Skatowany Krzysztof walczy o życie, a jego oprawców czeka sąd

19-letni Filip M. wprowadzany na policyjny “dołek”. To on według relacji świadków miał zacząć awanturę, która skończyła się tak tragicznie dla Krzyśka. Fot. KMP Rzeszów

Oprawcy mężczyzny usłyszeli zarzut usiłowania zabójstwa. W więzieniu mogą zostać po kres swoich dni.

- Co w nich wstąpiło, że tak człowieka zniszczyli – zastanawia się starszy mężczyzna napotkany przez nas przed jednym ze sklepów w Lubeni. – Czy jeden drugiego podpuścił, po ponoć chodziło o jakąś dziewczynę, czy alkohol obudził w nich bestie? Nie wiem, ale dziś to już nieważne. Oni już sobie życie przekreślili, ale teraz o Krzyśka trzeba się modlić, żeby jakoś z tego wyszedł. Takie dobre chłopisko z niego. Harował od rana do wieczora, żeby dom wykończyć, żeby zacząć nowe życie z rodziną, wreszcie na swoim. A teraz co, leży bidny w szpitalu. Boże miej go w opiece!

W minioną sobotę ok. godz. 23 na zorganizowane w “Grzybku” – gminnym ogródku w Lubeni – przyjęcie urodzinowe 18-letniego brata Krzysztofa wdarła się nieproszenie dwójka młodych mężczyzn. – Było nas wtedy trochę osób. Rodzice, trójka moich braci i dzieciaki – wspomina jeden z trzech braci Krzysztofa. – Pamiętam, jak tamci weszli na imprezę, usiedli z młodymi. Pamiętam, jak poczuliśmy strach…

W pewnym momencie jeden z nieproszonych gości, 19-letni Filip, zaczął się awanturować i wyzywać uczestników imprezy. Zaniepokojona obrotem spraw matka jubilata zażądała, by opuścił rodzinną imprezę. Wtedy w jej kierunku poleciał stek wyzwisk i otrzymała potężny cios w twarz. W jej obronie stanął 31-letni Krzysztof, brat jubilata, dla którego napastnik okazał się silniejszy. Mężczyzna został dotkliwie pobity, a kopnięcie w głowę sprawiło, że stracił przytomność. Napastnicy zbiegli do samochodu i chcieli nim odjechać. Na ich drodze leżał Krzysztof i pomimo rozpaczliwych krzyków uczestników imprezy, 26-letni Marek F. z Czudca, który kierował autem, przejechał po mężczyźnie. Zmasakrowany Krzysztof, m.in. z pogruchotaną czaszką, stłuczeniami mózgu, połamanymi żebrami i miednicą trafił do szpitala.

– Trudno mi cokolwiek o tym mówić, to dla nas straszne. Krzysiek jest w śpiączce, oddycha za niego aparatura. Nawet lekarze nie wiedzą co będzie z nim dalej – kończy załamany brat Krzysztofa.

W Lubeni pomstują na oprawców
Jedziemy do Lubeni, rodzinnej miejscowości Krzysztofa, gdzie rozegrał się dramat. Cała miejscowość niemal od tygodnia żyje tamtymi tragicznymi wydarzeniami. – Pani, tego co się tam stało, to chyba kilkanaście wersji już słyszałam, ludzie o niczym innym nie mówią. Tylko te plotki mnie denerwują, bo ktoś coś zasłyszy, przekręci i wychodzą baje – przyznaje jedna z mieszkanek. – Ale wszyscy Krzyśka żałują. Co on komu zawinił, że prawie go zabili? Jak bym tylko tych bandytów w ręce dostała, to…

– Ta, co by pani zrobiła, jak jeden z nich to bokser jakiś – przerywa jej druga. – A tak, tak słyszałam, że ten Filip, wie pani co Krzyśka skatował, to duży taki, silny, że jeździ po wsi i zaczepki szuka. Słyszałam, że na tej imprezie to jak jednego chłopaka rzucił, to z 10 metrów przeleciał. Ale ja tam nie wiem, niech pani młodych pyta, może coś więcej powiedzą – kończy pierwsza rozmówczyni.

