Skleroza gangstera

Tomasz K. zgodził się na współpracę, liczy, że zapracuje na łagodniejszy wyrok. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Drugi dzień procesu tarnobrzeskich gangsterów. Niektórym oskarżonym i członkom ich rodzin puszczają nerwy. Jeden z obrońców oburzony przebiegiem rozprawy.

Wczoraj, przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu odbyła się druga rozprawa sześciu mężczyzn, którym prokuratura zarzuca utworzenie i działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Pierwszy z oskarżonych, który w procesie przygotowawczym wsypał kolegów w zamian za chęć skorzystania z nadzwyczajnego złagodzenia kary, zaparł się i nie odpowiada na żadne pytania współoskarżonych i ich obrońców. Na większość pytań prokuratora zasłania się niepamięcią.

- Zajmijcie się tą sprawą na poważnie, a nie piszcie o tym jak prokurator ustawił się z K. – mówił wczoraj do dziennikarzy nie kryjąc nerwów Mariusz D.

To samo, ale dużo bardziej nerwowo wykrzykiwała w stronę mediów także młoda kobieta związana z jednym z przestępców. Zniecierpliwienia tym, co dzieje się na sali rozpraw nie krył także obrońca Wojciecha B.
A nerwowość ta spowodowana została linią obrony jednego z oskarżonych. Tomasz K., który nie kryje, że poszedł na współpracę z prokuraturą i podczas wielu przesłuchań oraz wizji lokalnych przedstawił przebieg napadów, w których uczestniczył z kolegami – gangsterami nie chce odpowiadać na żadne pytania współoskarżonych i ich obrońców. 40-latek odpowiada jedynie, i to w sposób bardzo zdawkowy, na pytania prokuratura.

Zdaniem jednego z oskarżonych to postępowanie 40-latka jest niedopuszczalne, jeśli chce on skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary.

– Mam to szczęście, że uczestniczę w wielu procesach, gdzie oskarżonym zarzuca się udział w zorganizowanych grupach przestępczych i dobry zwyczaj opiera się na współpracy osoby, która chce korzystać z przywileju złagodzenia kary. Oskarżony taki powinien odpowiadać na pytania, które są mu zadawane, szczególnie, że jego zeznania są w wielu przypadkach niespójne, a dla współoskarżonych znacząco obciążające. Współoskarżeni mają prawo wiedzieć co dzieje się za ich placami, chcą wiedzieć, dlaczego oskarżony spotyka się z rodziną w siedzibie CBŚ, skąd ma takie przywileje.

Obrońca oskarżonego Wojciecha B. miał podczas wczorajszej rozprawy także wiele uwag do pracy prokuratora, który jego zdaniem nie tylko sugerował oskarżonemu odpowiedzi, ale także kiwał głową, gdy ten niezbyt pewnie odpowiadał.

Każdy z oskarżonych ma swojego obrońcę, w trakcie odczytywania kolejnych wyjaśnień coraz częściej konsultują się ze swoimi adwokatami, również sami notują pytania i zabierają głos. Każdemu zależy, aby udowodniono im jak najmniej zarzutów. A liczą się szczegóły. Kto kogo gdzie podwiózł, kto się z kim dzielił łupem, kto opracowywał plan napadu, kto kogo namawiał do wzięcia udziału w przestępstwie.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.