Niebezpieczne pociągi

PODKARPACIE, KRAJ. Reporterski zwiad na kolei. Sprawdziliśmy, czy w pociągach pasażerskich są gaśnice przeciwpożarowe. Wnioski z rekonesansu są przerażające

Nietrudno sobie wyobrazić co by się stało, gdyby w wypełnionym ludźmi wagonie wybuchł pożar. Każdy wagon powinien więc być wyposażony w środki pozwalające na stłumienie ognia zanim się rozprzestrzeni. W wagonach są nawet specjalnie oznakowane miejsca na gaśnice. Tyle, że gaśnic w nich nie ma i to jest nagminne.

Sprawdziliśmy pociągi odjeżdżające i przyjeżdżające do Rzeszowa. Przejrzeliśmy wagony w pociągach przejeżdżających przez Rzeszów. Odbyliśmy też podróż koleją po kraju i nigdzie, w żadnym wagonie starego typu nie znaleźliśmy gaśnicy przeciwpożarowej!

W obu przedsionkach każdego wagonu, w pobliżu toalet, są specjalne miejsca na gaśnice. Nad wnękami znajdują się czerwone odblaskowe naklejki z symbolem gaśnicy. Wnęki przesłonięte są szybkami, które trzeba rozbić w razie potrzeby i użyć gaśnicy. Szybki są nietknięte, a za nimi… widać czerwone uchwyty na gaśnice. Gaśnic brak.

Czy w wagonie może wybuchnąć pożar?

Znane są przypadki zaprószenia, a nawet wzniecenia ognia przez podróżnych. Każdy, kto miał okazję podróżować polskimi pociągami wie, w jakim stanie są instalacje elektryczne w większości wagonów.

Popalone gniazdka sieciowe są wymownym świadectwem stanu instalacji. W przedziałach elektryczne ogrzewanie albo nie działa, albo grzeje tek, że na fotelach można usmażyć jajka. To samo z oświetleniem. Czasem działa, a czasem nie. Bywa że lampy „trzeszczą” i migoczą.

Każdy wagon jest „nafaszerowany” przewodami z prądem. Konduktorzy sami przyznają, że te instalacje są na ogół w bardzo złym stanie. W tej sytuacji do zwarcia i pożaru dojść więc musi i to raczej prędzej, niż później.

Gaśnica być musi

- Straż pożarna nie kontroluje pociągów, podobnie, jak nie kontrolujemy gaśnic w samochodach – mówi st. kpt. Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackiej straży pożarnej. – Jednak każdy wagon powinien być wyposażony w gaśnicę, a skoro jest tam oznakowane na nią miejsce, to brak gaśnicy jest ewidentnym zaniedbaniem. Trzeba jeszcze zauważyć, że wnętrza wagonów starego typu są wykończone materiałami, które podczas spalania mogą wydzielać bardzo toksyczne substancje. W nowych i zmodernizowanych wagonach stosowane są już bezpieczniejsze pod tym względem materiały.

Gaśnice są, czy nie ma?

- W każdym wagonie naszej spółki jest co najmniej jedna gaśnica – zapewnia Michał Stilger z biura prasowego Przewozów Regionalnych. – Często nie są one widoczne w ogólnie dostępnych miejscach, bo nagminnie ginęły. Gaśnice są więc ukryte w schowkach zamykanych na specjalny klucz. Drużyna konduktorska wie, gdzie się znajdują i ma do nich łatwy dostęp. W razie potrzeby każdy konduktor w porę może użyć gaśnicy.

- Czy w tym wagonie jest gaśnica? – pytamy konduktora w pociągu InterRegio relacji Rzeszów – Warszawa.

- Oczywiście – odpowiada konduktor i prowadzi dziennikarza do przedsionka wagonu. Wskazuje przeszkloną szafkę i ze zdziwieniem stwierdza, że są w niej tylko uchwyty na gaśnicę.

- O, nie ma… – konduktor jest wyraźnie skonsternowany.

- Może jest gdzie indziej, w jakiejś ukrytej szafce – podpowiadamy zgodnie z sugestią z biura prasowego.

- Nie, nie ma – zdecydowanie stwierdza konduktor. – Tu powinna być, ale nie ma. Wie pan jak to jest na kolei…

Tak. Wiemy jak to jest na kolei. Śmiertelnie niebezpiecznie. Każdego dnia do pociągów w Polsce wsiada ponad milion pasażerów. Podróżują krócej lub dłużej w mocno zużytych wagonach, w których kolejarze nie dbają nawet o to, by było kompletne wyposażenie przeciwpożarowe. Jedynym urządzeniem, którym pasażer może się bronić, jest hamulec bezpieczeństwa. Tylko czy działa?…

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.