Sportowy rok na plus

Trener Izolatora Boguchwała, Grzegorz Opaliński (pierwszy z lewej) pozytywnie ocenia minione 12 miesięcy, a najważniejszym celem na 2011 rok jest dla niego awans z „Izolacją” do II ligi

Dla większości ludzi sportu na Podkarpaciu mijające 12 miesięcy należały do udanych. Wszyscy oni mają jednak nadzieję, że 2011 rok będzie… jeszcze lepszy

Sukcesy i porażki, kontuzje i szczęśliwe powroty do treningów, codzienny stres, rywalizacja, wreszcie gratulacje lub słowa krytyki – to nieodzowne elementy jakie towarzyszą ludziom sportu, nie tylko w naszym regionie. Mimo, iż mijający rok z powodu ostrej zimy, późniejsze żałoby narodowej oraz powodzi nie był łatwy dla sportowców, większość z nich ocenia go pozytywnie.

- Rok 2010 podzieliłbym na dwie części. Pierwsza dla mnie, jako trenera nie była łatwa. Sporo meczów z różnych przyczyn zostało poprzekładanych, co przysporzyło wielu problemów. Jednak z takich sytuacji trzeba wyciągnąć wnioski i iść do przodu. Drugie półrocze było już zdecydowanie lepsze. Jesteśmy liderem III ligi na półmetku sezonu, strzelamy dużo bramek, gramy ładną dla oka piłkę, więc są powody do zadowolenia. Prywatnie także było wszystko OK. Najważniejszym wydarzeniem była przeprowadzka, którą planowałem już od dłuższego czasu – ocenia kończący się w piątek rok trener Izolatora Boguchwała, Grzegorz Opaliński, który zdradza również plany na kolejne 12 miesięcy: – Chcę rozwijać swój warsztat trenerski. Mam również zamiar powalczyć z zespołem o awans do II ligi i mam nadzieję, że tak sztuka nam się uda – kończy trener Opaliński. Przeprowadzka w nieco inny tego słowa znaczeniu była także jednym z głównych wydarzeń w życiu innego człowieka związanego z futbolem, Tomasza Wietechy, bramkarza Stali Rzeszów. – Zmieniłem w tym roku barwy klubowe i przeniosłem się ze Stali Stalowa Wola do rzeszowskiej Stali. Niestety, wiąże się to z codziennymi dojazdami, jednak nie mogę na całą tę zmianę narzekać. W minionym sezonie naszym celem było utrzymanie, co udało nam się zrealizować. Teraz mamy ciekawy zespół, który na pewno stać na niejedną niespodziankę. Ogólnie oceniam ten rok pozytywnie. Ominęły mnie kontuzje, zdrowie mi i mojej rodzinie dopisuje. Oby tak było w przyszłym roku. Jeśli chodzi o sportowe marzenia, to jest nim awans ze Stalą do I ligi – kończy golkiper biało-niebieskich.

W dobrych humorach

Mieszane uczucia związane z mijający 12 miesiącami ma z kolei kulomiot mieleckiej Stali, Jakub Giża. – Zająłem 10. miejsce podczas mistrzostw Europy, przekroczyłem barierę 20 metrów, tak więc są powody do zadowolenia. Niestety obraz mijającego roku popsuła poważna kontuzja, która wyłączyła mnie z treningów na kilka miesięcy. Na szczęście powoli wszystko wraca do normy i mam nadzieję, że już niedługo będę mógł wrócić do startów. Plany na najbliższy rok? Pchać kulą jak najdalej – śmieje się mielecki kulomiot. Dobre humory u progu nowego roku towarzyszą także innej przedstawicielce mieleckiego sportu, siatkarce miejscowej Stali, Agacie Wilk. – Pod względem sportowym to był udany rok. Udało nam się utrzymać w PlusLidze Kobiet, w bieżącym sezonie mamy już na koncie dwa zwycięstwa. Jeśli chodzi o plany i marzenia związane z kolejnymi 12 miesiącami to nie chcę mówić o nich głośno. Ponoć to jest recepta na to, aby się one spełniły – dodaje nieco tajemniczo siatkarka Stali. 2010 rok był wyjątkowy dla atakującego Asseco Resovii, Gyorga Grozera: – We wrześniu urodziło się moje drugie dziecko, córeczka Lorin. Pierwszy raz grałem z drużyną narodową na mistrzostwach świata, a teraz jestem w nowym zespole i w nowej lidze. Daję z siebie wszystko i mam nadzieję, że pod koniec sezonu w Rzeszowie będą ze mnie zadowoleni. Ja zawsze staram się wykonywać jak najlepiej swoją pracę.

