Sesja Rady Miejskiej dowodem w sądzie?

Pan Szalony z Kolbuszowej Górnej na ostatniej sesji Rady Miejskiej oświadczył, że Elżbieta Lis wykorzystuje swoje stanowisko w urzędzie do celów prywatnych. Fot. Autor

KOLBUSZOWA. Urzędniczka oskarżona o wykorzystywanie swojego stanowiska do celów prywatnych. – Za te kalumnie oddam sprawę do sądu – zapowiada Elżbieta Lis.

ZOBACZ NAGRANIE

Jeden z mieszkańców publicznie zarzucił Elżbiecie Lis, kierowniczce Referatu Gospodarki i Budownictwa w kolbuszowskim magistracie wykorzystywanie swojego stanowiska do załatwiania spraw prywatnych. Mężczyzna sprecyzował, że chodzi o spór o drogę. – Za te wszystkie kalumnie, które powtarzają się od lat, oddam sprawę do sądu, bo to już zakrawa ponad granice przyzwoitości – zapowiedziała Elżbieta Lis.

Aby oskarżyć urzędniczkę mieszkaniec Kolbuszowej Górnej specjalnie pofatygował się na ostatnią sesję Rady Miejskiej. Na wstępie ogłosił, że chodzi o sąsiedzki spór o drogę.

Radni świadkami w sprawie?
- Pani Elżbieta Lis oczywiście ma bardzo duże znajomości w gminie, starostwie i sądzie – ogłosił mężczyzna. – Wykorzystuje swoje stanowisko do swoich spraw prywatnych. Mam dowody, że od 2005 roku fałszowane były rejestry gruntów… – i w tym momencie wywód przerwał mu, prowadzący obrady, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Józef Fryc.

– Każdy za swoje słowa bierze odpowiedzialność, pan również – apelował Fryc. – Nie chciałbym, aby w momencie niekontrolowanym padły takie słowa, których musielibyśmy stać się świadkami w sądzie. Proszę więc o sformułowanie swoich uwag na piśmie. W sprawach sąsiedzkich wszystkie sprawy rozstrzyga nie pan burmistrz, tylko sąd. Tam należy kierować wszystkie swoje uwagi – proponował mieszkańcowi. Ten jednak nie dawał za wygraną.

Elżbieta Lis: – To zakrawa ponad granice przyzwoitości
– Wielokrotnie byłem u pana burmistrza, ale on nigdy nie ma czasu. Po prostu zawsze się spieszy. Prosiłem go o konfrontację z panią Lis. Bez skutku – mówił mężczyzna.

- To jest sprawa prywatna, więc w ogóle nie powinna być poruszana na sesji Rady Miejskiej – ripostowała Elżbieta Lis. – Pan Szalony dociekał swoich racji na drodze sądowej, łącznie ze skargą kasacyjną, która została odrzucona przez Warszawę. Ale za te wszystkie kalumnie, które powtarzają się od lat, w prasie lokalnej również, oddam sprawę do sądu o zadośćuczynienie moralne, bo to już zakrawa ponad wszystko, ponad granice przyzwoitości.

***
Ta sprawa musi zakończy się w sądzie. Nie może być inaczej, skoro ktoś kogoś publicznie oskarża o wykorzystywanie pracy w urzędzie do celów prywatnych, a do tego wspomina o fałszowaniu rejestru gruntów. W razie czego służę nagraniem z sesji.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.