Sąd chce szczegółów ws. krwawych śladów pielęgniarki

Janusz G. podczas jednej z pierwszych rozpraw w procesie o zabójstwo swojej byłej żony. Fot. Archiwum

KROSNO, JASŁO. Były mąż zamordował Halinę G.? Proces wciąż trwa.

Wbrew oczekiwaniom w Sądzie Okręgowym w Krośnie nie zakończył się w czwartek proces ws. zabójstwa 52-letniej Haliny G., pracownicy oddziału ratunkowego jasielskiego szpitala, o co oskarżony jest jej były mąż – 56-letni Janusz G. Sąd chce dowiedzieć się, w jaki sposób powstały plamy krwi, które znaleziono w samochodzie oskarżonego.

W toczącym się procesie sąd powołał krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych im. Profesora dra J. Sehna do oceny krwawych śladów, które zostały zabezpieczone w wyniku uzupełniających oględzin samochodu Janusza G. w czerwcu 2016 r. na przegrodzie pomiędzy paką a kabiną kierowcy (badanie niemal wszystkich próbek, które zlecili wówczas śledczy potwierdziło, że była to krew Haliny G.). Ta opinia wpłynęła, sąd odczytał ją na czwartkowej rozprawie, jednak uznał, że w pewnym zakresie chce ją jeszcze uzupełnić. W związku z tym zwrócił się do instytutu z pytaniem, czy możliwe jest i w jakim zakresie przeprowadzenie czynności uzupełniających, a następnie opiniowanie. Sąd bowiem chce dowiedzieć się, na ile na podstawie zabezpieczonych śladów możliwe jest ustalenie mechanizmu ich naniesienia – czy było to działanie bierne bądź czynne. Takie ślady, jak tłumaczą nam śledczy, może bowiem pozostawić ciało włożone do samochodu lub mogą powstać w wyniku działania oskarżonego. Krwawy plamy mogą powstać, bo z rany ofiary sączy się krew, ale mogą one zostać też naniesione przez sprawcę bądź poprzez przeciągnięcie ciała. Są różne możliwości sposobu naniesienia takich śladów, dlatego sąd chciałby się dowiedzieć, w jaki sposób powstały te konkretne – z samochodu Janusza G.

Proces mężczyzny toczy się od marca ub.r. (pod koniec ub.r., gdy dobiegał już końca rozpoczął się od nowa z powodu śmierci jednej z ławniczek). 56-latek jest oskarżony o to, że w nocy z wtorku na środę – z 5 na 6 sierpnia 2014 r. „działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia Haliny G. i nie stosując się do zakazu zbliżania się do niej, wszedł do jej domu i tam zaatakował ją zadając jej co najmniej jeden cios ostrym narzędziem najprawdopodobniej nożem, co skutkowało zgonem kobiety, a następnie wywiózł jej ciało i ukrył w nieustalonym miejscu”. Kilkukrotne próby odnalezienia zwłok Haliny G. nie przyniosły efektu (przeszukano m.in. należący do Janusza G. skład złomu przy ul. Floriańskiej w Jaśle, ściągnięto georadar z Gdańska do spenetrowania znajdujących się pod nim tuneli i kanałów, ściągnięto nawet policjantów z Berlina z psami szkolonymi do tropienia ciał i zapachu krwi). Mężczyzna odpowiada w procesie z wolnej stopy. Janusz G. w areszcie spędził uprzednio 10 miesięcy, jednak sąd nie stwierdził jakoby były podstawy do jego dalszego aresztowania. 56-latek nie przyznaje się do winy, twierdząc, że w nocy, gdy kobieta „zniknęła” i została zamordowana w ogóle się z nią nie widział.

Katarzyna Szczyrek

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o