Sprowadzili „Górali” na ziemię

Mateusz Mak wrócił do składu po drobnym urazie i w 15. minucie trafił na 2-0. W czterech ostatnich meczach pomocnik Stali zdobył 4 gole. Fot. Piotr Podsiadły/SzlakiemFutbolu

PGE STAL MIELEC – PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA. Demony przepędzone – pierwszy raz w historii mielczanie pokonali u siebie zespół spod Klimczoka.

Zrobili to! Piłkarze PGE Stali Mielec odnieśli 4. kolejne zwycięstwo i zimę spędzą na pozycji wicelidera. Pojedynek na szczycie mógł zadowolić najbardziej wybrednych kibiców.

Podbeskidzie miało prawo myśleć o komplecie punktów. Zespół Krzysztofa Brede zajmował wyższą pozycję w tabeli, latem rozbił stalowców 4-1, historia też była po jego stronie. Dotychczasowe trzy mecze w Mielcu kończyły się zwycięstwami gości, i to do zera! A jednak to stalowcy przepędzili demony. Sprowadzili „Górali” na ziemię dzięki fantastycznemu otwarciu, bo im dalej w las, tym było ciemniej.

Obrona ze stali

3 listopada Stal zremisowała u siebie z Zagłębiem Sosnowiec, a przed czekającymi ją trzema meczami wyjazdowymi ciężko było o optymizm. Biało-niebiescy w delegacjach zawodzili bowiem na całego, przegrali nawet w Opolu i Głogowie. Lecz w kluczowym momencie kandydat do awansu pokazał swoje możliwości. Przywiózł do domu komplet 9 punktów, metamorfoza w dużym stopniu wynikała z poprawy gry w defensywie. Rozmontowało ją dopiero Podbeskidzie, choć gola strzeliło z rzutu karnego. – Straciliśmy tylko 18 bramek, najmniej w lidze. W linii obrony jest większa stabilizacja, gramy dłużej w jednym zestawieniu, ale kluczem jest organizacja gry całego zespołu. Jesteśmy ustawieni blisko siebie i wszyscy dobrze bronimy – tłumaczył stoper Mateusz Żyro, który zdobył w sobotę pierwszego gola dla Stali. – Zareagowałem w ułamku sekundy. Wiedziałem, że Josip Soljić przepuści piłkę i muszę jedynie dostawić głowę – opowiadał o sytuacji z 13 minuty – W poprzednich meczach miałem swoje okazje, ale wpadło dziś i chyba dobrze się stało. To był bowiem szalenie ważny pojedynek.

Nie trafił do pustej bramki

Zaledwie 120 sekund później Martin Polacek po raz drugi wyciągał piłkę z siatki. Bramkarza „Górali” pokonał Mateusz Mak po koronkowej akcji i kapitalnej asyście Łukasza Janoszki. To było już szóste trafienie mistrza Polski wypożyczonego z Piasta Gliwice, skuteczniejszy od Maka jest w Stali tylko Bartosz Nowak. 2-0 po kwadransie? Tego się nikt nie spodziewał. Szkopuł w tym, iż Podbeskidzie ani myślało składać broń. W 17 minucie goście powinni złapać kontakt, Adrian Rakowski uderzył z pola karnego, piłka zmierzała w okienko, ale Damian Primel zaopatrzył swoje buty w sprężyny, pofrunął pod poprzeczkę i uratował zespół. To była interwencja kolejki, może nawet całej rundy. – Grałem z Damianem w juniorach Zagłębia Lubin i nigdy nie widziałem, żeby obronił taką sytuację – kręcił głową z niedowierzaniem Rakowski. Kilkanaście minut później Primel zatrzymał szarżującego Marko Roginica, a skapitulował tylko po strzale z karnego. Druga część I połowy to była jednak dominacja drużyny z Bielska-Białej, która powinna zdobyć więcej goli. Skrzydłowy Karol Danielak do dziś się pewnie zastanawia, jak mógł nie trafić do pustej bramki z 20 metrów…

Jak uniknąć nerwówki?

Po przerwie Stal zagrażała Podbeskidziu głównie z kontrataków, brakowało jednak ostatniego podania. Od 77 minuty gospodarzom było łatwiej, gdyż Filip Modelski wyleciał z boiska po wycięciu Maka. Podsumował w ten sposób swój kiepski występ, bo przesunięty z konieczności na prawą stronę obrony (w miejsce kartkowicza Bartosza Jarocha) odpowiadał za jedną z utraconych bramek. Krzysztof Brede przyznał, że w obozie Podbeskidzia dominuje uczucie niedosytu. – Mogliśmy wygrać. W piłce liczy się jednak skuteczność. Stal swoje okazje wykorzystała, my pudłowaliśmy. Mimo wszystko, muszę pochwalić swój zespół za to, jak zareagował po stracie dwóch bramek. Podnieśliśmy się, zdominowaliśmy gospodarzy, do końca wywieraliśmy na nich olbrzymią presję. Mało którą drużynę stać w Mielcu na taką grę – komentował szkoleniowiec „Górali”. – Podbeskidzie bardzo wysoko zawiesiło poprzeczkę – potwierdzał Dariusz Marzec, trener Stali – Dziękuję zawodnikom za walkę od pierwszej do ostatniej minuty. Muszę ich też poprosić, by częściej wykańczali kontry, unikniemy wtedy nerwówki na koniec meczu.

PGE STAL 2
PODBESKIDZIE 1
(2-1)
1-0 Żyro (13.), 2-0 Mak (15.), 2-1 Sierpina (43. – karny).

Tomasz Szeliga

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o