Sprzedają swoje ciała i dusze

Fot. Archiwum

Stawka za sponsorowane spotkanie w naszym regionie wynosi od 200 do 500 zł. Za stały związek trzeba zapłacić miesięcznie minimum 2 tys. zł.

- Witam miłych panów. Jestem 20-letnią, szczupłą, zgrabną i bardzo kobiecą dziewczyną. Chętnie poznam sympatycznego, konkretnego pana do spotkań w zamian za wsparcie finansowe. Oczekują 500 zł za spotkanie. Jeśli miałby to być stały układ, to około 2 tys. za miesiąc. Pozdrawiam i czekam na telefon – pisze młoda rzeszowianka na jednym z portali randkowych. Tego typu ogłoszeń są w sieci tysiące i sporo z nich zostało napisanych przez mieszkańców naszego regionu. Co skłoniło ich autorów do tego, by za kilka bądź kilkadziesiąt złotych handlować swoim ciałem?

Nawiązać kontakt z taką osobą wcale nie jest łatwo. Ponad wszystko cenią one sobie dyskrecję i anonimowość. Na co dzień są bowiem tacy sami jak większość z nas – uczą się, pracują, nie chcą być napiętnowani. Na kilkanaście wysłanych zapytań z propozycją rozmowy, przyszły zaledwie trzy odpowiedzi. Jedna z pań zgodziła się rozmawiać drogą mailową, ale pod warunkiem otrzymania zapłaty. – Ja to robię dla pieniędzy. Umiem z tym żyć i mogę o tym opowiedzieć. Niemniej jednak oczekuję zapłaty – pisze dziewczyna, podając konkretną kwotę.

Bo chciała się wyrwać z biedy

Inna z dziewczyn, które odpowiedziały, Agnieszka, zgodziła się opowiedzieć o swoich spotkaniach z mężczyznami, którzy jej za to płacą, bezinteresownie. Nasza bohaterka pochodzi z małej podkrośnieńskiej wioski, obecnie studiuje w Rzeszowie. – Perspektyw na lepsze jutro, zostając tam gdzie się urodziłam i wychowałam, nie miałabym żadnych. Chcę się stamtąd wyrwać, a studia są dla mnie na to jedyną szansą. W mojej rodzinie się nie przelewa i nie stać by mnie było na akademik i wszystko co jest z tym związane. Nie ukrywam – pchnęła mnie do tego sytuacja materialna, jak samodzielnie stanę na nogi, to z tym zerwę – pisze 22-latka.

Jak sama przyznaje, o takiej możliwości “dorobienia” dowiedziała się na jednej z studenckich imprez. – Padł taki temat, znajomi opowiadali o znanych im przypadkach sponsoringu. Wbrew pozorom, wcale nie zawsze chodzi o seks, często zdarzają się też osoby, które są gotowe zapłacić, za to by z kimś zwyczajnie pobyć, by spędzić miło wieczór. Ja akurat wtedy byłam na pierwszym roku studiów. Z trudem wiązałam koniec z końcem, nie stać mnie było dosłownie na nic, nie chciałam tak dłużej żyć. Postanowiłam spróbować – wspomina.

Bo ciężko to zrozumieć

Agnieszka zamieściła swój anons w Internecie. Stworzyła go z kompilacji podobnych ogłoszeń. – Pojawiło się kilka propozycji spotkań, ale na początku je odrzucałam, po prostu się bałam. W końcu się jednak przemogłam. Umówiłam się – dodaje.

Ze swoim “sponsorem” spotkała się pod słynną studnią na rzeszowskim Rynku. – To był zupełnie zwyczajny facet, bardzo nieśmiały i widać było, że samotny. Poszliśmy do kawiarni, potem do kina, na koniec się całowaliśmy. Za jeden wieczór dał mi 200 zł – przyznaje. – Potem spotykałam się z nim jeszcze trzy razy, ostatnia “randka” skończyła się seksem. Chyba się mnie wystraszył, bo więcej się nie odezwał – dodaje dziewczyna.

Dziś ma za sobą już dużo większy bagaż doświadczeń. W sumie miała trzech sponsorów, dzięki którym, może sobie pozwolić na spokojny byt i egzystencję, czasami stać ją nawet na ekstra wydatki. O tym co czuje w związku z sytuacją, w której się znalazła, nie chce jednak mówić. – To moja sprawa i sama sobie z nią poradzę – twierdzi studentka, zapytana dlaczego zgodziłam się na rozmowę, tłumaczy – Bo tak naprawdę nie mam o tym komu powiedzieć, komu się zwierzyć. Moi znajomi nie zrozumieliby tego co robię, mi też zresztą jest z tym ciężko czasami – kończy.

Panowie też szukają sponsorek

Wbrew pozorom, w sieci można znaleźć nie tylko oferty pochodzące od młodych studentek. Ogłaszają się tam również dojrzałe kobiety oraz mężczyźni. – Jestem 22 letnim studentem, który może sprawić, by nudne życie stało się weselsze. Jestem zwariowanym chłopakiem, podobno przystojnym, o czarnych włosach, ciekawych oczach, ciemnej karnacji, który sprawi że ze mną nigdy byś się nie nudziła. Gwarantuję że się nie zawiedziesz, w zamian oczekuję tylko jakiejś pomocy finansowej, ponieważ kiepsko troszkę z funduszami u mnie – pisze Wiktor w swoim anonsie.

