Serbia rządzi. Po mężczyznach triumfowały panie

Najważniejsze rzeczy oglądał w hali w Belgradzie komplet 8,5 tysięcy kibiców.

MISTRZOSTWA EUROPY KOBIET. Drużynę gospodyń dopingowały gwiazdy sportu Novak Djoković, Vlade Divać i Vlado Grbić.

- Miałyśmy grac o medal, a wyjeżdżamy z Belgradu z niczym – mówiła po ćwierćfinałowej porażce z Serbią libero polskiej reprezentacji Paulina Maj. Biało-czerwone sklasyfikowane zostały na piątym miejscu, ale lokata ta nikogo w naszej reprezentacji nie satysfakcjonuje.

Jedynym pozytywnym polskim akcentem na ME była świetna gra mającej polskie korzenie Małgorzaty Kożuch, która jest kapitanem reprezentacji Niemiec, a w tym sezonie występować będzie w Atomie Trefl Sopot.

Nie żyjmy przeszłością

- Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski z tego turnieju na przyszłość i w kolejnych nie będziemy niczego robić na 200 procent, bo wystarczy być sobą i realizować to co na treningach – mówi najjaśniejsza postać w polskiej ekipie Katarzyna Skowrońska-Dolata i dodaje. – Wierzę, że w przyszłości nasz zespół grał będzie lepiej ale on potrzebuje czasu. To jest zupełnie inna reprezentacja niż ta w 2003 czy 2005 roku. Tamtego już nie ma, nie da się porównać. Cały czas mamy wyobrażenie o reprezentacji sprzed lat, ale nie żyjmy już przeszłością – stwierdza atakująca polskiego zespołu.

Do Londynu trochę dalej

Po porażce z Serbią droga polskich siatkarek do Londynu mocno się wydłużyła. W Belgradzie biało-czerwone nie wywalczyły awansu do Pucharu Świata, na domiar złego skazały się na udział w eliminacjach do kontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego. Jedynym ratunkiem może być dzika karta do Pucharu Świata. W turnieju, który odbędzie się w listopadzie w Japonii, drużyny mogą zdobyć wiele punktów do rankingu, a trzy najlepsze wywalczą olimpijski awans. PZPS ma utrudnione zadanie, bo na prezent od FIVB czekają także polscy siatkarze i to oni są pierwsi w kolejce. – Dwie dzikie karty będzie wywalczyć trudno, ale nie jest to wykluczone – przekonuje prezes PZPS, Mirosław Przedpełski. Jeśli jednak Polki do Japonii nie pojadą, ich sytuacja będzie trudna. Wówczas jedyną szansą wywalczenia olimpijskiej przepustki może być turniej kontynentalny, który odbędzie się w maju 2012 roku w Turcji. Wystąpi w nim osiem zespołów, awans uzyska tylko zwycięzca. Co gorsza, piąte miejsce w ME sprawiło, że Polki o prawo startu w turnieju kontynentalnym będą musiały walczyć w eliminacjach. W listopadzie, zamiast jechać na Puchar Świata, biało-czerwone wybiorą się do Azerbejdżanu lub Chorwacji na rundę wstępną. Podobny los spotkał cztery lata temu siatkarzy Raula Lozano. Nasi siatkarze wywalczyli wtedy olimpijską przepustkę w turnieju interkontynentalnym, nasze panie mogą takiej szansy już nie mieć.

Gwiazdy na trybunach

Mistrzostwa Europy, których decydująca faza rozgrywana była w Belgradzie dopiero od rywalizacji o medale, cieszyła się sporym zainteresowaniem. Półfinałowy mecz Serbek jak i pojedynek o złoto oglądał komplet 8,5 tysiąca kibiców. Wcześniej jednak tak dobrze to nie było np. mecz barażowy Serbia – Rumunia obejrzało w wybudowanej w 1973 roku hali Pionir zaledwie 800 widzów. Mimo, że stolicy Belgradu plakatów reklamujących mistrzostwa Starego Kontynentu nie brakowało, kibice dopiero dopisali od półfinałów. – Pojawię się na meczach o medale bo wówczas nasza reprezentacja będzie potrzebować dopingu. Z Polską powinny sobie poradzić bez mojego udziału – odpowiadał w swoim stylu na pytanie dziennikarza “Serpskiego Zurnala” Novak Djoković. Najlepszy tenisista świata wykazał się dużą znajomością tematu i jak zapowiedział rywalizację o medale oglądał już z wysokości trybun hali Pionir. – Atmosfera była niesamowita a prawdę powiedziawszy bardzo dawno nie byłem na meczu siatkówki, coś tam się orientuję. Jestem dumny z naszej reprezentacji – stwierdził Djoković, który przebywa w Belgradzie lecząc kontuzję pleców. Już w sobotę przed południem wyprzedano wszystkie bilety, który w porównaniu do cen jakie obowiązują w Polsce na mecze kobiecej reprezentacji, były bardzo przystępne. Np. na cztery dni od baraży do finałów (8 meczów) kosztował od 20 do 80 euro, na baraż czy ćwierćfinał od 5 do 20 euro, na półfinały i finały od 8 do 30 euro za dzień. – Początkowo byłyśmy mocno zawiedzione, że tak mało kibiców przychodziło na nasze mecze, tym bardziej, że mamy sporo fanów, a póki co na hali widać było tylko zorganizowane grupy dzieci – mówi kapitan reprezentacji Serbii, Jelena Nikolić, która liczyła na wsparcie ze strony piłkarskich kibiców. Ci jednak żyli swoimi sprawami, w weekend ligowe mecze rozgrywała Serbska Superliga. – W najważniejszych meczach w hali Pionir fani nas nie zawiedli i stworzyli gorącą atmosferę i w żywiołowy sposób wspierali nas w trudnych momentach – kończy Nikolić. Mimo sukcesów serbskiej siatkówki to tej dyscyplinie daleko jeszcze popularnością do piłki nożnej, koszykówki czy choćby tenisa, który jest obecnie sportem numer 1 w Serbii.

Finałowe zmagania w Belgradzie na trybunach oprócz ww. Novaka Djokovica oglądał m.in. słynny przed laty serbski koszykarz Vlade Divac, siatkarz Vlado Grbić czy też dobrze znany w Polsce trener Ljubo Travica. Czyżby były szkoleniowiec Asseco Resovii przymierzał się do pracy z kobietami? – Mam kilka propozycji zarówno od męskich zespołów jak i kobiecych. Zobaczymy co z tego wyjdzie – mówi Travica, który przy okazji pobytu w Belgardzie odwiedził mamę mieszkająca w stolicy Serbii, a w miejscowych gazetach miał stałą rubryką eksperta.

Wyniki
Ćwierćfinały – Monza: Rosja – Turcja 0-3 (25-27, 21-25, 19-25), Włochy – Holandia 3-1 (25-21, 25-20, 21-25, 25-18); Belgrad: Niemcy – Czechy 3-0 (25-18, 25-20, 25-17), Polska – Serbia 0-3 (14-25, 20-25, 24-26); Półfinały – Belgrad: Turcja – Serbia 2-3 (10-25, 22-25, 25-23, 25-23, 12-15), Włochy – Niemcy 0-3 (22-25, 22-25, 17-25).
Mecz o 3 miejsce: Włochy – Turcja 2-3 (21-25, 25-15, 27-25, 19-25, 10-15).
Finał: Serbia – Niemcy3-2 (16-25, 25-20, 19-25, 25-20, 15-9).

Rafał Myśliwiec, Belgrad

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.