Siódmoklasista pracuje więcej niż dorosły

Przemęczeni, zestresowani siódmoklasiści są już normą w większości szkół. Fot. Wit Hadło

Przemęczeni, zestresowani siódmoklasiści są już normą w większości szkół. Fot. Wit Hadło

KRAJ. PODKARPACIE. Lekcje, praca domowa, nauka – tak wygląda rzeczywistość uczniów klas siódmych

Rzecznik Praw Dziecka alarmuje, że siódmoklasiści są przeciążeni nadmierną ilością obowiązków. W szkole przerabiają więcej niż powinni i niemal codziennie piszą sprawdziany. W domu zamiast odpoczynku, czeka na nich praca domowa oraz materiał, którego nauczyciel nie zdążył zrealizować na lekcji. Jaki jest dzisiejszy uczeń siódmej klasy?

- Mój syn codziennie chodzi zmęczony i niewyspany – żali się mama ucznia jednej z rzeszowskich szkół. – Wraca do domu po 15. Zje obiad i od razu siada do książek – mówi. Jak zapewnia, tak jest przez cały tydzień. Każdego dnia nauka dosłownie spędza mu sen z powiek, bo kładzie się spać dopiero późno w nocy.

Jak się okazuje, to nie odosobniony przypadek, a rodzice coraz częściej piszą w tej sprawie do Rzecznika Praw Dziecka. Marek Michalak już w listopadzie informował o tym Minister Edukacji. „Rzeczony problem nadal pozostaje aktualny i w dalszym ciągu Rzecznik Praw Dziecka otrzymuje w tej sprawie wiele zgłoszeń” – pisze w liście do minister Zalewskiej sprzed kilku dni.

Nauka jak praca na dwa etaty
- Po reformie nauczyciele w ekspresowym tempie przerabiają materiał, żeby się wyrobić do końca roku – informuje matka innego ucznia. – To, czego nie zdążą zrobić podczas zajęć, zazwyczaj zadają do domu – zauważa. Oprócz prac domowych, młodzież musi więc przerobić także mniejszy bądź większy zakres materiału. Kiedy ma znaleźć czas dla przyjaciół albo na realizację swoich zainteresowań? O tym się zapomina.

- Moje dziecko ma lekcje od 8 do 15-16 – informuje mama siódmoklasisty. – W sobotę może trochę odpocząć, ale często czyta lekturę albo nadrabia zaległości, a w niedzielę uczy się na sprawdzian – kontynuuje. Rodzice zauważają, że dorośli mają więcej wolnego czasu. – To tak jakby dziecko pracowało na dwa etaty! – zauważa.

Co na to rzecznik?
Jak informuje rzecznik, w każdej zgłoszonej sprawie wskazał rodzicom możliwą ścieżkę postępowania. W niektórych wypadkach zwrócił się nawet o zbadanie problemu do właściwych kuratorów oświaty. W liście do minister Zalewskiej poprosił o „analizę problemu nadmiernego przeciążenia obowiązkami szkolnymi siódmoklasistów i rozważenie możliwości wprowadzenia zmian systemowych w tym zakresie.”

Wioletta Kruk

do “Siódmoklasista pracuje więcej niż dorosły”

  1. sdds

    Głupie gadanie. Jeszcze 30 lat temu dzieci chodziły do szkoły w soboty ! poza tym z takiej np matematyki było 2 razy więcej materiału po przerobienia niż teraz.

  2. eey

    Potwierdzam jako rodzic takiego dzieciaka – tak jest. Masa pracy, co dzień. Zadania domowe, masa kartkówek i sprawdzinów którymi nauczyciele myślą że coś wskórają. Efekt jest taki że dzieciak ma po powrocie ze szkoły permanetną naukę: najpierw lekcje, potem stukanie. I tak bez przerwy.
    Nauczyciele – banda leniwców. Nikt nie udostępnia sprawdzianów – bo niby nie wolno. W rzeczywistości – wskutek obawy że ktoś to udostępni w internecie i ten bidny nauczyciel za rok w pocie czoła będzie musiał opracować nowy zestaw zadań/pytań.

  3. Masa

    Im bardziej leniwy nauczyciel, tym więcej zadań domowych ma dziecko. Reguła znana od pokoleń. W tej chwili jest wybór, można zawsze przenieść dziecko do lepszej szkoły, w której potrafią uczy c, a nie każą się uczyć.

  4. piotr

    a póżniej są bezrobotni tak uczy dzisiejsza szkoła. Zamiast uczyć przedsiębiorczości to uczął na pamięc np >dat , których za tydzień już nie pamiętają. W tym kraju nic się nie zmieni

  5. olo

    Mój orzeł z 4 klasy ma tak samo. ale on jest ORŁEM.

  6. Oldres

    biedna mamuśka żali się nad losem synka, pewnie też przepracowana a co będzie dalej, szkoła średnia póżniej ew.studia, ach ciężkie jest życie VII klasisty.Dam ci mamciu dobra radę, nie posyłaj do szkoły i nie każ uczyć swego dziecięcia a napewno wyrośnie na zdrowego i nie zestresowanego nygusa.

    • ada

      Śmieszne! W klasach od I do III dzieci są przepracowane. Zadania w ćwiczeniach, zadania w domowniczkach, zadania w zeszytach- czytanie lektur po 100 stron ( przerabiają 1 rozdział ). Piszą długopisami z gumką do ścierania, poprawiają po kilka razy – bo długopisy nie piszą na każdym papierze.
      Super nauczanie! Dawniej tak nie było,

    • Zygmunt

      Aleś ty głupi. Masz dziecko w 7 klasie? NIE ? To zamilcz. Te roczniki 2 Gimnazjum i 7 klasy obecnej podstawówki to przegrane roczniki, bo za dwa lata będą 1 klasą szkoły średniej. Jak ich pomieścić, jak ich wybrać, do której i jak będzie wyglądała nauka? Czarno to widzę.

    • julia

      ten kto nie ma dziecka w siódmej klasie raczej nie powinien się wypowiadać, zwłaszcza w tak niewybredny sposób. Ja akurat mam porównanie – pierwszy rocznik gimnazjum po reformie i obecnie siódma klasa po reformie – to co się w tej chwili dzieje jest nie do przyjęcia. Nauczycielom współczuję także.

  7. maurycy

    Jak będzie dorosły będzie pracował mniej !

  8. Gość

    A co dopiero harówka nauczyciela jak uczeń tak ciężko pracuje… .

  9. co z tą szkołą

    Nie tylko siódmioklasiści, dawne gimnazjum w przekształconych podstawówkach też ledwo zipie i dyszy… zarówno „stare” gimnazja jak i obecne 7 klasy to wspólny, nierozwiązany problem – przeładowania materiału i nadmiernego obciążenia ucznia.
    6 lat pseudonauki, a później ogrom wiedzy podawanej szybko i byle jak, co gorsza w skondensowanej treści – efekt: chaos w głowie.
    Oni się nie uczą, oni są przyuczani do sprawnego omijania testów pełnych pokrętnych logicznych pułapek, a nie nastawionych na sprawdzenie elementarnej wiedzy.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.