Słodko-gorzkie dzień dobry

Radość „Czeczeńców” podczas serii rzutów karnych. W niej lepsi okazali się goście, ale mielczanie nie mają się czego wstydzić. Fot. Stal Mielec
Radość „Czeczeńców” podczas serii rzutów karnych. W niej lepsi okazali się goście, ale mielczanie nie mają się czego wstydzić. Fot. Stal Mielec

PIŁKA RĘCZNA. PGNiG SUPERLIGA. Remis, który daje nadzieję.

Niepotrzebne obawy – chyba tak należy skomentować przywitanie z sezonem w wykonaniu „Czeczeńców”. Mielczanom zabrakło w sobotę trochę szczęścia, pewnie też i jakości, ale za to zaprzeczyli opinii, jakoby byli u progu sezonu w fatalnej dyspozycji.

STAL Mielec 27
MMTS Kwidzyn 27
(14-13, 5-6 w karnych)
STAL
: Wiśniewski 1, Lipka – Wilk 2, Krępa 1, Skucińśki, Mochocki 8, Miedziński, Pawłowski, Sarajlić 3, Grzegorek 3, Kowalczyk 3, Cuzić 2, Krupa, Rutkowski 1, Ćwięka 3
MMTS: Dudek, Szczecina – Orzechowski 3, Kryński 1, Peret 5, Janiszewski 2, Adamski 6, Szczepański 1, Rosiak, Nogowski 5, Guziewicz 1, Ossowski, Potoczny 3, Landzwojczak, Przytuła.
Sędziowali Andrzej Kierczak (Pielgrzymowice) oraz Tomasz Wrona (Kraków). Kary: 8 oraz 12 min. Czerwona kartka Krępa (za faul). Widzów 299. MVP Tomasz Mochocki.

O tym, jak sport bywa przewrotny, przekonał się na inaugurację ligi Tomasz Mochocki. Najlepszy zawodnik starcia Stal – MMTS, autor ośmiu trafień, pomylił się w decydującej serii rzutów karnych. Nagrodę dla MVP z pewnością zamieniłby na bramkę z 7. metra i o jeden punkt więcej na koncie w tabeli. – Cieszę się, że po słabym turnieju towarzyskim podnieśliśmy głowy i pokazaliśmy charakter – mówił mimo wszystko 33-letni rozgrywający. I rzeczywiście, nie można mu odmówić racji, bo postawa Stali w sezonie przygotowawczym daleka była od ideału. Nie bez kozery więc tuż przed inauguracją więcej było obaw i pytań o formę, niż pozytywnego nastawienia. Przynajmniej w przypadku kibiców, bo sami „Czeczeńcy” zapowiadali, że będą w pełni gotowi. – Wielu ludzi w nas nie wierzyło, a dziś chłopaki zostawili na parkiecie dużo zdrowia. I graliśmy z nie byle jakim rywalem. Byliśmy po prostu o jedno trafienie słabi – słusznie zauważył na pomeczowej konferencji prasowej Tomasz Sondej, trener szczypiornistów z lotniczego miasta.

Szybka czerwona kartka
Spotkanie lepiej zaczęli goście znad Liwy, a sprawy dla mielczan mocno skomplikowały się już w 12. min, gdy za faul bezpośrednią czerwoną kartkę obejrzał Piotr Krępa. Jeszcze przed przerwą gospodarze podkręcili tempo, dzięki czemu do szatni zeszli z minimalną zaliczką. Druga odsłona to już jednak częste zmiany prowadzenia. Co ciekawe, „Czeczeńcy” mogli zgarnąć nawet komplet trzech punktów za zwycięstwo, jednak ostatni rzut już w 60. min odbił Bartosz Dudek. – Nie uważałem nas za faworyta. W Mielcu zawsze każdemu grało się ciężko. Rzuty karne to loteria, a my byliśmy skuteczniejsi – mówił zadowolony z pierwszych punktów nowy opiekun MMTS-u Tomasz Strząbała. Doświadczony szkoleniowiec przez 27 ostatnich lat pracował na chwałę Vive Kielce, ale w końcu zaczął karierę na własny rachunek. I trzeba powiedzieć, że tworzy w Kwidzynie ciekawy projekt. Jednym z jego głównych autorów ma być choćby były reprezentant Polski Robert Orzechowski, który sporo czasu zmarnował w Azotach Puławy. W „Gimnastik Arenie” pokazał, że stać go jeszcze na wiele.

Wyjazd do wicemistrza
Mielczanie następne spotkanie rozegrają w sobotę przeciwko Orlen Wiśle Płock. Wyjazd do wicemistrza Polski nie wróży zdobyczy punktowych, ale takie rozstrzygnięcie ma w swój bilans wkalkulowana większość ligowych zespołów. Dziś najważniejsze jest, by wśród „Czeczeńców” – mówiąc kolokwialnie – nikt się nie rozsypał. Na początku sezonu muszą oni sobie bowiem radzić bez Łukasza Janysta (uraz palca) i Michała Wypycha (problemy z kręgosłupem). Gabinety lekarskie są przez mielczan wyjątkowo nielubiane.

tc

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o