Sąd nad „Walterem”

RZESZÓW. Politycy i prezydent Ferenc wypięli się na problemy młodych sportowców

- Nikogo z polityków nie interesuje los trenujących tu dzieci i młodzieży – mówią zrezygnowani działacze Policyjnego Towarzystwa Sportowego „Walter”. Już w czwartek, sąd może zdecydować czy sportowcy będą musieli opuścić halę przy ul. Langiewicza.

Sprawa obiektu przy ul. Langiewicza ciągnie się już od kilku lat. O wydanie hali wystąpił do sądu wojskowy Rejonowy Zarząd Infrastruktury z Lublina. „Walter” nie opuścił obiektu, bo nie miałby się gdzie podziać. Tymczasem prezydent Tadeusz Ferenc, od którego zależy najwięcej, pozostaje głuchy na problemy klubu. O tym jak władze stolicy Podkarpacia traktują sport dzieci i młodzieży świadczy zresztą ostatnie, 38. miejsce Rzeszowa wśród dużych miast w wydatkach na sport.

- Dużo różnych deklaracji słyszeliśmy przed wyborami od pozostałych kandydatów na prezydenta i radnych – przypomina Roman Koterba, prezes PTS „Walter”. – Niestety po wyborach zapanowała cisza.

Posłowie tylko interpelują

Podobnie zachowują się podkarpaccy parlamentarzyści. – Zawsze kończyło się tylko na interpelacjach – wypominają politykom działacze „Waltera”. Dodają, że Rzeszów ma aż dwóch wiceministrów skarbu, którzy już dawno mogliby załatwić sprawę, ale jak widać to dla nich problem.

Członkowie „Waltera” liczyli, że jakieś decyzje zapadną po spotkaniu u wiceministra MSWiA Adama Rapackiego. Do rozmów jednak nie doszło, bo minister uznał, że trudno angażować się w problem, skoro władze lokalne nic w tej sprawie nie robią. I tak, błędne koło znów się zamyka.

- Walka o halę pozbawiła PTS „Walter” poczucia pewności istnienia i działania – mówi Koterba. – Nie wiadomo nawet czy mamy starać się o jakieś środki, skoro nieznana jest przyszłość hali.

Wszystko kosztem młodzieży

Na całej sytuacji najbardziej cierpią utytułowani młodzi zawodnicy klubu, którzy przygotowują się do mistrzostw Polski i olimpiady młodzieży. – Nikt z osób władnych w tej sprawie nie chce powiedzieć wprost co dalej – narzekają działacze. – Wszyscy chyba czekają na wyrok sądu, żeby potem łatwo umyć ręce.

Z hali oprócz zawodników „Waltera” korzystają też sportowcy „Stali” i „Resovii”, policjanci, żołnierze, strażnicy graniczni i celnicy. – Nikt nie widzi aspektu społecznego całej sprawy – dziwi się prezes Koterba.

Rozprawa w rzeszowskim Sądzie Rejonowym już jutro. „Walter” chce się bronić przed oddaniem hali. To byłby jego koniec. Dlatego działacze będą przekonywać sąd, że pozbawienie klubu hali sportowej jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Krzysztof Kuchta

do “Sąd nad „Walterem””

  1. NASZ Prezydent powiedział

    Czy ratusz jest zainteresowany? Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc nawet nie dopuszcza myśli, by hala Waltera przestała służyć sportowcom tego klubu. – Bez względu na to, jak potoczą się wypadki, nie pozwolę, by dzieci trenujące w klubie nie miały gdzie ćwiczyć. Wojsko jest zainteresowane halą i z przedstawicielami 21. Brygady już o tym rozmawialiśmy. Jeżeli przejęłaby obiekt, to zapewniono mnie, że młodzi sportowcy będą nadal trenować przy Langiewicza. Dopilnuję, by był odpowiedni zapis w ewentualnej umowie między klubem i wojskiem. Jeżeli jednak brygada nie zechce hali, to zapewniam, że przejmie ją miasto i odda w użytkowanie PTS „Walter”. O przyszłość klubu nie musicie się martwić – zapewnia Tadeusz Ferenc (grudzień 2007).

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.