Siatkarskie Gran Derbi

PLUS LIGA. Pojedynek pretendenta do tytułu z siedmiokrotnym mistrzem Polski.

- Te nasze mecze porównałbym do piłkarskiej rywalizacji Realu Madryt z Barceloną, oczywiście zachowując proporcje. To takie siatkarskie Gran Derbi – mówi o pojedynkach Asseco Resovii z PGE Skrą środkowy zespołu z Bełchatowa, Daniel Pliński, który swój zespół w tej rywalizacji określa mianem Barcelony.

Zawodnik mistrzów Polski nie ukrywa, że jego zespół ma dużą motywację przed każdym meczem, ale na Resovię mobilizuje się szczególnie. Również w Rzeszowie ciśnienie przed starciami z PGE Skrą jest zawsze spore, choć patrząc na historię pojedynków obu zespołów jest ona mocno niekorzystna dla drużyny z Podkarpacia. Odkąd resoviacy powrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej (sezon 2004/2005) aż do tej pory rozegrali z bełchatowianami 26 meczów ligowych, z czego wygrali tylko dwa. Poprawa tego kiepskiego bilansu Asseco Resovii ma nastąpić w tym sezonie, tym bardziej, że w Rzeszowie wszyscy jasno już mówią i deklarują zdobycie mistrzowskiego tytułu.

Kłopoty mistrzów
Od dwóch sezonów rzeszowsko-bełchatowskie pojedynki nie są już tak jednostronne jak to miało miejsce wcześniej. Resoviacy są coraz bliżej rywala, którego przed dwoma laty potrafili nawet wyeliminować w ćwierćfinale Pucharu Polski. – Resovia ma bardzo silną drużynę, zdolną do wygrywania z każdym – mówi rozgrywający PGE Skry, Paweł Woicki, który dwa lata temu z zespołem z Rzeszowa zdobył wicemistrzostwo Polski, ulegając wówczas w finałowej rywalizacji …ekipie z Bełchatowa. – Jeśli zagramy tak słabo jak z ZAKSĄ to nie mamy czego szukać w Rzeszowie – kontynuuje Woicki. – Musimy, każdy z osobna, poprawić się indywidualnie, a potem poskładać z tego zespół. W innym razie nie mamy szans. Mamy problemy z kontuzjami, lecz kłopoty kadrowe nie mogą być dla nas wymówką. Musimy się pozbierać i w środę stanąć do walki – mówi rozgrywający mistrzów Polski w szeregach których zabraknie Michała Bąkiewicza, a pod znakiem zapytania stoi występ Michał Winiarskiego i Bartosza Kurka.

Konieczne ryzyko
Mistrzowie Polski w ostatniej kolejce przegrali dość niespodziewanie przed własną publicznością z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 0-3. – Myślę, że Skra zagra zdecydowanie lepiej niż z ZAKSĄ i drugi taki mecz się im już nie przydarzy – mówi trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal i dodaje. – Mają zbyt doświadczonych zawodników, żeby  popadać w jakiś dołek. Najgorszą rzeczą, którą można by teraz zrobić, to  patrzeć na Skrę przez pryzmat meczu z ZAKSĄ. W dwóch pierwszych meczach resoviacy mocno ryzykowali na zagrywce przez co oddawali tez rywalom sporo punktów. – W ostatecznym rozrachunku wychodzi nam to na dobre – mówi szkoleniowiec Asseco Resovii. – Bez mocnej zagrywki w dzisiejszej siatkówce byłoby ciężko. W środę również musimy podjąć ryzyko, ale nawet jeśli Skra będzie miała gorsze przyjęcie, to ma inne atuty, którymi może nadrabiać,. Mają dobrą zagrywkę, blok i co jest najważniejsze grają ze sobą długo. Musimy być nastawieni na wszystkie możliwości – zapowiada Kowal.

Poziom gry i niuanse
Rozgrywający Asseco Resovii, Lukas Tichacek, zdaje sobie sprawę, że środkowi Skry szczególnie analizowali charakterystykę jego gry. Reprezentanci Polski, którzy grają w Bełchatowie, znają go też bardzo dobrze z występów w drużynie Czech, ale zawodnik Asseco Resovii zamierza ich przechytrzyć. – Zaskoczymy ich i rozpoczniemy mecz z Maćkiem Dobrowolskim – śmieje się. – A tak na poważnie, to my też dokładnie analizowaliśmy grę Skry, w tym ich rozgrywającego Falaski. Tu nikt nikogo taktycznie bardziej nie zaskoczy. Większe znaczenie będzie miał poziom gry i drobne niuanse – zapowiada Czech w którego zespole pod dużym znakiem zapytania stoi udział Grzegorza Kosoka (ma mocno poobijaną prawą dłoń).

Rafał Myśliwiec

ASSECO RESOVIA – PGE SKRA
środa, godz. 20
Transmisja Polsat Sport

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.