Śledczy wiedzą, kto zamordował Małgorzatę Szabatowską?

Ciało zamordowanej 31-letniej Małgorzaty Szabatowskiej znaleziono początkiem 2012 r. Zwłoki były zakopane w miejscowości Liszki pod Krakowem. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. KRAKÓW. Osobą odpowiedzialną za śmierć 31-letniej mieszkanki Podkarpacia może być ktoś dobrze jej znany.

Od tajemniczej śmierci 31-letniej Małgorzaty Szabatowskiej minęło już dwa lata. Do tej pory nie udało się ustalić okoliczności, w jakich doszło do zaginięcia i zgonu kobiety. W mediach pojawiła się jednak informacja o tym, że śledczy w końcu wpadli na przełomowy trop w sprawie. Jak nieoficjalnie dowiedziała się “Gazeta Wyborcza”, morderstwa miała dopuścić się osoba z bliskiego otoczenia Szabatowskiej.

Sprawa jest prowadzona od 2010 roku. Początkowo śledczy jedynie przypuszczali, że mogło dojść do morderstwa. Dopiero po upływie sześciu miesięcy przestali tylko przypuszczać. Mimo medialnego nagłośnienia i skrupulatnego śledztwa przez te dwa lata nie udało się ustalić mordercy. Dziś mówi się o przełomie.

O szczegóły w tej sprawie zapytaliśmy krakowską prokuraturę. – Nie przekazywaliśmy informacji na ten temat. Śledztwo cały czas jest prowadzone – mówi krótko prokurator Bogusława Marcinkowska z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. – Nie mogę ujawniać żadnych szczegółów na temat śledztwa.

Czulszy sprzęt
Jednak jak informuje “Gazeta”, w rozwiązaniu zagadki miał pomóc nowy, specjalistyczny sprzęt, który niedawno trafił do krakowskiego laboratorium kryminalistycznego. Wszystkie ściągnięte z ciała kobiety ślady biologiczne i chemiczne zostały poddane ponownej analizie. Okazało się, że czulszy sprzęt potrafił wychwycić znacznie więcej szczegółów niż poprzedni.

W ten sposób śledczy mieli trafić na trop prowadzący do osoby z bliskiego otoczenia 31-letniej kobiety.

Została tylko zupa
Przypomnijmy. Małgorzata Szabatowska pochodzi z woj. Podkarpackiego, a do Krakowa wyjechała w celach zarobkowych. 31- latka zaginęła w połowie listopada 2010 roku – pewnego dnia po prostu nie pojawiła się w pracy. Mimo licznych telefonów z firmy, w której była zatrudniona, nie udało się nikomu z nią skontaktować.

W końcu kierownictwo zdecydowało, że ktoś powinien sprawdzić co się stało. Wybór padł na jej przyjaciółkę, która posiadała klucze do jej mieszkania. Tam kobieta zastała jedynie talerz z niedojedzoną zupą i nierozpakowane zakupy. Buty i płaszcz były w domu.

Ewelina Nawrot

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.