Śledztwo w sprawie buspasów

Sprawa buspasów trafiła do prokuratury. Postępowanie wyjaśni czy urzędnicy przerabiali i antydatowali dokumentację związaną z buspasami.

RZESZÓW. Prokuratorzy z Łańcuta zajmą się podejrzeniami wobec urzędników z rzeszowskiego ratusza.

Toczy się postępowanie w sprawie podejrzeń o łamanie prawa przy wprowadzaniu buspasów na al. Sikorskiego w Rzeszowie. Sprawa została przekazana do prokuratury w Łańcucie.

Przypomnijmy, że zawiadomienie w sprawie łamania prawa przy wprowadzaniu buspasów na al. Sikorskiego złożyli we wrześniu przedstawiciele Prawicy Podkarpackiej. Chodzi o przekroczenie uprawnień przez urzędników Urzędu Miasta Rzeszowa. Pracownicy magistratu mieli przerabiać i antydatować dokumentację związaną z wprowadzeniem buspasów.

Skąd takie podejrzenie? Dokumenty, które urzędnicy prezydenta Tadeusza Ferenca przekazywali najpierw Prawicy Podkarpackiej, a potem wojewodzie bardzo się różniły. – Zgodnie z polskim prawem zabronione jest wszelkie przerabianie dokumentu. Prokuratura powinna zbadać czy doszło do takiego przerabiania, a jeśli tak to ścigać osoby za to odpowiedzialne – mówił wtedy Ireneusz Dzieszko z Prawicy Podkarpackiej.

Już wiadomo jakie kroki podjęła prokuratura. – Otrzymaliśmy pismo prokuratora okręgowego w Rzeszowie do prokuratora  rejonowego w Łańcucie przekazujące sprawę do prowadzenia właśnie przez łańcucką prokuraturę – wyjaśnia Dzieszko.

Albo są jasnowidzami, albo antydatowali

Oprócz już znanych nieprawidłowości związanych z postępowaniem urzędników ratusza wokół buspasów przedstawiciele Prawicy Podkarpackiej dopatrzyli się kolejnych.

- Przeglądając z tej okazji dokumenty związane ze sprawą dostrzegliśmy dodatkowe ciekawe okoliczności – mówi Ireneusz Dzieszko. – Z dokumentacji przetargowej wynika, że projekty buspasów zostały dostarczone urzędnikom Miejskiego Zarządu Dróg przez wykonującą firmę 21 kwietnia 2011 roku. Gdy wojewoda kontrolowała procedury, pismo zatwierdzające projekt  oznakowania wprowadzonych buspasów datowane jest na 20 kwietnia 2011 roku.
To musi zastanawiać. – Wychodzi na to, że władze Rzeszowa posiadają jakieś niezwykłe właściwości, skoro wiedziały co będzie w projekcie, który wpłynie dopiero na następny dzień. Inne wytłumaczenie jest takie, że dokumenty faktycznie były jednak antydatowane. Prokuratura zapewne z łatwością rozwiąże tę zagadkę – ocenia Dzieszko.

Krzysztof Kuchta

do “Śledztwo w sprawie buspasów”

  1. Ania

    haaaaaaaaaaaa no faktycznie super bezstronne prokuratorzy z łańcuta

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.