Spór o drogę. Czy sprawa znajdzie finał w sądzie?

- Żyjemy w stresie, czekamy, że lada moment dostaniemy wezwanie do sądu, a przecież chcemy się dogadać – utrzymuje Mariusz Baran. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO, JEDLICZE. Końca konfliktu nie widać…

- Mam już dosyć tego sporu – mówi Mariusz Baran z Krosna. – Mimo, że bardzo chciałbym dogadać się z gminą Jedlicze, to jak dotąd, niestety, problem wciąż pozostaje nierozwiązany – rozkłada bezradnie ręce. –  Ostatnio po raz kolejny złożyłem gminie propozycję: oddam jej za darmo jedną z moich działek, stanowiącą część drogi gminnej, w zamian za wypłacenie jednorazowego odszkodowania wynegocjowanego przez burmistrza w kwocie 3 tys. 500 zł za kilkanaście lat użytkowania tejże działki wbrew woli właściciela. Tymczasem władze gminy twierdzą, że cena ta jest zdecydowanie za wysoka i domagają się naprawienia zniszczonej drogi.

- Na początku października 2011 roku wynająłem geodetę, który dokonał w powiecie podziału działki na dwie; jedna o powierzchni 0,0083 ha (nr działki 367/1) przeznaczona do odsprzedaży dla gminy i druga o pow. 0,2098 ha (nr działki 367/2) stanowiąca moją własność – opowiada Mariusz Baran. – W międzyczasie miały miejsce negocjacje z panem burmistrzem; na początku zaproponowałem 5 tys. zł jako odszkodowanie za wieloletnie użytkowanie części mojej działki jako drogi. Ostatecznie pan burmistrz zaproponował 3,5 tys. zł, nie protestowałem – informuje. – Potem pan burmistrz się wycofał z tej oferty, poinformowano mnie, że gmina może mi wypłacić co najwyżej ok. 200 zł, na co się nie zgodziłem – mówi.

Wiceburmistrz Jedlicza: – pan Mariusz Baran zawyżył cenę
- Przebieg drogi gminnej nr G114659R do września 2011 roku nie był sporny. We wrześniu 2011 r. p. Baran na piśmie zwrócił się do tutejszego urzędu z propozycją podziału swojej nieruchomości, której część miała wejść w skład istniejącej drogi gminnej. Pan Baran został poinformowany, że droga w tym miejscu już istnieje od lat. Z drogi tej korzystają okoliczni mieszkańcy, a przebieg jej od wielu lat nie był zmieniany – mówi Piotr Rostek, zastępca burmistrza Jedlicza. – Na skutek pisma p. Mariusza Barana, gmina Jedlicze zleciła wykonanie opinii rzeczoznawcy majątkowemu celem wycenienia wartości odszkodowania za  brak możliwości użytkowania części nieruchomości. Po opracowaniu opinii przez rzeczoznawcę, pan Baran nie zaakceptował ceny ustalonej zgodnie z opinią. Jego propozycja cenowa przewyższała około 20 – krotnie wartość rynkową szacowanej ceny nieruchomości – tłumaczy wiceburmistrz.

Pani Ewa: – Straszyli męża, że sprawa pójdzie do sądu
- Bywało, że przez moją działkę stanowiącą część drogi gminnej mieszkańcy jeździli traktorami, niszcząc ją. Podpowiedziano mi, że najlepszym rozwiązaniem będzie ogrodzenie tej działki, i teraz zarzucają mi, że przygotowując się do budowy ogrodzenia uszkodziłem drogę przy granicy z działką, chcą mnie zmusić, bym ją naprawił – mówi Mariusz Baran. – O sprawie została powiadomiona policja w Jedliczu, mąż został wezwany na przesłuchanie, zastraszali go mówiąc, że sprawa pójdzie do sądu, a przecież te prace wykonywał w obrębie swojej działki – dodaje Ewa Baran.

Interwencja mieszkańców
- 16 kwietnia 2012 r. gmina Jedlicze, w wyniku interwencji mieszkańców uzyskała wiadomość o uszkodzeniu drogi gminnej poprzez ściągnięcie części korpusu drogi na szerokości średnio około 1 metra i długości blisko 30 metrów, co znacznie utrudnia przejazd tą drogą i stwarza niebezpieczeństwo. Skontaktowano się z właścicielem przyległej do  uszkodzonego odcinka drogi nieruchomości p. Mariusza Baran, który potwierdził, że wykonał w/w roboty – wyjaśnia Piotr Rostek. – Skierowano pismo do p. Barana o zaniechanie naruszeń mienia komunalnego gminy i przywrócenie stanu poprzedniego. Pan Mariusz Baran pomimo tego nie zastosował się do wezwania i nie przywrócił drogi do stanu sprzed jej naruszenia – dodaje wiceburmistrz.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.