Chłopak jest jedną z nielicznych osób, które odpisały na wysłanego przez nas maila. – Skąd pochodzę? Z Podkarpacia i raczej tutaj spotykam się ze swoimi “dziewczynami”. Na co dzień nie mam partnerki, która jakoś by mnie ograniczała. Dlaczego to robię? Można powiedzieć, że łączę przyjemne z pożytecznym. Moje poglądy mogą szokować, ale nie zamierzam ich zmieniać. Jest mi dobrze jak jest, trafiam na panie, które naprawdę są hojne. I zapewniam, że nie jestem odosobniony w tym co robię – napisał krótko i zerwał kontakt.

Płaci za seks i rozmowę

Janusz ma 43 lata. Jest kawalerem, mieszka z rodzicami. Do tej pory nie umiał sobie ułożyć życia z innymi kobietami. – Nie jestem zbyt atrakcyjny, do tego mam problemy z nawiązywaniem kontaktów. Z reguły zakochiwałem się nieszczęśliwie w mężatkach lub dziewczynach, które były z kimś. Często w kontaktach z nimi się ośmieszałem – przyznaje.

Jeszcze kilka lat temu korzystał sporadycznie z usług prostytutek. To go jednak nie zadowalało. Potrzebowałem czegoś innego, nie tylko zbliżenia intymnego, ale także rozmowy – wspomina.

Ktoś kiedyś mu doradził, by spróbował poznać jakąś osobę przez portal randkowy. Wybrał kilka interesujących go ofert, wysłał propozycję spotkania. – Zgłosiły się cztery panie w przedziale wiekowym od 19 do 36 lat. Dwie odrzuciłem na wstępie, z dwoma kolejnymi postanowiłem się umówić. Obie już na samym wstępie określiły, czego chcą. Interesował je normalny seks i określona zapłata, 19-latka zażyczyła sobie 300 zł za trzygodzinne spotkanie, 30-letnia mężatka o 200 zł więcej – ujawnia.

Z randek ze starszą kobietą wycofał się po jednym spotkaniu. – Nie mogłem przetrawić tego, że ma męża. Z tą drugą jestem do dzisiaj. Spotykamy się dwa razy w miesiącu. Dużo ze sobą rozmawiamy i wychodzi na to, że jesteśmy bardzo samotnymi osobami, które nie znajdują zrozumienia u innych. Na trwały związek nie mamy szans, za dużo nas dzieli, choć wydaje mi się, że pewna nić sympatii jednak pomiędzy nami się wytworzyła. Nadal płacę swojej partnerce, traktuję to jak pomoc, bo dziewczyna jest z domu, w którym się nie przelewa – przyznaje

Znak czasów?

Seksualny sponsoring to kolejny znak dewiacji świata, w jakim żyjemy. Nasi rozmówcy jak ognia unikali poruszania kwestii moralnych związanych z tym co robią. Nie chcieli mówić o wyrzutach sumienia, o tym co czują, gdy spotykając się z obcą osobą, wchodzą z nią w intymne relacje i biorą za to pieniądze. Niektórzy zdecydowali się na ten krok z biedy, inni z poczucia olbrzymiej samotności i pustki wokół siebie. Czy robią dobrze czy źle, nie nam to jednak oceniać.

*Imiona osób wypowiadających się w tekście zostały zmienione.

Piotr Pezdan

do “Sprzedają swoje ciała i dusze”

  1. Janusz

    Co wy wiecie o zyciu ? Ja współczuje tym paniom ale, nikt im pistoletu do głowy nie przystawił, dokonały zimnego wyboru ze zycie jest jedno i chca zyc na godnym poziomie materialnym. Pzynajmniej inwestuja w swoja przyszlosc jak skoncza studia odetna sie i moga zyc. A tu sie nie ma co dziwic, ja mialem zone kochalem ja, zalorzylem firme, charowalem swiatek, piatek i niedzele, kupilem dom za $300,000.00 , samochod dla zonki za $20,000, bylem wierny jak pies i co zachcialo sie jej romansu w pracy i zaszla w ciaze i wszystko szlag trafił, potem zalowala przepraszala, chciala wrocic itd. Ale to byla jej rozpacz straty finansowej i domu a nie milosc do meza :-) i nie dalem sie jej drugi raz wrolowac.
    No i ja juz wole sponsorowac, niz wchodzic w jakis romantyczny uklad, bo milosc przemija wczesniej czy puzniej. I co mam znow ryzykowac na nastepnej, az jej sie zwiazek znudzi.
    Tu jest proste ty mi ja tobie,zasady sa z gory znane i do tego nie ma kłotni stresow, sama przyjemnosc, a z kobieta zyc to ciagle marudzenie, niesnaski itd itp. A pozatym nie ma takiego faceta i nigdy nie bedzie, ktory morze uszczesliwic kobiete na dluzsza mete, za bardzo sie roznimy od siebie. Bo przecierz Bog nawet nie mogł uszczesliwic kobiety dal jej raj i co zrobila wszyscy wiemy, a to pewnie dla tego ze w raju nie bylo Guci czy Dior etc.

  2. marek11

    sponsoring i ludzie dzieki niemu zarabiający to zwykłe kłody pozbawione jakichkolwiek wartosci zycia, dla których ich wlasne oraz cudze zycie znaczy gówno. Ludzie bez cienia swiadomsoci, to przykre widziec i słyszec o takich nieszczesnikach…

  3. Leming...

    Roman ma rację! Wszystko przez PiS…”…gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz…” -koniec cytatu-oblatani wiedza o jaki film chodzi… ;-)

  4. Mariusz

    @ roman

    Na mózg ci coś padło ??? I do tego o 6 rano…

  5. roman

    wstrętne pisiory

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.