Rząd stawia nowe fotoradary!

Tak internauci śmieją się z ministra Rostowskiego. Fot. Facebook

Opozycja, podobnie jak zdecydowana większość społeczeństwa, domaga się ograniczenia liczby fotoradarów. Tymczasem…

Poza posłami rządzącej koalicji PO-PSL, już chyba wszyscy widzą patologię okradania polskich kierowców za pomocą fotoradarów. I to podwójnego, bo po raz pierwszy Polacy są okradani przez mafię fotoradarową zanim jeszcze urządzenie stanie przy drodze (koszt 1 fotoradaru to ponad 600 tys. zł, czyli większy niż np. małego samolotu sportowego), a po raz drugi oczywiście na mandatach, bo przy tak gęstej i perfidnie rozłożonej sieci, nawet jeżdżąc z bezpieczną szybkością łatwo naciąć się na błysk fotoradaru. Kiedy w końcu skończy się ta tragifarsa?

Dzisiaj, kiedy wiadomo, że zakładane przez ministra Vincentego Rostowskiego fotoradarowe łupy nie są realne (w 2012 roku tylko 23 mln zł z zakładanych 1,2 mld zł!), rząd chce przypodobać się kierowcom i najprawdopodobniej przegłosuje niebawem w Sejmie przeznaczanie pieniędzy z mandatów nakładanych przez Inspekcję Transportu Drogowego na poprawę dróg. Niewielkie są natomiast szanse, by weszły w życie racjonalne i słuszne propozycje opozycji, które zostały zaprezentowane na czwartkowym posiedzeniu Sejmu.

Prawo i Sprawiedliwość proponuje, by fotoradary stały jedynie w miejscach szczególnie niebezpiecznych. Chodzi o odcinki drogi publicznej, o długości co najmniej 1 km, na których w ciągu ostatnich 5 lat doszło do co najmniej 10 wypadków spowodowanych przekroczeniem dopuszczalnej prędkości. PiS chce również pozbawić ITD możliwości rejestrowania naruszania przepisów ruchu drogowego za pomocą urządzeń rejestrujących, zarówno tych przenośnych, jak i zainstalowanych w pojazdach czy na statkach powietrznych.

- Sam Tusk zarzucał w 2007 roku stawianie fotoradarów Kaczyńskiemu, mówiąc, że „tylko facet, który nie ma prawa jazdy może wydawać pieniądze na fotoradary” – przypomniał poseł PiS Andrzej Adamczyk. Słusznie zauważył, że „fotoradary powinny ratować ludzi, a nie budżet”. Przywołał też statystyki, które ośmieszają obecną władzę. W 2012 roku plan ministra Rostowskiego zakładał wpływy z fotoradarów na poziomie 1,2 mld zł. I mimo, iż udało się złupić tylko 23 mln zł, to w obecnym roku mają one wynieść 1,5 mld zł! Tymczasem w 3 pierwszych miesiącach do budżetu dzięki fotoradarom wpłynęło dopiero 22 mln zł.

Z kolei Solidarna Polska domaga się ograniczenia liczby fotoradarów aż o 80 proc. i pozostawienie ich tylko tam, gdzie rzeczywiście poprawiają bezpieczeństwo, np. przy szkołach i szpitalach. Projekt SP zakłada też stworzenie Funduszu Poszkodowanych w Wypadkach Komunikacyjnych, który byłby finansowany z pieniędzy pochodzących z mandatów. – Fotoradary to wielki zakład fotograficzny – mówił poseł SP Patryk Jaki. Przypomniał, że to nie fotoradary, a jakość dróg mają największy wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. – Skoro autostrady najlepiej poprawiają bezpieczeństwo, to dlaczego rząd je reglamentuje? – pytał. Zaproponował nieobecnemu na debacie (!) ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi zakład o… zegarek, że likwidacja bramek na autostradach przyniesie w ciągu tylko 1 roku znaczną poprawę statystyk na drogach.

Sojusz Lewicy Demokratycznej proponuje ustalenie dokładnych odległości, w jakich powinny być od siebie oddalone fotoradary. Miało by to być 5 km. – Polskie drogi stały się alejami fotoradarów. Najważniejszy dla bezpieczeństwa jest stan dróg, więc skoro je budujecie, to po co kolejne fotoradary? – pytał wiceministra transportu Tadeusza Jarmuziewicza poseł SLD z Podkarpacia Tomasz Kamiński. Projekt SLD sprzeciwia się również reperowaniu lokalnych budżetów za pomocą tych urządzeń. – ITD staje się kolejną służbą skarbową, która ma przynosić zyski, a nie służyć bezpieczeństwu. Jak można zakładać ile kierowców przekroczy prędkość? – pytał.