Jedziemy zatem w głąb Lubeni. – Przepraszam, słyszał pan co się tu tydzień temu wydarzyło – zaczepiamy młodego chłopaka na rowerze – Znasz może tego Filipa?- dopytujemy – Ja nic o nim mówić nie będę, jeszcze mi wpier… – urywa wsiadając pospiesznie z powrotem na rower.

Filip mieszka na skraju Lubeni, przy drodze prowadzącej do Babicy. Chodził do  liceum sportowego w Rzeszowie. Ponoć nie mógł się opędzić od adoratorek, bo jak przyznają tamtejsze dziewczyny, bardzo przystojny jest z niego chłopak. Ale w Lubeni znany był z czegoś jeszcze. – Z bratem trenował kickboxing, gdzieś ponoć do jakiejś szkółki chodził, a czy bokserem został? Tego to nie wiem – mówi 19-letnia mieszkanka rodzinnej miejscowości Filipa.

Jaki tam bokser…
Częściowo to prawda, bo w klubie UKS Diament Pstrągowa kickboxing trenował brat Filipa, który był nawet mistrzem Polski. – Później zrobił studia w Rzeszowie i wojskowe we Wrocławiu, a teraz jest w jednostce nad morzem – mówi jego trener, Jerzy Pilarz. Z kolei Filip pojawił się zaledwie na kilku treningach i tyle miał wspólnego z kickboxingiem. – Jego brat, którego trenowałem to chłopak przesympatyczny i ułożony, o Filipie też słyszałem, że był w porządku – dodaje.
Rzeczywiście Filip, choć cała miejscowość mówi o nim “bokser”, tak naprawdę z boksem wspólnego miał niewiele – Jak się o tym dowiedziałem to zaraz pytałem się trenera czy u nas w klubie taki chłopak walczył – mówi Zbigniew Szmigiel, wiceprezes Rzeszowskiego Klubu Bokserskiego “Wisłok”. – Okazało się, że owszem był kiedyś, ale na dwóch treningach i odpuścił. – Może i gdzieś sobie boksował. Bo co to teraz powiesić worek treningowy w jakiejś budzie i mówić, że to klub, ale to nie znaczy, że był zawodnikiem – dodaje Szmigiel.

Poszło ponoć o dziewczynę
O motywy brutalnego pobicia pytamy mieszkańców Babicy. – Znam z widzenia tych chłopaków, co Krzyśka pobili. Filip jest stąd, ten drugi z Czudca. – Tak się zgrali w kilku, jeden dość dobry do bicia, drugi jeszcze lepszy i tak jeździli po wsi szukając zaczepki. – mówi jeden z mężczyzn napotkany przez nas przy sklepie. – Ludzie z tego co wiem trochę się ich bali, bo dostać w łeb przecież nie jest trudno – A Krzysztofa pan znał? – dopytujemy. – To porządny facet. Nie ma chyba osoby, która by jego mamy nie znała, pielęgniarki. Krzysiek kończył budowę swojego domu, tuż obok rodzinnego. We wrześniu z żoną i z dzieciakami miał się tam już wprowadzać. Całe dnie harował, żeby na lepsze życie zarobić i co? I tak go załatwili, że teraz w szpitalu walczy o życie. A czy z tego wyjdzie…

– A o co właściwie poszło, że tak go skatowali? – dopytujemy. – Ponoć na tych urodzinach brata Krzyśka znajdowała się albo była dziewczyna Filipa, albo jakaś, co mu się podobała. Ona dostała zaproszenie, on nie, więc się wprosili. Może mu kumple nagadali coś w typie: “stary, co ona tam robi sama”, no i pojechał. Może chcieli go wyprosić i w furię wpadł, nie wiem. Ale żeby tak sobie życie przekreślić… Może nauczkę teraz będą mieć kolejni, co są do bójek skorzy. Tamtym to już nic nie pomoże, mam nadzieję, że odpowiedzą za swoje bestialstwo. Tylko ten Bogu ducha winny Krzysiek… Oby z tego wyszedł. My wszyscy tu się za niego modlimy.

