Rzeszów przegrał z deszczem

ŻUŻEL. ENEA EKSTRALIGA. Beniaminek lepszy od lidera, pogrom „Lwów” we Wrocławiu, czyli sensacje 9. kolejki.

Niedzielny mecz 9. rundy DMP Lechma Start Gniezno – Unibax Toruń potwierdził wszystko to, co stanowi o uroku i emocjach, jakie niesie ze sobą speedway. O zawodach tych powiedzieć, że był to thriller – to chyba jeszcze za mało. Jedyny odwołanym spotkaniem tej kolejki był mecz PGE Marma Rzeszów – FOGO Unia Leszno. W Rzeszowie od piątku padało i tor nie nadawał się do jazdy.

Mecz niepokonanego w tym sezonie lidera z beniaminkiem i outsiderem tabeli w jednym nie zapowiadał się wcale jednostronnie. Wyrównana jak rzadko kiedy stawka drużyn w tegorocznej ENEA Ekstralidze upoważniała jednak do spodziewania się ciekawej rywalizacji. Rezultat przeszedł najśmielsze oczekiwania. „Gniezno oszalało z radości” – napisał w tytule relacji z meczu „Głos Wielkopolski”. Czyżby receptą na sukces dla gospodarzy miało być odsuwanie od gry czołowych zawodników? Bjarne Pedersen po zaliczeniu przerwy w startach pojechał jak jeszcze nigdy w tym roku. Sebastian Ułamek potrafił pogodzić pierwszą komunię swojego syna z udziałem w zawodach, na które przyleciał do Gniezna… samolotem. Przymusową pauzę miał Antonio Lindbaeck. W jakiej dyspozycji wróci do drużyny?

Pewne jest, że Stefanowi Anderssonowi udało się posklejać team pod nazwą Lechma Start, który dotąd ani zawodził, ani błyszczał, co kończyło się z reguły nieznaczną przegraną. Czy to będzie początek marszu w górę tabeli? Z drugiej strony niby tak mocny lider jak Unibax, a jak go solidnie przycisnąć, może okazać się nie tak odporny, jakby się wydawało. Trzy zera zapisane przy nazwisku Chrisa Holdera, w końcu indywidualnego mistrza świata, o czymś mówią. Podobnie jak wyniki osiągane w tym roku przez toruńskich juniorów – to powinno być istotnym sygnałem dla kierownictwa drużyny.

Stal stawiała opór
Wielkie emocje były też w niedzielę w Bydgoszczy. Bardzo długo gorzowska Stal, jak na nazwę klubu przystało, nie chciała dać się rozhartować zdesperowanym jeźdźcom składywęgla.pl Polonia Bydgoszcz. Dopiero XIV wyścig przypieczętował punkty dla miejscowych (47:43). Na finiszu gościom zabrakło armat – oprócz jednej. Przyznać trzeba, że pozycja bydgoszczan w tabeli jest odpowiednia do ich tegorocznej dyspozycji. Całe szczęscie, że liczyć mogą na młodzież. Mikołaj Curyło zdobył w tym meczu 11 pkt, Szymon Woźniak – 6. Razem 17. Pięciu seniorów – tylko 30. A w Stali błysnął Niels Iversen. Był to królewski występ uwieńczony wielką koroną 21 punktów w 7 startach.

Pogrom „Lwów”
Dość nieoczekiwanie mecz we Wrocławiu, choć obfitujący w ciekawe sytuacje na torze, miał jednostronny przebieg. Betard Sparta Wrocław, o której dziś już nikt nie śmie powiedzieć z lekceważeniem, sięgnęła po kolejne punkty, łatwo wygrywając 58:32 z trudnym, zdawałoby się, rywalem, jakim jest Dospel CKM Włókniarz Częstochowa. Po meczu goście tłumaczyli przegraną kłopotami sprzętowym (zaliczyli 4 defekty). Prawdą jest też, że nie pojechał też na poziomie, do jakiego nas ostatnio przyzwyczaił, lider rywalizacji o tytuł IMŚ, Emil Sajfutdinow. „Blamaż to za delikatnie powiedziane” – ocenił postawę swoich podopiecznych po zawodach menadżer Lwów, Jarosław Dymek.

Zabójcza końcówka Falubazu
Wcale nie były za to jednostronne zawody w Zielonej Górze, jak można byłoby sądzić po suchym wyniku. Stelmet Falubaz wygrał wprawdzie 54:36 z mistrzem Polski, tarnowską Unią, jedna po XII wyścigach było jeszcze 39:33 i dopiero ostatnie trzy biegi „zrobiły różnicę”. Tarnowianie określili to mianem „koszmaru w ostatnich wyścigach”. Zdawało się, że po kiepskim starcie uniści wracają już do gry o czołową lokatę w lidze, a tu kolejny klops. Tym bardziej przykry dla sympatyków tarnowian, że największy zawód sprawili ci najlepsi: Janusz Kołodziej i Martin Vaculik. Mieli w tym sezonie przywozić regularnie po kilkanaście punktów, a w Zielonej Górze zdobyli odpowiednio 2 i 1. Jak twierdzi trener Marek Cieślak, powodem są kłopoty sprzętowe.

Opr. mj


Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.