Śmierć dwóch braci wciąż szokuje!

Wykonawca odcinka firma Mostostal Warszawa zapewnia, że budowa na której doszło do tragedii jest dobrze zabezpieczona. Fot. Wit Hadło

TERLICZKA, RZESZÓW. Czy musiało dojść do tragedii? Echa wtorkowego wypadku na nieczynnej autostradzie.

Bezmyślność i brawura czy złe zabezpieczenie terenu budowy? Sprawa wypadku w Terliczce do którego doszło w nocy z poniedziałku na wtorek budzi ogromne emocje. Pojawiły się głosy, że budowanym odcinku autostrady wciąż dochodzi do samochodów rajdów i wyścigów. Zaprzecza temu zarówno policja jak i wykonawca.

Przypomnijmy. We wtorek w nocy trzech młodych mieszkańców Rudnej Małej chciało przetestować właśnie kupione BMW. Przedostali się na siedmiokilometrowy, nie oddany jeszcze do użytku odcinek autostrady. Jazda zakończyła się tragicznie. Rozpędzony samochód nie zatrzymał się na końcu asfaltu i poszybował w górę. Wylądował na ziemi ok. stu metrów dalej, po czym pokoziołkował kolejne kilkadziesiąt metrów. Jedna osoba zginęła na miejscu, druga zmarła w szpitalu, trzecia jest ranna.

- Czy do wypadku musiało dość? – pytają okoliczni mieszkańcy oraz internauci komentujący tragedię. Na pewno młodzi ludzi nie powinni znaleźć się w tym miejscu. Wjazd na budowę jest zabroniony. Jak tu się więc, mimo zabezpieczeń dostali? Pojawiły się informacje, że często odbywają się tu nocne wyścigi samochodowe.

Według Janusza Trzeciaka, naczelnika wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie funkcjonariusze nie mieli sygnałów o żadnych szaleństwach mających się dziać na tym odcinku.

- Zresztą do naszych obowiązków należy przede wszystkim kontrola oznakowania drogowego przy wyjazdach. Nie stwierdziliśmy dotychczas żadnych nieprawidłowości – twierdzi naczelnik Trzeciak.

- Przykładamy ogromną wagę do zabezpieczenia terenu. Na tym odcinku jest sześć wjazdów, nocą chodzą patrole ochrony. Do tej pory nie mieliśmy żadnych informacji o niepokojących rzeczach, które miałyby tu się dziać – zapewnia Karolina Dawidowicz z działu public relation firmy Mostostal Warszawa, która wykonuje podrzeszowski odcinek autostrady.

Jedynym incydentem do jakiego doszło było niedawne zdarzenie, gdy samochód wiozący ekipę telewizyjną arabskiej stacji Al.-Jazzera niespodziewanie wjechał na teren budowy i utknął w piachu. Po tym zdarzeniu, jak zapewnia Karolina Dawidowicz jeszcze bardziej wzmocniono zabezpieczenia.

- Niestety najprawdopodobniej ci młodzi ludzie usunęli zabezpieczenia i rozminęli się z patrolem ochrony – mówi Dawidowicz. Niezależnie od policji która bada okoliczności wypadku, sprawą zajmuje się nadzór budowlany, który sprawdza czy na budowie nie doszło do zaniedbań.

Szymon Jakubowski

do “Śmierć dwóch braci wciąż szokuje!”

  1. kierowca chlodni

    Oczywiscie ze nie musialo dosc do tragedi.
    Gdyby to byli normalni ludzie to nie odsuwali by blokady drogowej na bok i nie wjezdzali na niebezpieczny odcinek niezdatnej do jazdy drogi.
    Tylko idiota i samobojca tak postepuje.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.