Spór w jasielskim Pektowinie trwa

– Liczymy, że dojdzie do porozumienia w drodze dialogu. Jeśli jednak tak się nie stanie wówczas wdrożymy wszelkie możliwe rozwiązania, zgodne z prawem – mówi Edmund Gondek, przewodniczący jednego ze związków zawodowych Pektowinu. Fot. Archiwum

JASŁO. Zdaniem związkowców, w Pektowinie jest łamane prawo pracy.

Jak już informowaliśmy, w Pektowinie trwa restrukturyzacja. – Pracownikom likwidowanych działów proponowane są stanowiska nieadekwatne do ich wykształcenia, umiejętności i stażu pracy – wyjaśnia Edmund Gondek, przewodniczący jednego ze związków zawodowych Pektowinu. Pracownicy twierdzą, że są poniżani i dyskryminowani. Jest wielce prawdopodobne, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie. 6 lutego z załogą Pektowinu ma spotkać się właściciel tego jasielskiego zakładu.

Jak wyjaśnia Edmund Gondek, pracownicy w wieku przedemerytalnym z likwidowanych działów są przenoszeni na stanowiska, które nie odpowiadają ich oczekiwaniom i kwalifikacjom. – I tak na przykład kierownikowi działu produkcji soków zaproponowano… zamiatanie placu. To skandal! Nie dajemy przyzwolenia na takie działania – mówi Gondek.

Związkowcy: – Pracodawca podejmuje dziwne decyzje
– Pracodawca w przypadku likwidacji działów powinien zapewnić pracownikom podlegającym szczególnej ochronie stanowisko równorzędne lub nieznacznie gorsze. A tymczasem w Pektowinie pracodawca zaproponował pracownikom z długoletnim stażem pracy stanowiska nieadekwatne do ich wykształcenia czy umiejętności. Sprawa dotyczy w sumie 5 pracowników, wśród których są osoby z działu marketingu. Otrzymały one takie oto zadanie: niszczenie niepotrzebnych etykiet. To przecież jakaś kpina – denerwuje się Gondek.

Dogadają się dla dobra firmy?
Właścicielem Pektowinu jest francuski koncern Naturex. – Pan dyrektor na spotkaniu apelował, abyśmy powstrzymali się z wszelkimi działaniami do 6 lutego. I my się powstrzymamy, poczekamy, bo my także mamy nadzieję, że konflikt w zakładzie zostanie zażegnany – informuje Edmund Gondek. O sprawie została już powiadomiona Państwowa Inspekcja Pracy. – Na 99 procent sprawa trafi do sądu pracy – zaznacza Gondek.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.