Rzecznik dyscyplinarny w rzeszowskiej prokuraturze

40-letni Grzegorz B., podejrzany o zamordowanie w sierpniu br. 6-miesięcznego niemowlęcia i znęcanie się nad jego 2,5-letnią siostrzyczką. Fot. Archiwum

Śledztwo ws. znęcania się przez Grzegorza B. nad malutką Lenką i zabójstwa jej półrocznego braciszka Maksia z Rzeszowa przeniesione zostało do Lublina. Fot. Archiwum

RZESZÓW. Czy śledczy z Rzeszowa dopuścili się „rażących uchybień”, prowadząc sprawę Lenki i Maksia?

W Prokuraturze Rejonowej dla miasta Rzeszów ruszyło postępowanie wyjaśniające, które ma rozstrzygnąć, czy prokuratorzy, którzy zajmowali się sprawą znęcania się nad Lenką, siostrą zamordowanego półrocznego Maksia, dopuścili się zaniedbań w swojej pracy.

- Analiza przeprowadzona w Departamencie Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej wykazała, że rzeszowscy prokuratorzy dopuścili się oczywistych i rażących uchybień w zakresie gromadzenia materiału dowodowego. W konsekwencji doprowadziło to do wadliwego zakończenia postępowań, poprzez wydanie decyzji o ich umorzeniu – mówiła prok. Ewa Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej. – Rzeszowscy prokuratorzy prowadzili postępowania pobieżnie i bez jakiejkolwiek głębszej analizy. Skutkowało to tym, że konkubent matki dzieci – Grzegorz B., dotkliwie pobił półrocznego Maksymiliana, co doprowadziło do jego śmierci.

Chodzi o wydarzenia, które rozegrały się, zanim w lipcu ub.r. zginął chłopiec. 1,5-roczna wówczas dziewczynka trafiła do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie ze złamanymi podudziami obu nóżek. Rodzice przekonywali wówczas, że spadła z huśtawki. Ich tłumaczenia wzbudziły jednak podejrzenia lekarzy, którzy zawiadomili prokuraturę o tym, że obrażenia u Lenki wskazują bardziej na pobicie niż nieszczęśliwy wypadek. Śledztwo ostatecznie zostało jednak umorzone.

Teraz tej sprawie, a konkretnie działaniom śledczych, przygląda się Rzecznik Dyscyplinarny. Rzeszowskim prokuratorom zarzuca się bowiem, że m. in. nie przesłuchali szeregu świadków, w tym m.in. lekarzy, którzy udzielali pomocy medycznej pokrzywdzonej dziewczynce, a także sąsiadów rodziny i osób, które miały z nią kontakt. W toku śledztwa prokuratorzy mieli nie rozważyć również, czy 1,5-roczna Lena była narażona przez swoich rodziców na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, zarzuca się im również, że nie skierowali wniosku do Sądu Rodzinnego o objęcie rodziny nadzorem kuratora sądowego. Czy rzeczywiście doszło do zaniedbań?

- Wszczęte zostało śledztwo, tak zwane postępowanie wyjaśniające w tej sprawie i aktualnie wykonywane są zaplanowane czynności w tej sprawie, między innymi przesłuchiwanie świadków – mówi prok. Mariusz Chudzik, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. – Po zakończeniu tego śledztwa rzecznik albo skieruje wniosek do Sądu Dyscyplinarnego celem wszczęcia śledztwa dyscyplinarnego, albo uznając, że prokuratorzy prawidłowo wykonywali swoje obowiązki, zakończy sprawę – dodaje prok. Chudzik.

Na wyniki śledztwa trzeba jeszcze poczekać.

Katarzyna Szczyrek

do “Rzecznik dyscyplinarny w rzeszowskiej prokuraturze”

  1. marek

    Prokuratorzy z rejonówki to wielka pomyłka nic nie robią tylko umarzają jak dasz w łape to moze coś napiszą ale nawet wtedy trzeba się zastanowić czy to jest dobrze napisane pozamykają się i palą cygar za cygarami a czas laci i kasa się zgadza,ja bym ich wszystkich wysadził

  2. Oldres

    proszę o podanie autora tego umorzenia, z imienia i nazwiska.

  3. mieszkaniec rzeszowa

    Prokuratorzy tylko w przypadku zatrzymania przez policję przy rutynowej kontroli kierowcy , który niewiele przekroczył dopuszczalny poziom alkoholu we krwi domagają się maksymalnej bezwzględnej kary. Dla faktycznych przestępców są bardziej pobłaźliwi.

Skomentuj

Uważaj, co piszesz. W Internecie nie jesteś anonimowy!

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.