Śmierć pod kołami pociągu

Człowiek po zderzeniu z takim kolosem nie ma praktycznie żadnych szans na przeżycie. Zdjęcie człowieka, który zginął na torach jest zbyt drastyczne by je pokazać. Fot. Wojciech Preisner

PODKARPACIE. Pomyśl zanim pójdziesz na tory.

19-letni Piotr R., który został potrącony przez pociąg w niedzielę, to kolejna ofiara, która zginęła na torach w tym roku. Na razie nie wiadomo czy to samobójstwo, czy nieszczęśliwy wypadek.

Nie zmienia to jednak faktu, że ginie dużo ludzi w miejscu gdzie nie powinno ich być. Jak przyznają funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei część to samobójstwa, do których zwykle dochodzi w tych samych miejscach na Podkarpaciu, a część to wypadki spowodowane prawdopodobnie przez alkohol oraz nieodpowiedzialne zachowanie.

Piotr R. został potrącony przez pociąg w niedziele rano, w Leżajsku. Jak twierdził maszynista zauważył mężczyznę gdy ten leżał na torach. 19-latek nie reagował na sygnały dźwiękowe, aż wreszcie został uderzony przez pociąg, który wlókł go jeszcze dobrych kilkadziesiąt metrów za sobą. Poszkodowany został przewieziony do szpitala, ale obrażenia były na tyle poważne, że zmarł. Na razie nie ustalono przyczyn wypadku.

Stracił rękę, bo leżał na torach

Dwa tygodnie temu w Jarosławiu pewien mężczyzna stał przy torze. Widzący go maszynista dawał znaki, żeby odszedł. Mężczyzna zamiast posłuchać zaczął… machać do maszynisty. Pociąg potrącił go. Po około dwóch godzinach mężczyzna zmarł. W październiku pociąg uderzył idącą po torach, w okolicach Rzeszowa kobietę. Trafiła w ciężkim stanie do szpitala. W połowie września w Rudnej Wielkiej 26-letni mieszkaniec miejscowości Dąbrowa leżał na torach. Maszynista nie zdążył zatrzymać potężnego kolosa, który przejechał po nim. Mężczyzna przeżył, ale pociąg odciął mu rękę i poranił jego głowę.  Na wakacjach zginął z kolei w Rzeszowie na dawnym przejeździe kolejowym 28-letni funkcjonariusz Służby Więziennej. Nie wiadomo dlaczego mężczyzna znalazł się na torach. Takich przypadków można mnożyć.

Na samobójców nie ma rady

Jak przyznaje Zdzisław Partyka, z-ca komendanta Komendy Regionalnej SOK są dwa sektory, które na Podkarpaciu upodobali sobie samobójcy. – Przede wszystkim Leżajsk i trasa z Łańcuta do Jarosławia – mówi. Nie ma na nich jednak rady, bo samobójcy czekają aż oddali się patrol i rzucają się pod koła pociągu. Łatwiej poradzić sobie z tymi, którzy przebiegają przez tory. Jak dowiedzieliśmy się, funkcjonariusze SOK aż 70 proc. mandatów wystawiają właśnie za chodzenie po torach. Nie zmienia to jednak faktu, że część z wypadków jest z winy ludzi, którzy po pijaku kładą się na torowiskach nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. – Maszynista jest bezsilny, zwykle widzi leżącego człowieka z odległości150 metrów- mówi Zdzisław Partyka. Pociąg natomiast ma bardzo długą drogę hamowania, nawet do1,5 km. Później już tylko zbiera się ludzkie szczątki.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2013 Wszystkie prawa zastrzeżone.