Sezon bez rewelacji

Kłopoty kadrowe Sokoła w decydującej części rozgrywek przeszkodziły ekipie Dariusza Kaszowskiego w realizacji planów na ten sezon. Fot. Wit Hadło

KOSZYKÓWKA. I LIGA MĘŻCZYZN. Niedosyt w Łańcucie i Przemyślu. Ulga w Krośnie

W miniony weekend trzy podkarpackie zespoły zakończyły rywalizację na zapleczu Tauron Basket Ligi. Najwyżej uplasował się NETO Sokół Łańcut, który ostatecznie został sklasyfikowany na 6. miejscu. Przed spadkiem obroniły się z kolei beniaminki z Krosna i Przemyśla.

Przedsezonowe plany i aspiracje podkarpackiego trio był zdecydowanie wyższe. Wprawdzie o awansie, biorąc pod uwagę rygorystyczne przepisy TBL (m.in. budżet na poziomie 2 mln zł), nikt głośno nie mówił, ale zarówno Sokół, jak i Polonia oraz MOSiR Krosno miały wszelkie predyspozycje, aby odgrywać w tych rozgrywkach znaczące role.

Przeszkodziły kontuzje
Aspiracje te do pewnego czasu potwierdzał zarówno Sokół jak i Polonia. Ekipa Dariusza Kaszowskiego okazała się prawdziwą rewelację sezonu zasadniczego i bardzo długo znajdowała się na czele I-ligowej stawki. Fatalna seria tuż przed fazą play-off (6 porażek z rzędu) sprawiła, że Sokół do decydującej fazy sezonu przystąpił dopiero z 6. miejsce, a w pierwszej rundzie play-off przegrał z Rosą Radom 1-3. Wpływ na taki stan rzeczy z pewnością miały kłopoty kadrowe, jakie w ostatnich tygodniach nie ominęły zespołu Dariusza Kaszowskiego. Brak Bartka Dubiela i Wojciecha Pisarczyka w znacznym stopniu osłabił bowiem siłę uderzeniową Sokoła.

Zabrakło jednego zwycięstwa
O dużym pechu może mówić także przemyska Polonia, która przez długi okres czasu udowadniała, że wykupienie “dzikiej karty” okazało się bardzo dobrym posunięciem. Ekipa Macieja Milana przez większą część sezonu mogła być pewna miejsca w play-off, jednak wyrównany poziom ligi i parę wpadek sprawiło, że 14 zwycięstw nie wystarczyło ostatecznie do miejsca w czołowej ósemce. W play-out Polonia pokonała 3-1 Sportino Inowrocław, mimo iż pierwszy mecz przed własną publicznością rozstrzygnęła dopiero po dogrywce.

Niedosyt w Krośnie
Największe rozczarowanie, a zarazem radość panują w Krośnie. Zespół zbudowany przed Ryszarda Żmudę od początku spisywał się poniżej oczekiwań. Liczne kontuzje sprawiły, że już w połowie sezonu trzeba było zweryfikować plany. Zmiana na stanowisku trenera (Żmudę zastąpił Dusan Radović) oraz wzmocnienia kadrowe sprawiły, że MOSiR z czasem zaczął grać na miarę oczekiwań i w decydującej batalii o utrzymanie ograł Start Lublin 3-1.

Marcin Jeżowski

do “Sezon bez rewelacji”

  1. Janina

    Do póki nie będzie sponsora/ów to niestety tak będzie. Po co awansować i z czym?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.