Śmiertelnie groźne pułapki na torach

Funkcjonariusze SOK muszą użerać się z osobami, które dla "zabawy" ustawiają przeszkody na torach. Fot. Wojciech Preisner

PODKARPACIE. Idioci ustawiający przeszkody na torach powinni wiedzieć, że kiedyś doprowadzą do katastrofy kolejowej.

We wtorek  Super Nowości pisały o szynobusie, który najechał na betonowy słupek w miejscowości Nowa Dęba. Jak się dowiedzieliśmy to zdarzenie nie jest odosobnionym przypadkiem. Co jakiś czas na szlakach kolejowych ktoś ustawia kopce z kamieni, jakieś zapory, a bywa czasami, że potrafią zawiesić 2 metrową linkę metalową na sieci trakcyjnej, albo u wylotu tunelu sznurek z przywiązanym… kamieniem, na wysokości głowy maszynisty. – Takie „zabawy” mogą doprowadzić nawet do katastrofy kolejowej – mówi Zdzisław Partyka, z-ca komendanta Komendy Regionalnej Straży Ochrony Kolei w Przemyślu.

Na szczęście w Nowej Dębie szynobus nie miał dużej prędkości i nie doszło do tragedii. W chwili wypadku podróżowało nim 25 osób. Nikt nie doznał obrażeń. Uszkodzeniu uległo jednak podwozie maszyny. Teraz policjanci poszukują dwóch mężczyzn w wieku 16-18 lat, którzy mogą być sprawcami uszkodzenia szynobusu.

50 metrów kamieni

Pomysłowość wszelkiej maści idiotów jest duża. Niektórzy ustawiają kopce z kamieni na torach, kładą pojedyncze większe kamienie. Funkcjonariusze SOK mieli też przypadek, gdy ktoś ułożył kamienie na torach, na długości około 50 metrów. – Jeżeli pociąg jedzie z dużą prędkością i jest przykładowo zakręt, a na torach są ustawione przeszkody, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że się wykolei – tłumaczy Zdzisław Partyka.

Kamień zawieszony na sznurze

Funkcjonariusze SOK mówią nam także o przypadkach zawieszania na sznurach kamieni. – Zwykle wiszą one na wiaduktach, mostach i przy wylotach tuneli – mówi Zdzisław Partyka. Kamienie zawieszone są na takiej wysokości, żeby uderzyć w głowę maszynisty, co przy dużej prędkości pociągu wiadomo jak się może skończyć. Były już przypadki wybicia szyb, ale na szczęście nikt z maszynistów nie został ranny. Z kolei na szlaku Dębica – Ropczyce jakiś idiota zawiesił na sieci trakcyjnej linkę metalową o długości około 2 metrów. Tym razem nic nikomu się nie stało, ale linka doprowadziła do zerwania pantografa i wyłączenia zasilania w sieci trakcyjnej. Tym samym pięć pociągów doznało opóźnień na 13 godzin.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.