Śledztwo w sprawie powodzi umorzone

Zdaniem prokuratury winę za powódź tysiąclecia ponoszą nie ludzie, którzy zaniedbali swoje obowiązki, ale przyroda. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie kataklizmu, który w 2010 roku zniszczył setki domów na terenie Sandomierza, Tarnobrzega i Gorzyc.

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu umorzyła śledztwo w sprawie przerwania wału przeciwpowodziowego na Wiśle w Koćmierzowie w nocy z 18 na 19 maja 2010 r.

Powodem umorzenia śledztwa jest brak znamion czynu zabronionego. Śledczy, na podstawie zebranego materiału dowodowego ocenili, że nikt nie ponosi odpowiedzialności za tę powódź, bo przyczyniła się do niej przyroda.

Przypomnijmy; śledztwo dotyczyło nieumyślnego sprowadzenia w maju 2010 roku w Koćmierzowie zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, czyli powodzi i przerwania wału na Wiśle. W wyniku tego zalane zostały prawobrzeżna część Sandomierza oraz północna część Tarnobrzega. W wyniku kataklizmu śmierć poniosło siedem osób.

Doniesienie powodzian
Śledztwo wszczęto w sierpniu 2010 roku po dwóch doniesieniach złożonych przez mieszkańców tarnobrzeskiego osiedla Wielowieś i mieszkańców prawobrzeżnej części Sandomierza. Podpisało się pod nimi ponad 300 osób, a sprawy zostały połączone.

Bezpośrednio po rozerwaniu wału w Koćmierzowie, poszkodowani wskazywali wielu winnych. Zarzuty padały m.in. na władze sąsiadujących ze sobą miast, na wojewodów podkarpackiego i świętokrzyskiego, a także Zarządy Melioracji i Urządzeń Wodnych w Rzeszowie i Kielcach. Oskarżenia powodzian dotyczyły złego zabezpieczenie wału znajdującego się na styku województw i zaniedbań w oczyszczaniu międzywału.

Fala była wyższa niż wał
Zgromadzone w sprawie dowody wykazały, że remonty i zabezpieczenia stanu technicznego wałów przeciwpowodziowych były przeprowadzane prawidłowo, a wszelkie zastosowane zabezpieczenia spełniły swoje zadania. Zastrzeżeń nie budziło także przeprowadzenie akcji przeciwpowodziowych i ratunkowych.

Prokuratura ustaliła także, że według biegłych fala kulminacyjna na Wiśle wynosiła wówczas 840 cm, a miejscami 863 cm, czyli była o co najmniej 30 cm wyższa niż wały przeciwpowodziowe. Dlatego spiętrzona woda w korycie przelała się nad koroną wałów, jednocześnie je obmywając od góry i obniżając ich wysokość. Ponadto wał został przerwany nie od strony rzeki, ale od strony zalanych osiedli. Przelewająca się woda podmyła po prostu wał u nasady. Śledczy potwierdzili natomiast, że do spiętrzenia wody w korycie doszło na skutek rozrośniętych drzew i krzewów, które porastały koryto. Drzew tych, przed 2010 rokiem nie wolno było usuwać, bo obszar ten był objęty projektem Natura 2000 ze względu na żyjące tam ptactwo. Usunięto je po długiej batalii władz Sandomierza, ale już w 2011 roku.

Pokrzywdzeni mają prawo odwołać się od decyzji prokuratury.

Małgorzata Rokoszewska

do “Śledztwo w sprawie powodzi umorzone”

  1. iza

    Teraz wyrocznią od wszystkiego jest Prokuratura. To ona rządzi>

  2. VV

    dlaczego wiec bylo tyle szumu o nieszczelne i od lat nieremontowane waly przeciwpowodziowe? walow nie zbudowala przeciez przyroda.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.