Ścieżka rowerowa, która… ścieżką nie jest

Tu jeszcze rowerzyści czują się bezpiecznie. Gdy słupki znikną, zjadą z drogi między Niskiem i Stalową Wolą, bo będzie im groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Minister Rostowski wzruszy się do łez, gdy się dowie, jak drogowcy znaleźli ścieżkę do oszczędności. 

To koniec kłótni o metalowe słupki oddzielające pobocze od jezdni na drodze między Niskiem i Stalową Wolą. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wszystkie usunie. Kierowcy pieją z zachwytu, rowerzyści załamują ręce. Największymi wygranymi są jednak wandale, pod których presją GDDKiA się ugięła. Tylko czekać na wypadki.

W 2009 r. GDDKiA wyremontowała odcinek drogi krajowej 77 łączący dwa powiatowe miasta. Miliony poszły nie tylko w wyrównanie asfaltu i nowe mostki, ale również w słupki po jednej stronie drogi. Wg intencji unijnego projektodawcy, miały one spełniać rolę bariery ochraniającej pieszych i rowerzystów.

Zaoszczędzą 50 tys. złotych rocznie
W szybkim czasie słupki zaczęły denerwować kierowców. Oczywiście tych o mniejszych umiejętnościach. Po prostu zaczęli się ich bać. – Gdyby słupków nie było, to zawsze mógłbym autem uciec przed wypadkiem na pobocze – słyszało się najczęstsze argumenty. Nikt ze zmotoryzowanych nie zważał na bezpieczeństwo pieszych albo rowerzystów, którzy przy takiej „ucieczce przed wypadkiem” byliby narażeni na śmiertelne niebezpieczeństwo. Teraz już będą i to mimo apeli samorządowców. GDDKiA słupki zdementuje, bo ni stąd, ni zowąd, przypomniała sobie, że część drogi za słupkami to nie jest ani trakt pieszy, ani ścieżka rowerowa, tylko zwykłe utwardzone pobocze, a pobocza odgradzać nie trzeba. Po diabła w takim razie te słupki stawiano? Czy ktoś nie naciągnął sponsorującej remont drogi Unii na dodatkowe wydatki?

Rozczulające jest przyznanie się GDDKiA, ustami kierownika jej niżańskiego rejonu, do bezsilności wobec wandali. Pijana chuliganeria, najczęściej wracająca nocami z dyskotek w Stalowej Woli, wyżywała się na słupkach. Od czasu do czasu policja łapała wandali, ale teraz wiadomo już, że były to wyjątki. Jak przyznał zarządca drogi, rocznie całkowitemu zniszczeniu ulegało 350 słupków, a 400 kolejnych było uszkadzanych. To narażało Generalną DDKiA na 50 tys. zł kosztów. Tych kosztów już nie będzie, bo nie będzie słupków. Zostanie tylko biała ciągła linia, która ma być wystarczającym zabezpieczeniem dla pieszych i rowerzystów. Strach pomyśleć, co się stanie, gdy GDDKiA zacznie szukać głębszych oszczędności i z ciągłej linii zrobi przerywaną. Ostatecznie farba też kosztuje.

Nawet bezpieczeństwo dziecka nie pomogło
- Fakt nieustannego wandalizmu słupków nie może być argumentem ws. ich usunięcia – próbował jeszcze ratować słupki radny stalowowolski Lucjusz Nadbereżny. – Obecność słupków wywołuje u rowerzystów poczucie bezpieczeństwa i pozwala na bezpieczną podróż z dzieckiem po ścieżce rowerowej.
Prośba radnego została uznana za bezzasadną, bo to żadna ścieżka, tylko pobocze.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.