Ryzykują życie dla paru grzybów

W przypadku złapania osoby łamiące zakaz wstępu muszą się liczyć z karami administracyjnymi, w tym finansowymi. Fot. bogdan Myśliwiec

NOWA DĘBA. Żandarmeria bezlitosna dla grzybiarzy wchodzących na teren poligonu.

Wiedzą, że wchodzą na teren poligonu, na którym trwają manewry, ale chęć zebrania dorodnych grzybów wygrywa z rozsądkiem. Na poligonie w Nowej Dębie żandarmeria wojskowa codziennie goni po lasach grzybiarzy, którzy wdarli się na zakazany teren.

Zakaz wjazdu, zakaz wejścia i zakaz zbierania grzybów obowiązuje na terenie całego poligonu rozciągającego się od Nowej Dęby aż po Grębów. Niestety, niebezpieczne w trakcie manewrów lasy obfitują w wyjątkowo dorodne grzyby i codziennie na zakazany obszar wchodzą i wjeżdżają grzybiarze, licząc, że nie spotkają ich za to finansowe konsekwencje. Jak się jednak okazuje, nie zawsze się to udaje…

- Zbieram tu grzyby od dziecka, najpierw przychodziłem z babcią, potem z rodzicami – mówi pan Arkadiusz, spotkany w sobotę na terenie poligonu w okolicy miejscowości Krawce. – Znam ten las jak własną kieszeń. Wiem, gdzie rosną prawdziwki i chodzę tylko po nie.

Pan Arek wie, że chodząc za grzybami trzeba uważać na strzały. Kiedyś jeden pocisk trafił w drzewo, od którego dzieliło go nie więcej niż kilka metrów. – Padłem na ziemię i leżałem jakieś 15 minut. Trochę strachu się najadłem, ale za kilka dni wróciłem po kolejne grzyby.

Kara za złamanie zakazu wejścia lub wjazdu na nowodębski poligon wynosi od 100 do 500 zł. Żandarmeria codziennie patroluje teren poligonu i karze mandatami niesfornych grzybiarzy.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.