***
Śledztwo w sprawie Krzysztofa prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie. Zarówno Filip M., jak i Marek F. usłyszeli zarzuty usiłowania zabójstwa. Grozi im kara więzienia nie mniejsza niż 8 lat, a teoretycznie 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie. Mężczyźni decyzją sądu trafili na trzy miesiące do aresztu tymczasowego.

Katarzyna Szczyrek, Grzegorz Anton

do “Skatowany Krzysztof walczy o życie, a jego oprawców czeka sąd”

  1. hir

    ludzie to auto go przejechało obrazenia sa po samocho. jak by nie zaczynali do tragedi by nie doszlo nie wiecie jak bylo to skonczcie pier…. a poczekajmy z osadami na koniec sledztwa a wiekszosc bedzie zawiedziona , szubieniczke Antek to moge dla ciebie zrobic

  2. antoni

    jestem ciesla chetnie przyjme zamowienia na wykonanie szubienic dla lubeni gratis kat dla tych dwoch mordercow chetnie sie tym zajme potrzebne zamowienie i prawomocny wyrok sadu

  3. monii

    Too chude coś z łapkami jak u dziecka aż tyle siły miało ? Słyszac bokser to ja myślałam że jakiś napakowany gość, nie rozumiem jak możecie pisac żeby nie robić z niego przestepcy. On prawie zamordował wspólnie z kolegom człowieka, mało to ten człowiek miał żone i był młody, gdyby tego było mało miał również dzieci nie jedno lecz dwoje małych dzieci którzy pewnie bedą wychowywać się bez ojca.
    SKATOWAŁ NIEWINNEGO CZŁOWIEKA

  4. qaz

    ten suchy na zdjęciu to bokser który powalił paru chłopa, przy policjancie wygląda jak chuchro którego wiatr połamie – dziwne rzeczy – a dla delikwenta dożywocie – za swoje czyny trzeba odpowiadać

  5. Cwaniak z Podwisłocza

    Ten gliniarz to za nim idzie, to kawał byka. Na takim to by sobie połamał te swoje rapy ha, ha ha.

  6. Contador

    To teraz będzie można nawet spokojnie pobiegac po Lubeni wieczorem i pojeździć bezpiecznie na rowerze i rolkach.Kara śmierci powinna wrócić a takich to powinno sie wieszac publicznie na placu każdej gminy miedzy 15 a 18. Koniecznie po godzinach pracy.
    Co z tego posiedzą a potem jak wyjda z Kosteckim to znowu bedzie Bonanza koło Maratonu haha

    • lol

      sory kolego ale ja pracuje do 19 a też bym chciał to widzieć

    • kasia

      codziennie biegam po Lubeni i jakoś nikt mnie nie bije….
      przestancie robić z chłopaków potworów…
      żle zrobili ale czasu nie mogą cofnąć…

      • Obcy

        A kto z nich robi potwory – sami z siebie zrobili – powinni siedzieć ale nie w zakładzie karnym gdzie będą mieli wygodne życie ale w gułagu gdzieś na Syberii.

    • Eva

      Nie jestem za kara smierci …aczkolwiek wyroki sa za niskie .Zdecydowanie zmienic kodeks karny i dlaczego np. nie mialby dostac 160 lat wiezienia z prawem ubiegania sie o wolnosc …po 120 latach…i do roboty ..anie wygodne sanatoria ,sztab lekarzy ,tv i pokoje intymne.Mieszkam w NY juz kilkanascie lat …sady wydaja czasami tak fajne wyroki ….kilka miesiecy temu czytam w gazecie …hehe…460 lat wiezienia..i kazdy sad w ameryce kieruje na terapie jesli ktos jest agresywny…a terapia ..sa rozne sposoby i moze ktos widzial jak agresywna modelka Naomi Cambell w ramach terapii nakazanej przez sad chodzila sprzatac publiczne toalety.Kara smierci -nie ..ale wyroki tak

  7. ROMAN

    no za króla Jagiełły już by z nimi kat miał do czynienia – wtedy było prawo nie ?

  8. slawek

    To sobie chłopaczek teraz poboksuje z Kosteckim na Załeżu.

  9. asterix1969

    „Oprawcy mężczyzny usłyszeli zarzut usiłowania zabójstwa. W więzieniu mogą zostać po kres swoich dni.”
    Jestem za!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.