Sejm zmieni prawo w sprawie wiatraków?

Ci mieszkańcy kolbuszowskiej gminy nie godzą się na budowę wiatraków w pobliżu swych domów. Czy naprzeciw ich oczekiwaniom wyjdą posłowie? Fot. Autor

KOLBUSZOWA, WARSZAWA.  Propozycja jest taka, żeby siłownie wiatrowe powstawały minimum trzy kilometry od najbliższych siedzib ludzkich.

Kolbuszowianie, którzy nie chcą wiatraków w pobliżu swych domostw, z nadzieją patrzą w stronę Sejmu. Bo właśnie tam trwa batalia o ustawę, która zmuszałaby firmy do budowy farm wiatrowych w odległości od siedzib ludzkich nie mniejszej niż 3 km. Czy to przejdzie? Tego poseł PiS Zbigniew Chmielowiec nie potrafi dzisiaj powiedzieć. Zapowiada jednak walkę, w której orężem ma być uchwała Sejmiku Podkarpackiego.

Jak do tej pory Społeczny Komitet Obrony Przed Elektrowniami Wiatrowymi zebrał już ok. 3 tys. podpisów osób, którzy nie zgadzają się na budowę wiatraków na terenie gminy. Ludzie składają swoje autografy m.in. pod kościołami, a zachęcają ich do tego… księża.

Orężem ma być stanowisko Sejmiku Podkarpacia
Wiatraki w gminie jednak powstają, bo inwestorzy wykorzystują luki prawne. Zmienić to może nowa ustawa, o którą walczyć zamierzają posłowie PiS. – Mój klub złożył projekt nowelizacji ustawy, mówiący, że odległość farm wiatrowych od najbliższego zabudowania nie może być mniejsza niż 3 km – przekonuje poseł Zbigniew Chmielowiec. Na dowód swych racji przedstawia stanowisko samorządu naszego województwa w sprawie wiatraków.

- “Sejmik Podkarpacki wzywa Rząd, Sejm i Senat do pilnego przyjęcia rozwiązań prawnych jednoznacznie określających bezpieczną odległość od elektrowni wiatrowych – czytamy w dokumencie. – W ostatnim czasie nasz teren stał się miejscem intensywnych penetracji różnych firm, których zamiarem jest lokalizacja za wszelką cenę farm wiatrowych bez poszanowania praw mieszkańców do życia w bezpiecznym otoczeniu i środowisku”.

- “Brak uregulowań prawnych określających minimalne odległości od siedzib ludzkich doprowadza do konfliktów społecznych i wrogości pomiędzy mieszkańcami poszczególnych miejscowości, którzy od dziesiątek lat żyli tu w sąsiedzkiej zgodzie, prowadzi do utraty wartości ich rodzinnych nieruchomości, będących nieraz dorobkiem całych pokoleń (…).”

***
Mam nadzieję, że w posłowie pójdą po rozum do głowy i w końcu usankcjonują odpowiednią odległość siłowni wiatrowych od siedzib ludzkich. Pisząc “odpowiednią” mam na myśli minimum trzy kilometry. Tak jak ma to miejsce na zachodzie Europy. Tam od lat zieloną energię “robią” z głową. My tego jeszcze się uczymy. 

Paweł Galek

do “Sejm zmieni prawo w sprawie wiatraków?”

  1. Prądożerca

    Skoro 3 tys. osób nie chce wiatraków na terenie ich gminy, to niech zdecydują, czy ma tam stanąć elektrownia węglowa, gazowa czy jądrowa.. Jeżeli nie chcą żadnej, to muszą się odciąć od prądu, a jeśli chcą mieć prąd, to na jakąś elektrownie muszą się zgodzić.

    • wow

      Czerpaliby energię z twoich jąder, ale podobnie jak twój mózg, są one mikroskopijnej wielkości. Wiatraki to ściema. Inwestor zgarnie 80 proc. dofinansowania (kilkadziesiąt mln zł) i się ulotni. Żeby wirniki mogły się kręcić potrzebna jest stała siła wiatru minimum 6-7 m/s. Tutaj takich warunków nie ma – siła wiatru waha się w granicach 3-4 m/s. Pewnie mieszkańcy mieliby stanąć pod wiatrakami i na zmiany dmuchać w kierunku wirników lub uwalniać gazy, by turbiny mogły należycie funkcjonować.

  2. ryszard

    Postawcie im te wiatraki u sąsiadów, może im tą chytrość przewieją z głów na trzy kilometry

  3. rzeszowiak

    Tu chodzi o KASE ze sasiad ma dole z wiatraka a ja nie ! O to chodzi i dlatego wola sie ze szkodzi. Tak szkodzi nakieszen ktorzy nie dostaja kasy !!

    • Korzeniowski

      „rzeszowiaku” – cymbałem jesteś, bo niczego nie zrozumiałeś z artykułu. niech stawiają wiatraki, ale w bezpiecznej odległości (tak jak na zachodzie 3 km) od zabudowań. tyle, zrozumiałeś?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.