Rzemieślnicy oburzeni cięciami w Zespole Szkół Technicznych

W Zespole Szkół Technicznych w Mielcu są dziś dwie klasy, kształcące uczniów w zawodzie “operator obrabiarek skrawających”. Fot. Autor

MIELEC. Mniej klas kształcących przyszłych operatorów obrabiarek skrawających.

Jan Misiaszek, mielecki rzemieślnik, jest oburzony zmniejszeniem klas w zawodzie “operator obrabiarek skrawających” w Zespole Szkół Technicznych. – Jak to jest możliwe w mieście, które stoi przemysłem metalowym? – wkurza się Misiaszek. – Już dzisiaj na rynku pracy brakuje fachowców: tokarzy, frezerów, ślusarzy itd. Za pięć lat okaże się, że nie będzie miał kto pracować w naszych zakładach – prorokuje.

O redukcji z trzech do dwóch klas, kształcących uczniów w zawodzie “obróbka skrawaniem”, Jan Misiaszek dowiedział się na spotkaniu w Cechu Rzemiosł Różnych.

Jego zdaniem cięcia te uderzają również w rzemieślników, u których uczniowie z ZST odbywają praktyki. – Jest to niepokojące, bo przedsiębiorcy ponosili pewne koszty, przechodzili różne kursy – mówi. – Poza tym, już dziś na rynku pracy brakuje tokarzy, frezerów, ślusarzy itd. Za pięć lat okaże się, że nie będzie miał kto pracować – alarmuje Misiaszek, proponując, aby szkoły rozmawiały w tej sprawie z rzemieślnikami i przedsiębiorcami.

Emocje Misiaszka studzi Andrzej Szyszka, szef miejskiej komisji oświatowej. – Nikt nie zmniejszał klas na siłę, przyjmuje się tylu uczniów, ile jest chętnych – tłumaczył. – W tej chwili w ZST są dwie klasy w zawodzie “operator obrabiarek skrawających”, bo pewnie takie jest zapotrzebowanie – dodał radny Szyszka, zapewniając, że wkrótce odbędzie się wspólne posiedzenie komisji oświatowych miasta i powiatu w sprawie szkolnictwa zawodowego.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.