Spokojne głowy, waleczne serca

Bułgar Aleksandyr Kolew (biała koszulka) jest szczęśliwy, że trafił do Stali Mielec. W środę zdobył swoją 4 bramkę w I lidze. Fot. Paweł Bialic

Bułgar Aleksandyr Kolew (biała koszulka) jest szczęśliwy, że trafił do Stali Mielec. W środę zdobył swoją 4 bramkę w I lidze. Fot. Paweł Bialic

PIŁKA NOŻNA. NICE I LIGA. Czy mielczanie odeślą z kwitkiem kolejnego kandydata do awansu? W niedzielę „telewizyjny” hit z Zagłębiem Sosnowiec.

- Obniżka formy za nami. Tworzymy charakterny zespół, jesteśmy w stanie przywieźć z Sosnowca trzy punkty – nie ma powodów, by nie wierzyć Aleksandyrowi Kolewowi. Bułgarski napastnik w środowy wieczór zapewnił Stali zwycięstwo nad Miedzią.

Ci, którzy obawiali się wyjazdowego maratonu najwyraźniej nie docenili klasy podkarpackiego beniaminka. Po 0-0 w Puławach mielczanie udali się do Legnicy, gdzie sprawili niespodziankę, bijąc jednego z faworytów. Zanim Kolew trafił na 2-1, ustalając wynik, bramkarza Miedzi pokonał Szymon Sobczak. Stal dobrze się czuje w meczach z mocnymi rywalami, w tym roku odesłała z kwitkiem również innych kandydatów do awansu: Olimpię Grudziądz i Wigry Suwałki oraz zremisowała z GKS-em Katowice. Czy w niedzielny wieczór sprawi kłopoty Zagłębiu? – Osiągnęliśmy swój cel, utrzymaliśmy się na zapleczu ekstraklasy i do pojedynku z Zagłębiem przystąpimy z „czystymi” głowami – podkreśla Kolew, przy okazji odnosząc się do własnej przyszłości. – Transfer do Stali to była świetna decyzja. To wielki klub, rozpoznawalna marka. Stal zdobywała mistrzostwo Polski, mierzyła się z Realem Madryt. To historia, lecz przyszłość znów może należeć do nas. W następnym sezonie chcę powalczyć ze Stalą o awans do ekstraklasy!

O tym samym, tylko, że już dziś, marzą piłkarze „Trójkolorowych”, którzy po efektownej wiktorii 3-0 nad Wigrami przesunęli się na pozycję wicelidera. I choć mieszkańcy Sosnowca nie chcą, by nazywać ich Ślązakami, może się okazać, że to Zagłębie będzie za kilka miesięcy bronić honoru województwa w najwyższej klasie. Ruchowi Chorzów i Piastowi Gliwice grozi spadek, a GKS Katowice i Górnik Zabrze nie zachwycają. Tak czy siak, w mieście Jana Kiepury nie wyobrażają sobie, że na finiszu wyczerpującego sezonu drużynę powstrzyma beniaminek mający 12 punktów mniej. Choć oczywiście wszyscy pamiętają październikową porażkę w Mielcu, a przecież Zagłębie wtedy było liderem. – Koncentracja, walka o każdy skrawek boiska, dyscyplina taktyczna – trener gospodarzy Dariusz Banasik nie ma problemów z wyliczeniem warunków, jakie muszą zostać spełnione, by upragnione 3 punkty zostały na Stadionie Ludowym.

Niedzielny pojedynek będzie poważnym egzaminem dla defensorów Stali, bo Zagłębie to najbardziej bramkostrzelna drużyna I ligi. 10 z 50 goli zdobył Słowak Martin Pribula, w dobrej formie znajdują się też jego partnerzy z ataku – Wojciech Łuczak i Tomasz Nowak. Cała trójka jest bardzo doświadczona i ma za sobą występy w ekstraklasie.

ZAGŁĘBIE – STAL
niedziela, godz. 20.30 (transmisja Polsat Sport)

Tomasz Szeliga

do “Spokojne głowy, waleczne serca”

  1. Kibic zs

    Stal już sra w gacie przed nami

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.