Seryjny morderca dzieci ma trafić do Gostynina

Henryk K. zamordował 4 dzieci. Decyzją Sądu Okręgowego w Rzeszowie ma trafić do „ośrodka dla bestii” w Gostyninie. Fot. Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym / Ministerstwo Sprawiedliwości

RZESZÓW. „Monstrum z Chorzowa” kończy w tym roku 54 lata. Na koncie ma 4 makabryczne zbrodnie. Zabił po raz pierwszy, gdy miał zaledwie 14 lat.

Henryk K., pedofil i zabójca nazwany „Monstrum z Chorzowa”, nie wyjdzie na wolność w połowie maja br., choć wówczas zakończy odbywanie kary w rzeszowskim więzieniu. Decyzją Sądu Okręgowego w Rzeszowie ma zostać umieszczony w gostynińskim „ośrodku dla bestii”.

– Sąd uznał Henryka K. za osobę stwarzającą zagrożenie w rozumieniu ustawy o postępowaniu osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie dla zdrowia, życia lub wolności seksualnej innych osób i zdecydował zastosować względem niego umieszczenie w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie – potwierdza sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

Od Henryka K. pobrane zostaną również wszelkie ślady, czyli DNA i linii papilarnych oraz wykonane zostaną jego zdjęcia, które trafią do policyjnej bazy danych.

Decyzja sądu o objęciu K. tzw. ustawą o bestiach została wydana na wniosek dyrektora Zakładu Karnego w Rzeszowie, który do rzeszowskiej „okręgówki” wpłynął we wrześniu ub.r. W międzyczasie sąd zwrócił się o opinię do biegłego lekarza psychiatry i seksuologa, by wypowiedzieli się na temat stanu zdrowia psychicznego 54-latka. Decyzja na razie jest nieprawomocna i pełnomocnik K. może się od niej jeszcze odwołać. – Odwołanie jeszcze nie wypłynęło do sądu – mówi sędzia Tomasz Mucha, który spodziewa się, że zapewne obrońca skorzysta z takiej możliwości. Termin złożenia zażalenia jeszcze nie minął.

4 makabryczne zbrodnie na dzieciach

Henryk K. za kratami spędził ćwierć wieku za zamordowanie i zgwałcenie 4 dzieci. Pierwszej zbrodni dopuścił się 23 września 1980 r., gdy miał 14 lat. Wówczas jego ofiarą padła 5-letnia dziewczynka, którą udusił w piwnicy jednego z domów. Po zabójstwie włożył dziewczynce palce do pochwy. Jako że K. był wówczas nieletni, nie trafił do więzienia, a został umieszczony w zakładzie wychowawczym w Krupskim Młynie. To właśnie tam dopuścił się kolejnej zbrodni – zabił i wykorzystał 9-letniego chłopca, syna swojego wychowawcy. Miał wówczas 18 lat. Zmasakrowane zwłoki dziecka zostały znalezione w lesie. Jak ustalono, K. zadał chłopcu śmiertelne ciosy pięścią, a sekcja zwłok wykazała, że przed śmiercią dziecko zostało zgwałcone. Za ten odrażający czyn Henryk K. został skazany na karę 15 lat pozbawienia wolności, jednak na mocy amnestii z 1989 r., w kwietniu 1990 r. wyszedł na wolność po 10 latach.

28 lipca, zaledwie po 3 miesiącach od opuszczenia zakładu karnego, mężczyzna znów zaatakował dzieci. Tym razem za cel obrał sobie dwóch braci w wieku 7 i 5 lat, których bestialsko zamordował. Jednego wpychając mu dłoń do gardła, drugiego dusząc paskiem od spodni. Po morderstwie dzieci zostały zgwałcone. Ciała chłopców zostały znalezione w lesie w Rudzie Śląskiej. Za tę zbrodnię Henryk K. znów trafił za kraty, tym razem na 25 lat, a do wyroku doliczono mu 3 lata i 9 miesięcy, które pozostały do odbycia z wcześniejszego wyroku. Dodatkowy rok pozbawienia wolności K. otrzymał za napaść na strażnika więziennego, którego zaatakował w trakcie odbywania kary.

 Mężczyzna odsiaduje wyrok w Zakładzie Karnym w Rzeszowie. Gdyby nie objęcie go „ustawą o bestiach”, w połowie maja znów znalazłby się na wolności i niewykluczone, że kolejne dziecko mogłoby zginąć z jego rąk. Roman Hula, były komendant główny policji, który zatrzymał Henryka K. po pierwszym zabójstwie, stwierdził, że „Jeśli ten człowiek wyjdzie na wolność, będzie zabijał dalej”.

Katarzyna Szczyrek