Śmierć czekała na pasach

Czerwone bmw zatrzymało się ponad sto metrów za przejściem. Ślady uderzenia sa na tyle wymowne i wyraźne, że nie trzeba ich tłumaczyć. Fot. Policja

STALOWA WOLA. Droga jest bardzo dobra, szeroka i prosta. Kierowcom wydaje się, że zbudowano ją tylko po to, by mogli sprawdzać osiągi swoich pojazdów.

Do kolejnej drogowej tragedii doszło wczesnym wtorkowym popołudniem na ul. Energetyków w Stalowej Woli. Na przejściu dla pieszych zginęła 40-letnia kobieta. Nie była pierwszą ofiarą na dwupasmowej wylotówce w kierunku Niska. Zmarła osierociła dwójkę dzieci. Sprawca wypadku został zatrzymany.

Potężny korek utworzył się zaraz po wypadku. Było wpół do trzeciej po południu, gdy rozpędzone bmw uderzyło przechodzącą po przejściu dla pieszych kobietę. Do pracy jechały setki ludzi i niektórzy sporo się spóźnili. Droga dla ruchu została otwarta dopiero po godz. 17. W międzyczasie ruch odbywał się objazdami.

Drogę traktują jak tor wyścigowy
Gapiostwo, brawura czy totalne lekceważenie zasad ruchu drogowego? Wszystko wskazuje na to, że z wszystkiego po trochu przyjął 28-latek ze Stalowej Woli, który spieszył się do Niska. Przed przejściem na przeciwko elektrowni nie było widać śladów hamowania. Pojawiły się dopiero za białymi pasami, a czerwona „beemka” zatrzymała się jakieś 150 m dalej. Uderzenie było tak silne, że ciało kobiety zostało zmasakrowane i odrzucone kilkadziesiąt metrów dalej. Wypadek widziało wiele osób stojących na przystanku. Wszystkie zgodnie mówią, że kierowca bmw „jechał jak wariat”. Na pewno potwierdzą to badania techniczne, ale to już nie zmieni tragedii rodziny S., z jednej z wsi w pow. stalowowolskim.

Kierowca bmw był trzeźwy, ale nie zachował odrobiny rozsądku. A pogoda we wtorek była idealna do jazdy. Może dlatego bardziej wcisnął pedał gazu w swoim aucie. Robi tak wielu kierowców przemieszczających się po tym odcinku drogi krajowej nr 77. Nie pomagają stacjonarne fotoradary – zresztą nieczynne po ich przejęciu przez ITD – ani patrole zmotoryzowane. Ostatnio jeden z nich zatrzymał w tym miejscu motocyklistę, który mknął z prędkością bliską 170 km/h. Kierowcom wydaje się, że czteropasmowa prosta i równa droga jest bezpieczna. Tak samo myślą piesi, którzy tam mieszkają lub pracują, a są ich tysiące.

jam

do “Śmierć czekała na pasach”

  1. kierowca

    Uszkodzenie pojazdu swiadczy ze pieszy byl na SRODKU przejscia dla pieszych.
    Dlaczego bandyte wypuszcza sie na wolnosc ?
    Oby temu co wypuscil bandziora tatusia i mamusie zabil nastepnym razem na przejsciu dla pieszych.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.