startem sezonu, siłę uderzeniową PGE Marmy osłabiła kontuzja Joonasa Kylmaekorpiego. To co, najgorsze, było jednak jeszcze przed rzeszowską ekipą. Śmierć Lee Richardsona z pewnością odbiła się piętnem na postawie rzeszowskich zawodników, którzy tegoroczne starty zadedykowali zmarłemu tragicznie Anglikowi.

Nieźle u siebie, gorzej na wyjeździe
O ile jeszcze występów przed swoją publicznością podopieczni Dariusza Śledzia nie muszą się wstydzić, o tyle forma, jaką prezentowali na wyjazdach pozostawiała wiele do życzenia. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym była wysoka porażka na inaugurację w Gdańsku. Później rzeszowianie wracają jeszcze na tarczy z Gorzowa, Wrocławia i Zielonej Góry. W meczach przed własną publicznością PGE Marma straciła na razie tylko trzy oczka (remis z Unią Leszno i porażka z Tauronem Azotami Tarnów).

Potrzeba punktów
Faza rewanżowa Enea Ekstraligi, którą rzeszowianie rozpoczną już w najbliższą niedzielę meczem w Tarnowie (godz. 18.30 – transmisja TVP Sport) wydaje się być jeszcze trudniejsza. Z dziewięciu meczów, jakie im zostały, pięć pojadą na obcych torach. To właśnie postawa w tych pojedynkach wydaje się być kluczem do awansu do fazy play-off (uzyskają go cztery najlepsze zespoły). Aby się w niej znaleźć, rzeszowianie oprócz kompletu zwycięstw na własnym torze w meczach z Zieloną Górą, Wrocławiem, Gorzowem i Gdańskiem, muszą “ugrać” coś na wyjazdach. Wydaje się, że największe szanse na to będą w Częstochowie i Bydgoszczy, bowiem zdobycie punktów w Tarnowie, Toruniu czy Lesznie wydaje się być mało realne. – Rzeszów ma ciągle szanse na pierwszą czwórkę – mówi trener “Jaskółek”, Marek Cieślak. Czy to tylko kurtuazja z jego strony? Przekonamy się już niebawem…

Marcin Jeżowski

do “Runda pod górkę”

  1. jagusny

    BYLEM NA DERBACH, A PO POWROCIE DO DOMU ZONA MOWI , ZE TEN ZUZEL TO CHYBA NA SYCYLII BYL ROZEGRANY!, JA NA TO – NIEEEEEEEEE!!! TO NOWA TRYBUNKA!!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.