Sprzeciw przeciwko taniemu leczeniu

- Tak źle jeszcze nie było. Zamiast dobrem pacjenta, rządzący kierują się ekonomią - ma być tanio, a nie dobrze - mówi Zdzisław Szramik, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Podkarpaciu. Fot. Wit Hadło

KRAJ. PODKARPACIE. Lekarze z Czech, Słowacji, Węgier i Polski 20 listopada będą wspólnie protestować przeciwko fatalnym systemom ochrony zdrowia.

- W Polsce są najniższe nakłady na publiczną służbę zdrowia (nieco ponad 4 PKB, podczas gdy np. w Czechach ok. 7), najmniejsza jest liczba lekarzy przypadająca na 1 tys. mieszkańców, najdłuższe kolejki do leczenia, najniższe płace lekarzy (w Polsce za jeden etat, bez dyżurów lekarz zarabia 4350 zł, czyli ok. 1,2 średniej krajowej, a w Czechach ok. 7 tys. zł, czyli 2 średnie krajowe). Tak źle jeszcze nie było. Zamiast dobrem pacjenta rządzący kierują się ekonomią – ma być tanio, a nie dobrze – mówi Zdzisław Szramik, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Podkarpaciu.

Lekarze nie chcą biernie przyglądać się tej sytuacji i dlatego 20 listopada odbędzie się symboliczny protest lekarzy we wszystkich czterech krajach. Forma protestu w każdym z nich będzie inna.

W Polsce ma się odbyć pikieta pod resortem zdrowia, po której na ręce ministra złożona zostanie petycja zawierająca postulaty OZZL. – To jest wstęp do akcji “Dziękujemy, odchodzimy”, czyli masowych zwolnień z pracy. Nie pozwolimy na dalszą degradacje zawodu lekarza – mówi związkowiec.

Bolączki nie tylko polskiej służby zdrowia
Głównymi problemami są: zbyt niskie nakłady na “gwarantowany” formalnie koszyk świadczeń bezpłatnych; zbyt niska wycena procedur medycznych przez publicznego płatnika, powodująca zadłużanie się szpitali; limitowanie refundowanych świadczeń zdrowotnych, powodujące kolejki do leczenia i niepłacenie za tzw. nadwykonania, co jeszcze bardziej pogrąża szpitale i zmniejsza dostępność do leczenia. Dodatkowo także: stałe zmniejszanie liczby lekarzy i pielęgniarek zatrudnionych w szpitalach, zagrażające jakości leczenia; przepracowanie lekarzy i pielęgniarek, których niskimi płacami za pracę podstawową zmusza się do dorabiania ponad miarę, co jest zagrożeniem tak dla nich jak i pacjentów; emigracja zarobkowa personelu medycznego, zwiększająca jeszcze bardziej jego niedobór; komercjalizacja szpitali, która przyspieszy upadek publicznej służby zdrowia.

Akcję związkowców poparł samorząd lekarski.

Anna Moraniec

do “Sprzeciw przeciwko taniemu leczeniu”

  1. KRAKOWSKA POLUDNIE

    JAK WIDZE TEGO SMUTNEGO GOSCIA TO OD RAZU TRACE APETYT , A MOJ PIES WYJE! DARMOZJADY NAUCZYLI SIE TYLKO ZADAC NIE BACZAC NA NIC! CIAGLE IM MALO! MAJA SIE ZA LUDZI LEPIEJ URODZONYCH, A U WIEKSZOSCI SLOMA I GNOJ NA BUTACH! PANIE SZRAMIK JEDZ PAN GDZIES I NIE WRACAJ.

  2. roman

    zwolnić połowę darmozjadów a reszta niech sie bierze do roboty !
    W prywatnych gabinetach pracują az miło a „na państwowym” odstawiaja fuszerki i stroja fochy !
    recepty przepisuje mi taki jeden na 100% a powinien na 30% więc idę przepisywać do imnego lekarz i ten drugi pisze na 30 %
    ch..e złamane ! :evil:

  3. gazda

    No i z tej biedy czym bardziej wykwintny pałac w okolicy Rzeszowa, tym bardziej prawdopodobne że mieszka w nim doktor. I nie ma w tym nic złego, tylko trochę nieelegancko być tak pazernym na każdy grosz. No i zawsze można wyemigrować w świat za lżejszym chlebem.

