Sezon na 4 z plusem

– We wrześniu i październiku wyjaśni się, o co jedziemy w 2020 roku – mówi Grzegorz Leśniak, prezesów Wilków Krosno. Fot. Wilki Krosno

ŻUŻEL. 2.LŻ. Rozmowa z GRZEGORZEM LEŚNIAKIEM, prezesem Wilków Krosno

Wilki Krosno zrealizowały swój cel, jakim był awans do fazy play-off w inauguracyjnym sezonie na II-ligowych torach. Podkarpacka drużyna ostatecznie zajęła 4. miejsce, a sam klub dał się poznać jako wiarygodny partner sportowy i biznesowy.

– Z racji rozpoczętego przed-wczoraj roku szkolnego zapytam o ocenę za miniony sezon, jaką Wilkom Krosno wystawi ich prezes?

– Ciężko oceniać samego siebie (śmiech). A jaką ocenę wy-stawią Wilkom Super Nowości?

– Taka mocna 4 z plusem chyba się należy…

– Też myślałem o takiej ocenie. Nie chciałem dawać piątki, że-by nie było, że jest tak wszystko cudownie. Generalnie jest dobrze, wiec 4 z plusem jak na pierwszoroczniaka to całkiem przyzwoita ocena.

– W sezonie 2019 Wilkom udało się spełnić nie tylko sportowy cel…

– Zrealizowaliśmy wszystkie cele, jakie postawiliśmy sobie przed tym sezonem. Chcieliśmy być w półfinale i byliśmy. Rów-nie ważna była dla nas organizacja klubu i jego struktur. Jest nas kilka osób zajmujących się swoimi poszczególnymi działkami i to wszystko funkcjonuje bardzo dobrze. Ta współpraca jest zazębiona, każdy wie, co ma robić i to działa. Udało nam się też zrealizować – nazwijmy to – cel finansowy, jakim było zakończenie sezonu na zero. Jesteśmy na etapie przesyłania ostatnich przelewów dla zawodników za ostatni mecz. To wszystko jeszcze we wrześniu będzie zamknięte i sezon wobec zawodników oraz wszystkich innych podmiotów będziemy mieć całkowicie rozliczony.

– W dzisiejszych czasach nie jest to wcale takie proste…

– To było duże wyzwanie, bo na początku nie mieliśmy żadnych umów. Wszystko zaczynaliśmy od zera. Znaleźliśmy jednak partnerów, dzięki czemu zamknęliśmy ten sezon bez żadnych zobowiązań, a teraz przed nami kolejne wyzwanie, jakim będzie budowanie czegoś mocniejszego.

– Z perspektywy tych kilku miesięcy coś Cię zaskoczyło w prowadzeniu klubu żużlowego?

– Nie spodziewałem się, że to jest tak intensywna praca, praktycznie 24 godziny na dobę. Myślałem, że może między po-szczególnymi meczami znajdą się wolne chwile. Tak jednak nie było. Kibic z zewnątrz nie zdaje sobie sprawy, że jest to tak ciężka praca. Nawet jeśli nie ma tygodnia meczowego, to są treningi, przygotowania do meczów. My bardzo wysoko zawiesiliśmy sobie organizacyjną poprzeczkę, bo uznaliśmy, że jeśli coś robimy, to robimy na maksa.

– Było to widać zwłaszcza podczas meczów na stadionie przy ul. Legionów, których organizacja w porównaniu do lat wcześniejszych bardzo się zmieniła. I to zdecydowanie na lepsze…

– Około meczowa otoczka jak na krośnieńskie warunki była niespotykana. Były strefy kin-der dla dzieci, różnego rodzaju akcje towarzyszące, mnóstwo naszych partnerów miało swoje stanowiska. Była maskotka, która zabawiała publiczność, specjalny DJ na każdym meczu, dodatkowe nagłośnienie, a nawet zadbaliśmy o to, by pojawiały się dodatkowe kabiny Toi Toi. Wszystko po to, by ludzie czuli się na stadionie jeszcze bardziej komfortowo. Kosztowało nas to bardzo dużo sił, energii, a także nakładów finansowych, ale warto było!

