Skąd miasto weźmie ponad 2 mln złotych?

– Likwidacja bursy, to odstręczanie zamiejscowych uczniów od edukacji w Przemyślu – stwierdził radny Eugeniusz Strzałkowski (70 l.) z klubu PiS. – „Dzięki” temu posunięciu wybiorą oni inne miasto, na przykład Jarosław – zauważył. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Bursa zlikwidowana. Będzie w niej ośrodek.

Zgodnie z podjętą wcześniej uchwałą intencyjną radni koalicyjni podjęli decyzję o likwidacji przemyskiej Bursy Szkolnej przy Dworskiego 104. Opozycja była przeciwna, ale bezradna wobec przeważającej siły głosów radnych klubów PO i Regia Civitas. Budynek bursy ma być, podobno niewielkim nakładem finansowym, przeznaczony na potrzeby Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, obecnie mieszczącego się przy Basztowej 1.

Bursa ma za małe „obłożenie” i jest nierentowna – głównie takie argumenty przedstawiał magistrat uzasadniając projekt likwidacji placówki. Było to do przewidzenia, ale opozycji oczywiście nie przekonywało. Radny Rafał Oleszek (37 l.) z klubu SLD przytomnie zauważył, że miasto nic nie robiło, by poprawić sytuację bursy, więc trudno się dziwić, że nie było w niej „obłożenia”. Z kolei radny z klubu PiS, Eugeniusz Strzałkowski (70 l.) stwierdził, że zamkniecie bursy to dalsze pozbawianie Przemyśla statusu miasta ponadregionalnego.

- W naszym mieście uczą się uczniowie nie tylko miejscowi i z okolic Przemyśla, ale także z innych powiatów, na przykład bieszczadzkiego – przypomniał Strzałkowski. – Likwidacja bursy oznacza, że nie będą mieli tu lokum i znajdą inne miasto, by się w nim uczyć. Najbliżej mają do Jarosławia, gdzie czeka na nich 300 miejsc do zamieszkania – dodał radny PiS. Jego klubowy kolega, Dariusz Iwaneczko (47 l.) był z kolei zainteresowany tym, czy miasto ma już projekt przystosowania budynku po bursie do potrzeb internatu dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. – Nie ukrywajmy, że takie osoby mieszkające w placówce koedukacyjnej mogą przysparzać problemów, jeśli budynku nie wyposaży się w zabezpieczenia – mówił Iwaneczko.

Tanie to nie będzie
Radny z klubu PiS chciał też wiedzieć, jakie plany wobec budynku na Basztowej 1 ma magistrat. Zastępca prezydenta Przemyśla, Grzegorz Hayder (45 l.) odpowiedział, że miasto będzie chciało budynek sprzedać, a póki się to nie stanie, będzie on pustostanem. – Ten budynek wymaga ogromnych nakładów, wiec rezygnacja z niego jest uzasadniona – przekonywał Hayder. Wspomniał też, że przystosowanie budynku po bursie na potrzeby Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w pierwszym etapie kosztować miasto będzie 350 tys. złotych, a 150 tys. złotych dołoży na ten cel PEFRON.

- To kpina jakaś? – pytał nas przemyślanin zorientowany w robotach remontowych. – Za takie pieniądze można co najwyżej zrobić „kosmetykę” w tym budynku – zapewniał. Zapytaliśmy w Kancelarii Prezydenta Przemyśla o przewidywany całkowity koszt przystosowania budynku przy Dworskiego 104 na potrzeby ośrodka. Oczekujemy na odpowiedź, ale tymczasem nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że drugi etap robót w budynku według kosztorysu inwestorskiego ma się zamknąć w kwocie ponad 1,3 mln złotych, zaś łączny koszt adaptacji budynku dla potrzeb osób niepełnosprawnych, w tym intelektualnie, sięgnie ponad 2 mln złotych. Rodzi się pytanie, skąd weźmie te pieniądze zadłużone miasto i jak długo potrwa adaptacja?

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.