  4. ABC

    Dużą część pieniędzy jakie są w systemie zdrowia idzie na płace właśnie lekarzy Panie Szramik. Wy chcecie zarabiać krocie a chorzy ? do kostnicy.Tak też nie może dalej być Panie doktorze.Dzisiaj trzeba być zdrowym i bogatym by poddać się Waszemu leczeniu. Wątpię czy Pan to rozumie ale tak jest!

  5. Gość

    Znam to środowisko dobrze …. Panu Sz. jedyne co najlepiej wychodziło od zawsze to głośne krzyczenie i narzekanie. Jest związek – dużo krzyku , no i posadka utrzymana, bo inaczej to juz dawno u…….

  6. mila

    To się nazywa hipokryzja. Nasi lekarze na Podkrpaciu to w zdecydowanej przewadze banda bufonów, gości z parciem na kasę ponad wszystko. Człowiek się nie liczy. Liczą się oni i jedynie ważne wykształcenie, pozycja i zarobki wiecznie za niskie. Są nienajedzeni, ale żaden z nich nie zyje poniżej przeciętnej. Wszystkie bufonki mieszkają dostatnio. Tak też żyją i ich dzieciątka, które najczęściej są również biednymi lekarzami, prawnikami, bo gdzieżby inaczej. Od chwili, gdy na szyjce powieszą ststoskopy, nie rusz, bo to pan doktor. Mają w dalekim poważaniu pacjenta. Nie mam dla nich szacunku za grosz, a na wyższe zarobki na pewno nie zasługują. Niech się uczą pokory do człowieka i medycyny, a wówczas i ludzie ich poszanują.

  7. Stefan

    Sprywatyzowac to dziadostwo. Państwo zdziera z nas pieniądze, udaje, że nas uleczy, lekarze udają, że leczą za państwowe, ale jak jest choroba to i tak idzie się do lekarza prywatnie i bez koperty nie przejdzie. Wiadomo, że lecząc się w NFZ mozna tylko umrzeć. Jak się nie da panu doktorowi w kieszen to nawet w panstwowym szpitalu jest się traktowany jak śmieć. Jak kaska popłynie naraz wszystko staje otworem.

  8. mieszkaniec

    dlatego na Szopena chcą 12tys zasadniczej? może szanowni lekarze popatrzą na różnice między najmniej zarabiającymi a nie średnią krajową? Rozumiem dobrze zarabiać ale są pewne granice między dobrym leczeniem a zarobkami. Za obecną prace niektórych lekarzy należy im się najniższa krajowa. Jak są tak w Polsce jako jedynym źle to przecież granice są otwarte…

    • realista

      „…w Polsce za jeden etat, bez dyżurów lekarz zarabia 4350 zł…” no i bez łapówek. A na ilu zazębiających się etatach pracuje równocześnie ? A ile razy siedzi w wyznaczonych godzinach nic nierobiąc bo „limit pacjentów ” na dany dzień wyczerpał? Oni zawsze chcieli „godnie” żyć, nie licząc się z tymi biedniejszymi od siebie (nie wszystkim dane było zostać lekarzem}. A ile korzyści czerpią z firm farmaceutycznych? Dziś nie chce im się już wypisać recept zniżkowych na sprawdzone, robione w aptece leki. Lepiej przepisać inne , które dana firma farmaceutyczna im poleciła. A jeszcze do tego wskazać zaprzyjaźnioną aptekę w której są „tańsze”. Dlaczego dr Szranik nie wspomina o tych , którzy biorą ciężkie pieniądze, pracując na kontraktach? Dlaczego w gabinetach prywatnych nie ma kas fiskalnych ? Boją się , że dopiero wtedy wyszłoby na jaw ile tak naprawdę zarabiają?
      Ale krzywdzącym byłoby gdyby wszystkich lekarzy umieścić w jednym „worku”. Na szczęście, są jeszcze tacy lekarze, którym rzeczywiście zależy na dobru pacjenta. Nie skąpią zlecania potrzebnych do postawienia właściwej diagnozy badań. Nie czerpią z tego dodatkowych korzyści. Za to często , z tego tytułu narażani są na szczucie i gnębienie przez konkurencję.

  9. bajbus

    a zapakować towarzycho w kamasze bo we łbach się przewraca.Ludzie pracują za 1500 a, im 5000 mało

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.