Stabilność na wagę awansu

Szczypiorniści Stali zagrali w Danii słabiej niż w Mielcu i pożegnali się z europejskimi pucharami. Fot. Paweł Bialic

PUCHAR EHF. TEAM TVS HOLSTEBRO – TAURON STAL MIELEC. Nasz zespół nie zdołał obronić przewagi z pierwszego meczu i odpadł z rozgrywek.

W sobotę zakończyła się tegoroczna przygoda szczypiornistów Stali z Pucharem EHF. Mielczanie przegrali rewanż z Team Tvis 24-30 i nie obronili przewagi z pierwszego meczu (29-26). O ich porażce zadecydowała bardzo nierówna gra w rewanżu.

Trzy bramki przewagi, to była bardzo skromna zaliczka po pierwszym spotkaniu, które odbyło się w Mielcu. Doskonale zdawali sobie z tego sprawę sami zawodnicy Stali. – Chcąc awansować musimy myśleć o wygranej. W innym wypadku, nie mamy szans na korzystny rezultat. Nie ma co bronić zaliczki z pierwszego spotkania, jest ona zbyt mała – przestrzegał rozgrywający Rafał Gliński.

To właśnie on zdobył w tym meczu pierwszą bramkę dla Stali, drugie trafienie dołożył Mirosław Gudz i nasz zespół prowadził 2-1. Jak się szybko okazało, ostatni raz w tym meczu. Gospodarze wkrótce złapali właściwy rytm, a gościom trafił się nie pierwszy w tym sezonie spory przestój. Efekt był taki, że miejscowi wyszli na prowadzenie 7-2. W tym czasie gracze Stali popełniali fatalne błędy w ofensywie, liczba niecelnych podań w pierwszym kwadransie była zaskakująca. Wszelkie pomyłki, zarówno te techniczne, jak i czysto taktyczne z zimną krwią wykorzystywali zawodnicy Team Tvis. W ataku Duńczyków brylował młody Patrick Wiesmach Larsen, często trafiał też Michael Damgaard Nielsen.

Pierwszy zryw mielczan nastąpił pod koniec pierwszej połowy. Wówczas zniwelowali swoje straty do pięciu trafień (11-16), co dawało nadzieję, że po zmianie stron, zdołają odwrócić niekorzystny dla siebie przebieg wydarzeń. Nic takiego jednak się nie stało, bo miejscowi znów zaczęli budować swoja przewagę. Nieporadnie grający goście mocno im to ułatwiali. W 45. min było już 27-16 dla Team Tvis i losy rywalizacji wydawały się przesądzone.

Ostatni kwadrans przyniósł jednak sporo emocji. Nagle obudził się Lech Kryński i zaczął bronić jak w transie. Nie marnowali także czasu jego koledzy z pola i przewaga gospodarzy zaczęła topnieć. Na niespełna dwie minuty przed końcem meczu po bramce Pawła Gawęckiego, mielczanie przegrywali już tylko 24-29 i byli w posiadaniu piłki. Niestety, kolejna prosta strata przekreśliła ich szanse na korzystny rezultat. Szkoda, że stalowcy zagrali z charakterem i zębem tylko przez ostatnie 15 minut meczu. Gdyby z takim zacięciem zaprezentowali się przez całe spotkanie, to oni cieszyliby się z awansu.

TEAM TVIS 30
STAL 24
(16-11)

TEAM TVIS: Schmidt Lind, Petersen – Wiesmach Larsen 9, Albertsen 6, Grubb Bramming 4, M. Damaarg Nielsen 4, A. Damgaard Nielsen 2, Christiansen 1, Hansen 1, Sorensen 1, Rahbek Straede 1, Thomsen 1, Damgaard, Thoustrup.
STAL: Kryński, Lipka – Chodara 5, Babicz 3, Gawęcki 3, Krieger 3, Szpera 3, Wilk 3, Gliński 1, Gudz 1, Krzysztofik 1, Sobut 1, Kornecki

Sędziowali: Dimitar Mitrevski oraz Blagojsche Todorovski (obaj Macedonia). Kary:  12 min. oraz 4. Czerwona kartka: Thomsen (gradacja kar). Widzów: 1300. Pierwszy mecz: 29-26 dla Stali. Awans Team Tvis.

p

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.