Sąsiedzi zmienili nasze życie w piekło

Pani Grażyna czuje się bezsilna. Fot. Wojciech Preisner

NIENADÓWKA. Rodzinę  pani Grażyny Kściuk szykanują i pobili najbliżsi sąsiedzi. 

- Syn sąsiadów rzucił się na mnie, powalił na ziemię i okładał pięściami gdzie się dało. – wspomina ze łzami w oczach Grażyna Kściuk. – W tym samym czasie pozostali  bili mojego tatę i siostrę. Pamiętam krzyki sąsiadki: „dawaj ją tu to jej te kudły powyrywam”.

Dramat rozegrał się 22 sierpnia. – To był poniedziałek. Dochodziła  godz. 22.30, gdy przyleciała do mnie siostra z krzykiem, że będą bić  tatusia – mówi pani Grażyna – Wybiegłyśmy na podwórze i zaczęła się jatka. Syn sąsiadów przeskoczył przez płot i rzucił się na ojca. Sąsiad powalił siostrę na ziemie. Krzyczała, ze ją dusi. Drugi syn sąsiadów zaciągnął mnie do płotu, a sąsiadka zaczęła mi włosy wyrywać z głowy. Istny horror. Później przewrócił mnie na ziemie i zaczął okładać z całej siły, kopać. Nie wiem pozabijali by nas gdyby nie interwencja policji.

Poturbowani Kściukowie trafili do szpitala. Pani Grażyna z krwiakami na ciele, wyrwanymi włosami i przecięta wargą. Jej ojciec z zakrwawioną głową i podbitym okiem, stłuczeniami ciała, siostra cała w sińcach. Na drugi dzień z napastnikami spotkali się na policji. – Przesłuchali, puścili i tyle, żadnej reakcji – denerwuje się kobieta. – Można bezkarnie bić ludzi?

Problem Kściuków z sąsiadami zaczął się już dużo wcześniej. – Poszło o usypany przez sąsiadów  wał przeciwpowodziowy przez który przy każdej ulewie woda zalewała nam podwórze. Zainterweniowaliśmy w gminie, wał rozebrali i się zaczęło piekło. Szykany, groźby, wyzwiska rzucane pod byle jaki  pretekstem. Wyzywali mnie od najgorszych – załamuje ręce pani Grażyna. – Wstyd powtarzać, czego się od nich nasłuchałam.  Wyzywali ojca że go sk… urządzą, że każą nam wpier…, pomawiali, że ja ich dziecko do samobójstwa nakłaniam.

Od zajścia  minęły już trzy miesiące. Na policji usłyszeliśmy, że trwają czynności w tej sprawie. – Ale ile można czekać – załamuje ręce pani Grażyna. – Dowody mają, obdukcję też, a sprawa utknęła w martwym punkcie. My naprawdę wiele nie chcemy, tylko pomocy.

Do sprawy powrócimy.

Katarzyna Szczyrek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.