Odpowiedzialna za łupienie kierowców na drogach Platforma Obywatelska ogranicza się, przynajmniej w projekcie, jedynie do skierowania pieniędzy z mandatów nakładanych przez ITD do Krajowego Funduszu Drogowego, czyli na rozbudowę, naprawę i modernizację dróg i infrastruktury drogowej (w 2012 roku zadłużenie KFD wyniosło 41 mld zł). – Nie można podchodzić w ten sposób, że to stan dróg i pojazdów jest najważniejszy, bo to błędy człowieka są przyczynami wypadków – bronił fotoradarów przewodniczący sejmowej komisji infrastruktury Stanisław Żmijan (PO). Chwilę później sam sobie zaprzeczył mówiąc, że „środki z fotoradarowych mandatów powinny być przeznaczane na poprawę dróg, bo w ten sposób poprawiamy bezpieczeństwo”. W dyskusji zabrał również głos poseł Zbigniew Rynasiewicz, stwierdzając, że „fotoradary wzmacniają bezpieczeństwo na drogach”.

Głosowanie nad skierowaniem do dalszych prac 4 projektów nowelizacji Prawa o ruchu drogowym oraz projektu Platformy zmian w ustawie o drogach publicznych zakończyły się po zamknięciu tego wydania, ale najprawdopodobniej propozycje opozycji zostaną odrzucone. Jedynym realnym rozwiązaniem jest przekierowanie wpływów z fotoradarów do Krajowego Funduszu Drogowego, bo tę zmianę postulują wszystkie partie.

O tym, że na zmniejszenie liczby fotoradarów nie ma szans najlepiej świadczy fakt, iż ITD stawia przy drogach kolejne takie urządzenia. Na Podkarpaciu przybędzie ich 5: w Sędziszowie Małopolskim, Majdanie Królewskim (pow. kolbuszowski), Kopkach (pow. niżański), Jeżowem (pow. niżański) oraz w Bukowej (pow. dębicki). Mają one zacząć działać już w czerwcu.

Kilka dni temu okazało się również, że ITD nie panuje nad bazą danych, która znalazła się w rękach oszustów. Wysyłają oni do ukaranych mandatem kierowców pismo, z logo Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) i podpisem inspektora, z żądaniem wpłaty wskazanej kwoty na podane, oczywiście własne, konto. Sprawą zajęła się już prokuratura, co nie zmienia faktu, że wyciek danych to ogromny skandal, który w normalnym państwie zakończyłby się szeregiem dymisji szeregu osób odpowiednich służb, w tym przypadku GITD.

Michał Jastrząb

do “Rząd stawia nowe fotoradary!”

  1. Stop Fotoradarom stacjonarnym i Mobilnym

    Facebook- stop fotoradarom stacjonarnym i mobilnym

  2. ROMAN

    no nie – kierowca chłodni nie myśli poprawnie – racja powinny stać [ radary] tam gdzie ma to ; uzasadnienie i sens [ o tym powinien decydować SPECJALISTA] a nie jeden czy drugi nawiedzony – a bandytyzm to trzeba zwalczać ale w odpowiedni sposób tak ; jak to ma miejsce w cywilizowanym świecie. ;
    czyli [ pała- zimna woda- wąskie drzwi- mandat- paka- czarny chleb- czarna kawa] to dla przypomnienia- może być jeszcze kamieniołom.

    • Ambroży

      Roman z całym szacunkiem , ale przegiąłeś z karaniem w stylu NKWD. To prawda i pełna zgoda co do twojego pierwszego wniosku. Sam jednak głośno teraz myślę jak wyeliminować tę chuliganerie drogową i skłaniałbym się raczej do zasad przyjętych w krajach skandynawskich (wysokość mandatu zależna od wysokości zarobku). Ale u nas przy takim bezrobociu , żebraczych niskich pensjach minimalnych i szarej strefie w dziedzinie płac będzie to także trudne. Co gorsze w miastach jest prawdziwa moda na olewanie przepisów drogowych : gadanie nagminne przez komórkę za kierownicą , parkowanie zagrażające reszcie użytkowników włącząjących się do ruchu, brak dbałości o znaki poziome na jezdni (wręcz brak malowania pasów na jezdniach itd).

  3. Imię (wymagane)

    plytko myslisz Kierowco Chlodni.

  4. kierowca chlodni

    Dla mnie to radary moga stac NAWET co 100 metrow.
    Oburzeni sa tylko tacy ludzie ktorzy przekraczaja Przepisy Drogowe. No i w porzadku ze karza za przekraczanie Kodeksu bo na drogach w polsce panuje BANDYTYZM !!

  5. Ambroży

    1./ Co robi Juliet Saszet pseudonim ,,Dorsz” wylansowana przez media kobieta do spraw afer, gdzie ona jest.??
    2./ Czy same fotoradary gwarantują jakikolwiek poziom bezpieczeństwa drogowego jeśli niektórzy burmistrzowie miast interweniują na policji , aby patrole w nocy nie spały w radiowozach ?.
    3./ czy nie lepiej kasę wydawaną na pudła ustawiane bez sensu nie przeznaczyć na pomalowanie choćby pasów na przejściach?.
    Byłoby bezpieczniej dla ludzi – a jest jak widać okradanie kierowców z grosza , a wariaci i tak jeżdżą do skutku (zapewne do czasu spotkania z podobnymi sobie lub przydrożnymi drzewami.

  6. ROMAN

    Panie Redaktorze a proszę rozeznać taki temat;
    - kto jest dostawcą tych super radarów za [ 600 tyś]
    - co tam jest w tym radarze że kosztuje takie krocie
    - kto kręci przysłowiowe lody na tym całym interesie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.