Sąd daje i odbiera

W tym szpitalu spokoju chyba długo nie będzie. W poprzednich latach na frontonie prawie cały czas wisiał napis „Strajk”. Złowieszcza tablica zniknęła, ale napięcia pozostały. Fot. Jerzy Mielniczuk
W tym szpitalu spokoju chyba długo nie będzie. W poprzednich latach na frontonie prawie cały czas wisiał napis „Strajk”. Złowieszcza tablica zniknęła, ale napięcia pozostały. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Dwa razy wygrała dyrekcja, raz lekarze. Teraz wszyscy czekają na kolejny werdykt, od którego może zależeć być albo nie być szpitala.

Lekarze z Powiatowego Szpitala Specjalistycznego z dyżurów na razie „schodzą” za darmo. Ba, niektórzy będą jeszcze musieli oddać szpitalowi wcześniej pobrane pieniądze. Sąd Najwyższy uznał skargę kasacyjną dyrekcji lecznicy i nakazał Sądowi Okręgowemu w Tarnobrzegu ponowne rozpoznanie pozwu siedmiorga lekarzy. Domagają się oni zapłaty za 11 godz. odpoczynku po dyżurze, z wyrównaniem od 2008 r.

Strony w sądzie spierają się o tzw. zejścia z dyżurów. Lekarze uważają, że za obowiązkowy odpoczynek po płatnym dyżurze, też należy im się zapłata, bo inaczej nie wyrabiają limitu płatnych godzin. Dyrekcja stoi na stanowisku, że płaca należy się tylko za pracę. – Nie będę płacił za to, że ktoś sobie śpi w domu – dobitnie określił to kiedyś jeden z dyrektorów szpitala.

Za pierwszą grupą do sądu poszła następna
Siedmioro lekarzy sądzi się z pracodawcą od przeszło roku. Najpierw Sąd Rejonowy w Stalowej Woli oddalił ich pozew. Lekarze poskarżyli się wyższej instancji i wiosną tego roku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu stanął po ich stronie. Nakazał szpitalowi wypłacenie lekarzom od razu ponad 192 tys. zł. Zasądzone kwoty wynosiły od ok. 7 tys. do 56. tys. zł. Najwięcej miał dostać przewodniczący szpitalnego oddziału Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Sądowa wygrana ośmieliła kolejną grupę 19 lekarzy, którzy poszli do Temidy wydeptaną przez kolegów ścieżką.

Dyrekcja szpitala musiała się ratować, bo nikt nie miał wątpliwości, że prędzej czy później do sądu pójdą wszyscy lekarze. To mogłoby oznaczać finansową plajtę lecznicy, bo z pobieżnych wyliczeń wynikało, że zakład pracy, wyrównując lekarzom należności za 5 lat wstecz, musiałby wyłożyć nawet 7 mln zł. Stąd skarga dyrekcji do SN była naturalnym ratunkiem i jak się teraz okazało, ratunkiem prawnie zasadnym. Sąd Najwyższy wziął stronę dyrekcji, a to znaczy, że ci z siedmiorga lekarzy, którzy już pobrali zasądzone wypłaty za zejścia z dyżurów, powinni je lecznicy oddać z odsetkami.

Uciekli przed prywatyzacją
Sądowy spór stalowowolskich lekarzy z pracodawcą jest bacznie obserwowany, bowiem rozpoczął się w momencie wprowadzania w szpitalu programu ratunkowego. Powiatowa lecznica słynęła z wysokich płac lekarzy. Powiat nie miał pieniędzy na sprostanie im i zaproponował załodze dobrowolne zrzeczenie się m.in. “trzynastek”, w zamian za utrzymanie miejsc pracy. Alternatywą była prywatyzacja lecznicy. Załoga na propozycję starostów przystała, a wtedy lekarze zaczęli się domagać wypłat ze zejścia z dyżurów.

Jerzy Mielniczuk

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
olo
olo
7 lat temu

Zamknać szpital , chorych na ukrainę do szpitalu gdzie za taką kasę to nawet będą sikać do złtych kaczek, a nierobów lekarzy do pupu ewentualnie do huty na szlifierkę nauczyć pracy.