Sprzątali ruchliwą ulicę w… godzinach szczytu

Jan Misiaszek do dzisiaj nie może ochłonąć po tym, co doświadczył, jako kierowca na jednej z ważniejszych ulic Mielca.

MIELEC. „Panowie, weźcie to przegońcie. Ale jak dojedziemy?”, czyli Bareja po mielecku.

To co się stało na drodze do Tarnowa z pewnością byłoby inspiracją dla mistrza kina absurdu Stanisława Barei. Otóż służby komunalne postanowiły posprzątać tą jedną z najbardziej zatłoczonych dróg Mielca. Problem w tym, że robiły w godzinach szczytu. Efekt? Gigantyczne korki i doprowadzeni do szewskiej pasji kierowcy.

- Proszę sobie wyobrazić. Jedzie ciągniczek, za nim jakaś tam zmiatarka, a samochody stoją w ogromnym korku aż do Piątkowskiego Lasu. Akurat jechał patrol policji. Natychmiast zagadałem do nich „Panowie weźcie to przegońcie”. A oni: „Ale panie, jak tam przejedziemy, skoro jest… tylko jeden pas ruchu” – przedstawia absurdalność sytuacji radny Jan Misiaszek.

Strach pomyśleć, co by mogło się stać

- Nie rozumiem, jak można było wydać taką decyzję? Żeby na tak ciasnym gardle i o takiej porze sprzątać ulicę! Zwłaszcza, że ze względu na modernizacje ulic Rynek jest nieprzejezdny. Roboty porządkowe w tak ruchliwych miejscach miasta należy wykonywać w godzinach nocnych. Taka sytuacja nie może się już więcej powtórzyć – wkurza się.

- Jest to w tej chwili jedyny wyjazd, bo trwają remonty – przyznaje Jan Myśliwiec, szef Rady Miasta – Dobrze byłoby więc, aby w przyszłości nie tworzyć tam niepotrzebnych korków Aż strach pomyśleć co by było, gdyby wtedy jechała karetka, albo straż pożarna.

Służby, sprzątające ulicę w godzinach szczytu należą do Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Jednak prezes tej spółki Marek Bąbała nie widzi w tym nic złego, czy absurdalnego. Wręcz przeciwnie. – Miałem uwagi w sprawie robót prowadzonych w nocy. I opinia mieszkańców jest zupełnie inna. Co by tu nie zrobić, zawsze będzie źle.

Paweł Galek

 

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.