Sprawiedliwość dopadnie milicyjnego kata

3. 89-letniego Jana J. oskarżać będzie Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej z Rzeszowa, proces ruszy w styczniu 2013 roku. Fot. Bogdan Myśliwiec

Były milicjant z Tarnobrzega idzie pod sąd za zbrodnie popełnione przed laty. Jan. J. odpowie za bestialskie maltretowanie więźniów.

60 lat temu był kierownikiem Referatu Śledczego Powiatowej Komendy Milicji Obywatelskiej w Tarnobrzegu oraz komendantem Posterunku MO w Rozwadowie. To za jakiego kierownictwa zakatowano Wojciecha P. Mężczyznę najpierw pobito, potem jeden z oprawców wbił mu nóż w brzuch, a na koniec powieszono go na drucie kolczastym w oknie. Podejrzewany o to, czego nie popełnił, nie przeżył przesłuchania.

Od wydarzeń, które miały miejsce na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku, minęło już wiele lat. Prokuratorzy pionu śledczego IPN docierają jednak do świadków, analizują dokumentację archiwalną, w tym akt byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w Rzeszowie i odnajdują tych, którzy przez lata czuli się bezkarni. Do Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu właśnie wpłynął akt oskarżenia IPN przeciwko katowi sprzed lat.

Trzy zbrodnie
Jan J. w latach 50. i 60. ubiegłego wieku zajmował różne stanowiska kierownicze w Milicji Obywatelskiej. Według zgromadzonych przez śledczych z rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej dowodów, to właśnie Jan J. wspólnie i w porozumieniu z podległymi mu funkcjonariuszami miał przekraczać swą władze i stosować represje wobec “wrogów komunistycznego Państwa”, czym dopuścił się trzech zbrodni przeciwko ludzkości.

Ofiarą tych zbrodni padli Władysław R., Mieczysław R. oraz Bolesław P., których Jan J. podejrzewał o przynależność do wrogiej grupy politycznej. Oskarżony fizyczne i moralne znęcanie się nad tymi osobami, przetrzymywał w areszcie Komendy w Tarnobrzegu w celu wymuszenia na nich przyznania się do popełnienia zarzucanych im czynów i złożenia określonych wyjaśnień, w szczególności na temat ich przynależności do nielegalnej organizacji niepodległościowej Batalionów Chłopskich i napadu na żołnierzy radzieckich. Mężczyźni faktycznie nie dokonali tego napadu, jednak zostali przez sąd za to skazani.

Maltretował aresztantów
Udział Jana J. w maltretowaniu aresztantów polegać miał na uczestnictwie i zlecaniu częstych przesłuchaniach tych osób, dokonywanych także nocą. Podczas nich podlegli mu funkcjonariusze wyzywali oraz wielokrotnie bili więźniów, używając między innymi kawałków gumy z ołowianym prętem w środku oraz pistoletu. Milicjanci mieli także grozić Władysławowi R., że “zgnije w więzieniu i na wolność nigdy nie wyjdzie”, mężczyzna wielokrotnie został pobity do utraty przytomności. Funkcjonariusze umieszczali również Władysława R. w specjalnej celi izolacyjnej pozbawionej jakiegokolwiek wyposażenia i ogrzewania, nie podając żadnych pokarmów ani napoi.

Zakatowany na śmierć
Kolejny zarzut, jaki prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie przedstawił 89-letniemu dziś Janowi J., dotyczy okresu od 22 do 25 stycznia 1951 roku, kiedy to oskarżony był komendantem Posterunku Milicji Obywatelskiej w Rozwadowie. Jak ustalili śledczy, miał doprowadzić do zatrzymania i aresztowania Wojciecha P. pomimo braku jakiejkolwiek podstawy prawnej. Powodem takiego działania, było podejrzenie przynależności mężczyzny do “wrogiej grupy politycznej”. Prokurator zarzuca oskarżonemu, iż jako komendant dopuścił także do tego, by podlegli mu funkcjonariusze znęcali się fizycznie i psychicznie nad aresztowanym wielokrotnie bijąc go po całym ciele, w wyniku czego Wojciech P. zmarł.

Jak ustalili śledczy, gdy stwierdzono zgon mężczyzny, funkcjonariusze chcieli zdobyć dokument lekarski, z którego wynikałoby, że przesłuchiwany zmarł nagle, a nie na skutek pobicia. Lekarz, do którego przyszedł jeden ze sprawców śmierci Wojciecha P. odmówił wydania takiego zaświadczenia, gdy po przybyciu na posterunek stwierdził, że funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej “najpierw Wojciecha P. przesłuchiwali, później go nożem przebili, a następnie powiesili na drucie kolczastym na oknie.”

Nie przyznaje się
Jan J. będąc przesłuchiwany w toku śledztwa w charakterze podejrzanego nie przyznał się do popełnienia żadnego z zarzucanych mu czynów. Oświadczył jedynie, że z osób wymienionych w przedstawionych mu zarzutach przypomina sobie jedynie Władysława R. i Wojciecha P. Nie podejmował jednak przeciwko nim żadnych czynności. Zaprzeczył, by kiedykolwiek przesłuchiwał Władysława R. bądź jego kolegów, tj. Mieczysława R. i Bolesława P., czy też by był obecny podczas takich czynności wykonywanych przez innych funkcjonariuszy. Oznajmił, iż nigdy nie pracował w Referacie Śledczym Komendy Powiatowej MO w Tarnobrzegu, tym bardziej nie pełnił funkcji kierownika tego Referatu. Zdecydowanie zaprzeczył też by wydał rozkaz zatrzymania Wojciecha P.

Wyjaśnienia złożone przez Jana J. pozostają w wyraźnej sprzeczności ze zgromadzonym w toku śledztwa materiałem dowodowym. Oskarżonemu grozi kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Coraz więcej wyroków
W czasie działalności pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej prokuratorzy Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie sporządzili już ponad 50 aktów oskarżenia. W wyniku tych działań, w sądach zapadło ponad 20 prawomocnych wyroki skazujące byłych funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Proces gromadzenia dowodów dotyczących działań Jana J. trwał około roku.

Małgorzata Rokoszewska

do “Sprawiedliwość dopadnie milicyjnego kata”

  1. rychu

    dzięki działaniom, IPN utwierdzamy się w przekonaniu, że przez życie nie POprowadzi żadna partia.

  2. leon

    Milicja w dzisiejszych czasach wciąż przegina represjonując obywateli.

    • jaga

      No cóż, IPN robi wszystko aby uchronić się przed rozwiązaniem. Teraz to każdy przestępca i każde przestępstwo pospolite można podciągnąć pod zbrodnie przeciwko ludzkości. Wystarczy przed sadem i w IPN pluć na reżim komunistyczny i stwierdzić, że było się zażartym “wrogiem komunistycznego Państwa”.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.