Zdrowie najważniejsze

Mimo najsłabszego bilansu, spośród drużyn występujących w Tauron Basket Lidze, pozytywnie rok 2010 ocenia prezes Siarki Tarnobrzeg, Bogusław Pyszniak. – Początek był bardzo dobry, później niestety było już trochę gorzej. Możemy się w tym roku pochwalić historycznym wyczynem, jakim był awans Siarki do koszykarskiej ekstraklasy. Niestety nie do końca sobie tak wyobrażałem nasze występy w TBL. Liczyłem na kilka zwycięstw więcej. Jednak nie ma co narzekać. Jeśli gwiazdy będą nienajgorzej dla nas świeciły, to jest szansa, że TBL zagości w Tarnobrzegu na dłużej. Muszą się jednak w tej kwestii jasno opowiedzieć ludzie, od których w dużej mierze zależy przyszłość koszykówki w tym mieście. Najgorsze są bowiem zdania przerwane w połowie. Prywatnie również nie mam prawa narzekać. Jak będzie zdrowie, to reszta jakoś się ułoży – mówi Pyszniak.

Duże powody do zadowolenia ma kapitan koszykarzy na wózkach Startu Rzeszów, Jan Cyrul. – Pod względem sportowy wraz z kolegami z Rzeszowa udało nam się osiągnąć wszystko, mam tu na myśli mistrzostwo i Puchar Polski. Wraz z reprezentacją Polski zajęliśmy 6. miejsce w świecie. W przyszłym roku będziemy rzecz jasna chcieli powtórzyć te osiągnięcia. Prywatnie także było wszystko w porządku. Udało mi się „zaliczyć” rejs morski, wypocząć kilka dni na Mazurach. Należę do osób, które nie mają zbyt wygórowanych marzeń. Oby przyszły rok nie był gorszy – opisuje Cyrul.

Zrealizowane cele

Zadowolenia na myśl o mijającym roku nie kryje również żużlowiec PGE Marmy Rzeszów, Maciej Kuciapa. – Sportowe cele na ten sezon udało się zrealizować. Wraz z drużyną awansowaliśmy do Speedway Ekstraligi, razem z Rafałem Okoniewski wywalczyliśmy medal w MPPK, a w finale IMP zająłem wysokie miejsce. W przyszłym sezonie chcę być mocnym punktem drużyny oraz awansować i dobrze zaprezentować się w finale IMP. Gdy zawodowo wszystko będzie dobrze, to prywatnie także wszystko się ułoży – zdradza Maciej Kuciapa.

Najważniejszą chwilą ostatnich 12 miesięcy dla prezesa szczypiornistów Stali Mielec, Antoniego Weryńskiego były narodziny wnuka. – Mam dużą satysfakcję, bowiem w tym roku zostałem dziadkiem – mówi dumnie Weryński, który dodaje: – Sportowo ten rok też był super. Wywalczyliśmy awans do Ekstraklasy, w której radzimy sobie bardzo i na wyciągnięcie ręki mamy play-offy. Martwi z kolei sytuacja organizacyjno-finansowa klubu. Czego życzę sobie na kolejne 12 miesięcy? Spokoju i zdrowia dla siebie i rodziny. Tego samego życzę również wszystkich kibicom i czytelnikom Super Nowości – kończy sternik mieleckiej piłki ręcznej.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.