Spółdzielcy obrazili się na Szlęzaka

- Pod młotek pójdzie m.in. sklep "Dziewiątka", przy ul. Popiełuszki

STALOWA WOLA. PSS „Społem” kolportowała ulotki szkalujące prezydenta, a teraz żali się, że Szlęzak wypowiedział jej wojnę.

Miasto wystawiło na sprzedaż 5 lokali, zajmowanych przez PSS „Społem”. Prezydent twierdzi, że miastu potrzebna jest szybka gotówka. Spółdzielcy są pewni, że włodarz hutniczego miasta mści się za zaangażowanie Spółdzielni w kampanię jego konkurenta. – To bzdura, ale plotek przecież nie powstrzymam – odpowiada Andrzej Szlęzak.

Bar mleczny i cztery duże sklepy, usytuowane są w starej części miasta, przy atrakcyjnych ciągach komunikacyjnych. Przez kilkadziesiąt lat dzierżawiła je PSS, ale jak dotąd nie zdecydowała się je wykupić na własność. Gdy magistrat ogłosił przetargi, w „Społem” podniósł się lament.

Zwycięzca wyborów się mści

- To odpowiedź Szlęzaka na to, że w sklepach „Społem” były rozdawane ulotki i gazetki popierające Siembidę – mówi członek władz stalowowolskiej PSS. – Teraz pokazuje, kto w mieście rządzi i stara się sprowadzić naszą spółdzielnię do parteru. Niech ludzie ocenią, czy w ten sposób wspiera lokalny biznes, czym szeroko się chwali.

PSS zatrudnia ponad 300 osób, ma dwie restauracje, bar i blisko 20 sklepów. Sądząc po inwestycjach, obecnych i planowanych, nie jest w złej kondycji. Milion złotych, jakie będzie musiała zainwestować, jeżeli zdecyduje się wykupić od miasta sklepy, nie powinno poważnie nadszrpnąć jej budżetu. Tym bardziej, że jednorazowa inwestycja, powinna się zwrócić po kilku latach. Skąd więc oburzenie spółdzielców na miasto, które chce sprzedać swoją własność?

Miasto interesują tylko pieniądze

- Zupełnie mnie to nie obchodzi – komentuje sprawę prezydent Andrzej Szlęzak. – Jak zechcą kupić, to kupią. Jak nie, inni wezmą te lokale z pocałowaniem ręki. Sprzedaliśmy już większość miejskich lokali. Nie wiem, dlaczego miasto miałoby robić jakieś wyjątki dla „Społem”.

Wyjątków robić nie powinno, ale nie jest tajemnicą, że nie od dzisiaj iskrzy na styku interesów miasta i spółdzielni. Spółdzielcy mają np. małej urody blaszak, na samym rynku w zabytkowym Rozwadowie. Prezydent chciał go przejąć i zburzyć, oddając w zamian inne sklepy. Nic z tego nie wyszło. Podobnie było z „Arkadią”. Kiedyś reprezentacyjną restauracją miasta, dziś spółdzielczą dyskoteką dla gawiedzi z okolic. Miasto chciało przywrócić jej dawny blask. – Rozmawiałem ws. „Arkadii” z kilkoma ludźmi ze „Społem”, ale to do niczego nie doprowadziło – przyznaje prezydent Szlęzak. – Więcej rozmawiać nie będę. Teraz interesują mnie już tylko pieniądze i lepiej, żeby „Społem” je znalazła.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.