Skuteczny finisz rzeszowian. ZDJĘCIA

Wczorajsze spotkanie w hali na Podpromiu miało zacięty przebieg, a ostatecznie z końcowego zwycięstwa mogli się cieszyć siatkarze Asseco Resovii. Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Mistrzowie Polski po niezwykle emocjonującym meczu pokonali jednego z kandydatów do złota.

Spotkanie Asseco Resovii z Jastrzębskim Węglem, mimo, że trwało tylko trzy sety, mogło się podobać licznie zgromadzonej publiczności. Pierwsze dwa sety miały niemal identyczny przebieg. Przez długi czas nieznacznie przeważali siatkarze z Jastrzębia, ale skutecznym finiszem popisywali się mistrzowie Polski.

ZOBACZ ZDJĘCIA

W ekipie z Jastrzębia z powodzeniem na libero zagrał 16-letni Jakub Popiwczak (zastąpił kontuzjowanego Damiana Wojtaszka ) z zespołu, który na co dzień występuje w Młodej Lidze. Debiutujący w dorosłym towarzystwie zawodnik w I secie miał 71-proc. skuteczność przyjęcia, a w obronie podbił kilka razy w efektowny sposób, czego nie powstydziłby się będący po drugiej stronie siatki o wiele bardziej doświadczony Krzysztof Ignaczak.

Zadecydowała jedna akcja…
W I secie przez długi czas żadnej z drużyn nie udawało się uzyskać znaczącej przewagi i dopiero w końcówce goście odskoczyli na dwa punkty (18:20) i… stanęli. W kolejnej akcji Michał Kubiak w efektowny sposób podbił atak praktycznie bez bloku Zbigniewa Bartmana, ale partnerzy z zespołu zaspali i nie udało się wyprowadzić kontry. Mocno to zdenerwowało przyjmującego Jastrzębskiego Węgla, którego w kolejnej akcji zagrywką ustrzelił Olieg Achrem. Za chwilę gospodarze zdobyli kolejne trzy punkty z rzędu i prowadzili 24:21. Rywale byli w stanie obronić tylko jednego setbola, a przy ataku Bartmana byli już bezradni.

Ryzyko popłaca
W drugiej partii znów niemal przez cały set trwała zacięta walka punkt za punkt. Na początku gospodarze prowadzili 13:10, ale rywale dość szybko zniwelowali straty i w końcówce wygrywali 23:20. Resoviacy znów jednak pokazali charakter i walczyli skutecznie do samego końca, a i sprzyjało im też szczęście (as Tichacka, który nawet Czechowi wydawał się autowy). Podopieczni trenera Andrzeja Kowala zdobyli z rzędu pięć oczek i zakończyli zwycięsko seta. Resoviacy mocno dawali się we znaki rywalom zagrywką, choć też przytrafiały się im w tym elemencie błędy. – Musimy ryzykować zagrywką, bo mecze z dobrymi zespołami pokazują, że każda prosta piłka przebita na drugą stronę, to ok. 80 procent szans dla przeciwnika na skuteczne zakończenie akcji. Serwis jest elementem, nad którym bardzo dużo pracujemy na treningach, ale wciąż brakuje nam jeszcze stabilności – mówi szkoleniowiec mistrzów Polski, Andrzej Kowal.

Jego podopieczni w III secie niemal od samego początku dyktowali warunki i to rywale musieli cały czas gonić i odrabiać straty. Mimo ambitnej pogoni resoviacy nie wypuścili już zwycięstwa z rąk, a kropkę nad i postawił wybrany MVP meczu Zbigniew Bartman.

Pod okiem Anastasiego
Spotkanie w hali na Podpromiu obserwował trener reprezentacji polski, Andrea Anastasi, który do Rzeszowa przyjechał niemal prosto z lotniska i z dużą uwagą obserwował zmagania nie tylko kandydatów do kadry. – Teraz jest jednak nowy sezon, w którym będę się uważnie przyglądał wszystkim potencjalnym kadrowiczom i każdy ma swoją szansę – mówi włoski szkoleniowiec polskiej reprezentacji. – Jedynym warunkiem jest to, żeby każdy zawodnik zaakceptował nasz system pracy i nie narzucał z góry, że np. nie jest zainteresowany grą w Lidze Światowej, ale już w innych turniejach tak. To wszystko musi być wcześniej uzgodnione – stwierdza trener Anastasi, dla którego ostatnim turniejem był olimpijski podczas igrzysk w Londynie.

Często właśnie igrzyska są takim przełomowym momentem dla wielu zawodników, którzy decydują się na zakończenie kariery w drużynie narodowej. – Jest chyba jeszcze za wcześnie na takie spekulacje – mówi Anastasi i dodaje. – Do tej pory nie doszła do mnie żadna informacja, żeby któryś z moich podopiecznych zdecydował się na rozbrat z kadrą. Na pewno w swoim czasie będę rozmawiał ze wszystkimi potencjalnymi kadrowiczami, w tym także z tymi najbardziej doświadczonymi i mam nadzieję, że nikt nie zrezygnuje z gry w reprezentacji. Myślę, że takie turnieje, jak ME czy MŚ, które rozegrane zostaną w Polsce, powinny być odpowiednią motywacją do gry – mówi trener reprezentacji Polski.

- To był dziwny mecz. Jastrzębie w pierwszych dwóch setach nie wykorzystało swoje szansy i mogło się to zupełni inaczej potoczyć. Widać, że jeszcze drużyny nie mają ustabilizowanej formy – kończy Anastasi.

ASSECO REOSOVIA    3
JASTRZĘBSKI WĘGIEL    0
(25:22, 25:23, 25:23)

RESOVIA: Tichacek 2, Kovacevic 9, Nowakowski 8, Bartman 23, Achrem 11, Kosok 6 oraz Ignaczak (libero), Grzyb, Lotman.
JASTRZĘBIE: Tischer 1, Martino 9, Holmes 7, Łasko 16, Kubiak 9, Czarnowski 8 oraz Popiwczak (libero), Gierczyński, Violas 1, Polański.
Sędziowali: Sylwester Strzylak (Radom) i Waldemar Kobienia (Opole). Widzów 5 tys. MVP meczu: Zbigniew Bartman.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.