Sporu o poszerzenie ciąg dalszy

RZESZÓW. Radni na nadzwyczajnej sesji jeszcze raz zajmą się sprawą włączenia Matysówki.

W Nowy Rok po raz pierwszy od 5 lat Rzeszów nie powiększył swoich granic. Rząd, wbrew nadziejom prezydenta Ferenca już nie zmienił wydanego w lipcu rozporządzenia i nie zgodził się na włączenie Matysówki. Sceptyczna co do dalszego powiększania miasta jest też większość radnych.

Przypomnijmy, że na wtorkowej sesji (28 grudnia) radni odesłali do komisji prezydenckie uchwały dotyczące rozpoczęcia procedury starań o połączenie z gminą Trzebownisko, przyłączenie Kielanówki i części Racławówki oraz Matysówki. Tadeusz Ferenc nie pogodził się z tym i chciał zwołania nadzwyczajnej sesji w sprawie Matysówki jeszcze przed Nowym Rokiem. Przewodniczący rady Andrzej Dec ustalił ją jednak na wtorek, 4 stycznia.

- Wydaje się że proces rozszerzenia poszedł w kierunku zupełnej spontaniczności i brak jest spójnej koncepcji w tym zakresie. Nie przedstawiono nam ani perspektywy finansowej ani zarysu przestrzennego jakiego miasta chcemy. Można powiedzieć że każdy rok przynosi nowe pomysły. Czas to zweryfikować – mówi Robert Kultys, radny PiS i przewodniczący Komisji Gospodarki Przestrzennej. – W najbliższy poniedziałek Komisja Gospodarki Przestrzennej przeanalizuje tą sprawę. Będziemy chcieli zapoznać się z wysokością nakładów finansowych jakie miasto będzie musiało ponieść przy ewentualnym przyłączeniu nowych terenów. To będzie też dobry moment żeby podsumować już dokonane prace na przyłączonych do tej pory terenach – zapowiada.

Pieniędzy nie będzie nawet na stare osiedla

Prezydent Ferenc nie dysponuje już większością w radzie, więc proste „przyklepanie” kolejnych zgłaszanych przez niego projektów jest już niemożliwe. Tymczasem, wiele wskazuje na to, że w budżecie na 2011 r. trzeba będzie zaciskać pasa. Ze względu na kryzys, w 2010 r. do kasy miasta wpłynęło aż o 11 mln złotych mniej niż przewidywali urzędnicy z ratusza. Najprawdopodobniej będzie problem, by starczyło pieniędzy na wszystkie inwestycje proponowane przez radnych. Jak sami mówią, dyskusja na grudniowej komisji budżetowej z prezydentem pokazała, że ich wnioski raczej nie znajdują u niego zrozumienia.

Inwestorów nie widać

Rzeszów w ciągu ostatnich lat powiększył się ponad dwukrotnie. Argumentem za była chęć zdobycia nowych terenów inwestycyjnych. Jednak boomu inwestycyjnego na przyłączonych terenach nie widać. Co więcej: niektóre firmy, jak np. Zelmer, wolą budować nowe fabryki poza Rzeszowem (Rogoźnica). Na terenach przyłączonych, np. na Dworzysku trudno inwestować, bo brakuje uzbrojenia terenu czy dróg.

Prezydent skupił się natomiast na spełnianiu obietnic mieszkańcom włączonych terenów. Często jest to cena za ich zgodę na zmianę granic. Tak więc powstają nowe chodniki, remontowane są drogi, szkoły i domy kultury. Tyle, że nie ma to nic wspólnego z przygotowywaniem nowych terenów inwestycyjnych.

Radni dmuchają na zimne

Jednak prezydent Ferenc woli proponować kolejne rozszerzenie granic miasta o tereny z aż trzech gmin. Radni PiS i PO sceptycznie patrzą na te pomysły. Wiedzą, że ich wyborcy oczekują od nich w pierwszej kolejności realizacji wniosków dotyczące ich osiedli i codziennych problemów miasta. Jak ocenili radni, trudno odpowiedzialnie podjąć decyzję o kolejnym rozszerzeniu nie zastanawiając się nad kosztami rozbudowy miejskiej infrastruktury dla nowych mieszkańców – np. w Matysówce trzeba budować od podstaw wodociąg.

Krzysztof Kuchta

Od 2006 r. Rzeszów co roku się powiększał, a powierzchnia miasta wzrosła ponad dwukrotnie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.