– To w połączeniu z wynikiem sportowym sprawiło, że możecie być chyba zadowoleni z tegorocznej frekwencji na domowych meczach Wilków…

– Serce się raduje, patrząc na taką frekwencję. Tylu kibiców nie chodziło na żużel w Krośnie – jak ja to nazywam – w czasach nowożytnych, tzn. w XXI wie-ku. W latach 90. za czasów Bodiego czy Petrikovicsa, czyli ówczesnych gwiazd krośnieńskiego żużla, zdarzało się, że stadion był pełny. Wówczas nie było jeszcze trybuny na prostej przeciwstartowej, więc trudno określić dokładnie liczbę widzów. Nam udało się ponownie zapełnić stadion i to nie tylko na jeden mecz, na inaugurację sezonu, tylko praktycznie na cały. Tegoroczna średnia widzów na meczach w Krośnie to 3,8 tys., a rekord frekwencji padł na półfinałowym meczu z ZOO-leszcz Polonią Bydgoszcz.

– We wrześniu ii październiku wyjaśni się, o co jedziemy w 2020 roku – mówi Grzegorz Leśniak, prezesów Wilków Krosno.

– Czas zatem chyba poważ-nie pomyśleć o rozbudowie stadionu…

– To inwestycja miasta. Panowie prezydenci chcą jeszcze w tym roku dokończyć projekty i znaleźć środki na budowę trybuny na pierwszym wirażu i oświetlenia wokół toru wraz z parkiem maszyn. Cała inwestycja ma ruszyć w przyszłym roku.

– Dla Wilków nie będzie to jednak oznaczać konieczności wyprowadzenia się do innego miasta i rozgrywania meczów na obcym stadionie?

– Absolutnie nie. Mamy przy-kład Polonii Bydgoszcz, której stadion w tym momencie też jest w przebudowie, a mimo to rozgrywa ona mecze na swoim obiekcie. Co do krośnieńskiej inwestycji, to jeszcze nie ma decyzji, czy rozbudowa stadionu będzie realizowana równocześnie z rozgrywkami ligowymi, czy po sezonie. Raczej na pewno nie ruszy ona przed sezonem z racji zimy.

– Skoro stadion będzie spełniał I-ligowe wymogi, to naturalnym krokiem wydają się występy Wilków na zapleczu PGE Ekstraligi…

– Cele na przyszły sezon po-znamy w ciągu dwóch najbliższych miesięcy. Na razie nie mogę zdradzić szczegółów. We wrześniu i październiku wyjaśni się, o co jedziemy w 2020 roku: czy atakujemy I ligę, czy np. chcemy być w finale II ligi? To wszystko powiązane jest z dwoma czynnikami – finansami i wspomnianą wcześniej inwestycją. To właśnie ona umożliwi nam starania się o I ligę. Uznaliśmy, że nic nie będziemy robić na hura. Jeśli mamy być w I lidze, to mamy mieć stadion, który spełnia wymogi infrastruktury, przewidziane dla tej klasy rozgrywkowej.

– Przed sezonem 2020 należy spodziewać się rewolucji kadrowej w składzie Wilków?

– Nie chcę się wypowiadać o czymś, co na tę chwilę jest tylko w fazie planów. Na pewno będą zmiany w składzie. Czy duże, czy małe? Na razie za wcześnie, by o tym mówić. Planujemy, by drużyna była mocniejsza i osiągnęła lepszy wynik, niż w tym sezonie.

– 2. Liga Żużlowa w przyszłym sezonie może wystąpić w mocno okrojonym składzie. Nie wiadomo, czy wystartuje w niej Wanda Kraków, a i na powrót Rzeszowa na razie się nie zanosi…

– Są co najmniej dwie koncepcje przyszłorocznych zmagań w II lidze. W przypadku, gdyby ostatecznie do rozgrywek przystąpiło tylko 5 drużyn, w fazie zasadniczej każda pojechała-by 8 meczów. 5. drużyna zakończyłaby sezon, a czołowa czwórka jechałaby fazę finałową systemem każdym z każdym. W takim wypadku każdy zespół miał-by w sezonie 14 meczów. Drugi wariant zakłada podobny scenariusz, jaki był w tym roku, czyli w przypadku 5 drużyn, finalista 2.LŻ będzie miał w sezonie 12 meczów.

– Pomysł połączenia Nice 1. Ligi Żużlowej z 2. Ligą Żużlową jest dobry?

– Zdecydowanie popieramy ten pomysł. Jesteśmy świeżo po spotkaniu prezesów I i II ligi, które odbyło się w Gdańsku. Podczas niego Piotr Szymański, przewodniczący GKSŻ jasno powiedział, że przed sezonem 2020 takiego połączenie nie będzie. – I na koniec pytanie o Memoriał im. Romana Gąsiora, który wstępnie był planowany w Krośnie na ten sezon? – Z racji awansu do fazy play-off memoriału w tym roku nie będzie. Tak więc kolejne żużlowe emocje w Krośnie dopiero w przyszłym roku, ale na pewno warto na nie czekać!

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o