Zmarł 56-letni członek załogi „Rzeszowiaka”

Fot. vagaportal.fo

Jedna osoba nie żyje, druga w stanie ciężkim – to skutek tragicznego wypadku na Morzu Norweskim jachtu “Rzeszowiak”. Ośmiu pozostałych członków załogi może mówić o dużym szczęściu.

- Członkowie załogi od razu zostali przetransportowani do szpitala – mówi kpt. Bogdan Bednarz. Dwie osoby, które najbardziej ucierpiały zostały przewiezione helikopterem. W nocy z wtorku na środę zmarła jedna z nich – 56-letni Lech Machniak z Rzeszowa, zastępca kapitana jednostki.

Przypomnijmy. Ok. godz. 8 rano we wtorek z pokładu „Rzeszowiaka” odebrano sygnał SOS. Załoga na czele z kapitanem Janem Malczewskim utknęła na Morzu Norweskim, niedaleko Wysp Owczych, w trakcie rejsu powrotnego z Grenlandii. Przyczyną kłopotów okazał się złamany maszt.

Na pomoc Polakom ruszył statek marynarki wojennej Danii, statek patrolowy z Wysp Owczych, a także cztery śmigłowce ratunkowe. Pierwsze próby ewakuacji członków załogi nie powiodły się jednak z uwagi na fatalne warunki atmosferyczne: dwunastometrowe fale i wiatr wiejący z prędkością 30 metrów na sekundę.

Dopiero po kilku godzinach akcja zakończyła się sukcesem.

Uszkodzony jacht został już scholowany do portu na Wyspach Owczych.

Żeglarze to w większości mieszkańcy Rzeszowa, należący do Rzeszowskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego.

 

 

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.