Sąd postawił ultimatum rodzicom czwórki dzieci

Państwo Łączkowscy liczyli na powrót dzieci do domu. Fot. Wit Hadło

PRZEWORSK. Zdaniem sądu poprawa warunków bytowych nie wystarczyła, by dzieci wróciły do rodziców.

- Bycie dobrym ojcem to nie tylko zapewnienie dzieciom jedzenia, opieki i podstawowych potrzeb – usłyszeli we wtorek w przeworskim sądzie Jadwiga i Zbigniew Łączkowscy z Rozbórza – rodzice czwórki dzieci, które od prawie roku przebywają w placówce opiekuńczo-wychowawczej w Przemyślu. Oznacza to, że pozostaną tam one do czasu, aż ojciec będzie abstynentem. Rozprawie towarzyszył protest kilkudziesięciu osób z całego województwa, domagających się oddania dzieci rodzicom.

O tej sprawie „Super Nowości” pisały w maju jako pierwsze. Powodami, które zadecydowały o odebraniu czwórki dzieci (w wieku od 7 do 16 lat), były zdaniem ówczesnego Sądu Rejonowego w Przeworsku “alkoholizm ojca i niezaradność życiowa obojga rodziców.” We wtorek sąd przyznał, że na dzień dzisiejszy sytuacja mieszkaniowa i socjalna polepszyła się, ale ojciec wciąż nie podjął leczenia. – Musi pan udowodnić, że może się pan zmienić, że może być pan takim ojcem dla swoich dzieci, jakim powinien pan być – mówiła sędzia Zamiejscowego Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Jarosławiu Grażyna Wrzosek.

Taki wyrok nie usatysfakcjonował rodziców, ale dał im nadzieję. – Myślałem, że dzieci wrócą, ale dla nich zrobię wszystko – mówi ojciec. Problemem jest jednak to, że jest chory na cukrzycę i jego terapia odwykowa jest bardzo utrudniona. W zeszłym roku próbował się leczyć. – Odsyłali go ze szpitala do szpitala i nie przyjęli go na leczenie. Tylko 22 dni był abstynentem – mówi Jarosław Śliwiński, pełnomocnik Państwa Łączkowskich.

Jego zdaniem, gdyby powodem odbierania dzieci było picie alkoholu przez rodziców, to zabieraliby je co drugiej rodzinie. – U Łączkowskich nie ma przemocy, ale chodzi o to, że wcześniej i kurator i gmina popełnili błąd, więc teraz utrzymują, że ojciec dalej pije alkohol. A dobre warunki dzieciom zostały już zapewnione – twierdzi Śliwiński.

Sąd uznał jednak, że to w placówce dzieci mają już „pewną stabilizację” i „rozwijają się w sposób prawidłowy”, mogąc się przy tym widywać z rodzicami. – Nie jest to dla państwa kara. Jest to w dalszym ciągu otwarta nauka dla pana Łączkowskiego, który musi zmienić swoje postępowanie i udowodnić dzieciom, sądowi i wszystkim dokoła, którzy pomagali państwu w osiągnięciu tych warunków, jakie są w tej chwili w waszym domu, że potrafi być dobrym ojcem – mówiła sędzia Wrzosek.

Arkadiusz Rogowski

do “Sąd postawił ultimatum rodzicom czwórki dzieci”

  1. stach

    w tym macieju się z tobą zgadzam

  2. maciej

    to jest kpina .Bandyci i złodzieje którzy ukradli miliony chodzą wolno w kryminale siedzą alimenciarze tylko dlatego że nie ma pracy i nie ma z czego bulić ale co to kogo obchodzi i coraz więcej ludzi za nie zapłacone kary ,grzywny a, nawet mandaty bo też nie mieli z czego.Zabierają ludziom dzieci tylko że chłop od czasu do czasu wychlał a, kto nie chla ,biskupi chlają ,sędziowie też tylko to inna półka

  3. asdf

    Kiedyś Polakom dzieci zabierali okupanci Niemcy , Rosjanie .Dzisiaj Polakom zabierają dzieci Polskie Sądy.

  4. iza

    Miłość do dzieci mierzy się sercem. Czasem ojciec „pijak” ma więcej serca dla dziecka niż oschły abstynent.
    Osoby, które podpisały się pod listem znają Zbigniewa pewnie więcej o nim wiedzą niż sędzia.

    Ale…… idzie nowe w sądownictwie.
    W Skandynawii, Niemczech, Belgii, Holandii wystarczy, że dziecko jest smutne przez jakiś czas, a już pracownicy socjalni kierują do rodzin zastępczych. Odzyskanie dziecka jest tam bardzo trudne.

  5. wiesiek

    Nie chcą Ci oddać dzieci zrób sobie pijaczku następne

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.