Rząd kłóci się o Hutę

W tej hali następuje montaż końcowy kilku wozów i armatohaubicy „Krab”. Czy „Kraby” będą stąd wyjeżdżać z etykietką „HSW – Bumar”? Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Znów zawirowania wokół naszego producenta uzbrojenia. Huta Stalowa Wola wygrała kilka przetargów i teraz wielu wyciąga ręce po zyski.

Niewiele brakowało, a z początkiem tego roku Huta Stalowa Wola byłaby częścią Bumaru. Na ostatnim ubiegłorocznym posiedzeniu Rady Ministrów, minister Mikołaj Budzanowski zgłosił projekt nieodpłatnego przeniesienia akcji HSW do Bumaru. Nie wszystkim się to podobało. Wg naszych informacji, oponował m.in. minister Tomasz Siemoniak. Doszło do sporu i sprawa Huty wypadła z programu posiedzenia. Nie pierwszy zresztą raz i można być pewnym, że niedługo powróci.

Bumar jest obecnie grupą 28. spółek zbrojeniowych, który ma ambicje wciągnąć pod swe skrzydła pozostałe firmy dorabiające się na dostarczaniu wojsku sprzętu. Nie jest jednak grupą stabilną i zaliczył kilka nietrafionych kontraktów, za co w ub. roku doszło do roszad personalnych. Bumar ma jednak ambicję być przynajmniej kontynentalną potęgą i przede wszystkim trzymać w swoich rękach handel bronią. Taka strategia ma rację bytu, ale nie tylko „zbrojeniówka” spoza Bumaru boi się, że po osiągnięciu pozycji monopolistycznej, duża firma zacznie trwonić majątek, chociażby dla pokrycia strat ze złych kontraktów.

MON wolałoby utrzymać obecny ład
Huta Stalowa Wola stała się nieformalnym liderem części naszej „zbrojeniówki”, która jest jeszcze poza Bumarem. Zresztą nie tylko tej części, bo byliśmy świadkami spotkań szefów spółek Bumanrowskich, którzy przestrzegali przed przystępowaniem do Bumaru. Huta w ostatnich latach wygrała kilka intratnych przetargów na dostawy broni dla naszej armii, które zapewnią jej spokojny byt i rozwój przez co najmniej najbliższą dekadę. Ma też pieniądze na rozwój i kupiła w ub. roku fabrykę samochodów w Jelczu. Kupiła ją, gdyż w najbliższym czasie MON ogłosi kolejny ciekawy przetarg na wymianę samochodów, a wartość takich przetargów liczona jest nawet w miliardach. Nic więc dziwnego, że Bumar chciałby mieć stalowowolskiego producenta uzbrojenia w swoich szeregach.

Władze Huty dyplomatycznie nie komentują całego cyrku, który się wokół firmy dzieje. Obrońcą niezależności HSW jest MON. Zarówno min. Siemoniak, jak i jego zastępca, woleliby utrzymać obecny ład. – Nie jestem entuzjastą fuzji kapitałowych wynikających z ambicjonalnych mocarstwowych koncepcji niektórych spółek – powiedział w grudniu Waldemar Skrzypczak, wiceminister MON. Wiadomo do kogo te słowa kierował. W podobnym tonie, ale mniej czytelnie wypowiadał się jesienią premier Tusk, podczas wizyty w Stalowej Woli. Tuż przed wyjazdem szefa rządu nad San, na Radzie Ministrów miała być dyskutowana „sprawa HSW” i podobnie jak pod koniec grudnia, spadła z porządku. No bo co miałby wtedy powiedzieć Tusk pracownikom Huty? Że oddał ich los w ręce Bumaru?

Karty trzyma Mikołaj Budzanowski
Bumar na razie kusi związkowców z HSW gwarancjami pracowniczymi i dobrymi zarobkami. Samą zaś Hutę utworzeniem w Stalowej Woli centrum broni pancernej i swojej artyleryjskiej dywizji Bumar Ląd. Stalowowolanie razem z Bumarem mieliby też opracowywać, a potem czerpać zyski ze sprzedaży bezzałogowej wieży do wozu „Rosomak” i całkiem nowego bojowego wozu piechoty. Karty w ręku trzyma Minister Skarbu Państwa, bo i Huta i Bumar mu podlegają. M. Budzanowski chciałby te firmy połączyć i mieć spokój w resorcie. Za nieodpłatne oddanie HSW Bumarowi, zyskałby niewątpliwą wdzięczność tego ostatniego. Huty niekoniecznie, ale to tak jak z kartami zawodniczymi piłkarzy. Tam piłkarze grają, gdzie właściciel kart im każe.

Jerzy Mielniczuk

do “Rząd kłóci się o Hutę”

  1. ROMAN

    no kość do obgryzienia spora a burki warczą – zaczynają już kąsać – ciekawe co dalej – to tak jak w stadzie hien
    ,która padnie połknięta jest przez pozostałe.

  2. dr rehabilitowany/2x/

    Wystarczy wygrać przetarg, aby wyciągać rękę po zyski?
    To jakaś szczególna ekonomia.
    Dziennikarska?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.