Są tacy, którzy nie chcą tej obwodnicy

Oto przypuszczalna trasa przyszłej obwodnicy Kolbuszowej. Czy budowa tej drogi oznaczać będzie, jak twierdzą niektórzy, ekologiczną degradację terenów, przez które będzie ona przebiegać? Fot. Autor
Oto przypuszczalna trasa przyszłej obwodnicy Kolbuszowej. Czy budowa tej drogi oznaczać będzie, jak twierdzą niektórzy, ekologiczną degradację terenów, przez które będzie ona przebiegać? Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Inwestycję popierają politycy, urzędnicy, biznes, księża, ale…

Temat budowy obwodnicy od pewnego czasu rozpala umysły kolbuszowian. Niedawno utworzono komitet na rzecz tej inwestycji. Na jego czele stanął znany przedsiębiorca, Stanisław Nowak (54 l.). Ideę poparły wszystkie siły polityczne w regionie, a dodatkowe mocne wsparcie popłynęło z ambon. I wydawałoby się, że wszyscy są za budową obwodnicy miasta. Tymczasem okazuje się, że są też i jej przeciwnicy. 

Przypomnijmy, że według wstępnych założeń, obwodnica Kolbuszowej zjeżdżałaby z drogi krajowej nr 9 w Zarębkach i, omijając Werynię i Kupno, włączała się do drogi krajowej w Widełce. Sęk w tym, że to tylko teoria, bo inwestycja ta nie posiada nawet koncepcji, nie mówiąc o dokumentacji. Mimo to dyskusja trwa. Przeważają zwolennicy obwodnicy.

„To ekologiczna degradacja terenów”
Ale są i przeciwnicy. – Obwodnica nie jest nam aż tak bardzo potrzebna – mówi pan Michał z Kłapówki. – Wcale nie ma takich korków po wybudowaniu drugiego mostu na Nilu. A jeżeli ktoś chce jeszcze bardziej rozładować tłok na ulicach, to wystarczy, że połączy ul. Wiktora z ul. ks. Ruczki i drogę krajową nr 9 w Kolbuszowej Górnej z ul. Sędziszowską, a dla pieszych wykona przejście podziemne przez „dziewiątkę” obok Zespołu Szkół nr 1.

– Wtedy byłoby taniej i skuteczniej, tylko tego nie zrobią – irytuje się nasz rozmówca. – Poza tym „ciekawa” jest sprawa terenów pod przyszłą obwodnicę. Proszę sprawdzić sprawy własnościowe działek na Rejowcu i na Kłapowce. Oni chyba coś tu kręcą – dodaje.

Brak entuzjazmu dla obwodnicy możemy znaleźć także w Internecie. – Nie pamiętam, kiedy ostatnio stałem w Kolbuszowej w korku. Tzn. w takim uciążliwym, w którym stoi się więcej niż 1-2 minuty przed rondem – pisze na swoim blogu Janusz Radwański (29 l.). – Nie wiem, czy ekologiczna degradacja terenów na północ od „Kolby”, wycinka lasów, dewastacja krajobrazu i inne „atrakcje” warte są tego, żeby przez miasto jechało się 2-3 minuty krócej.

Paweł Galek

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments